Kim jestem?
Łupnięcie drzwi o ścianę.
Wielkie dłonie, chwytające mnie pod pachy. Brutalnie.
Krzyki. Stłumione.
Niezrozumiałe słowa.
Szum w głowie...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bride. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bride. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 2 grudnia 2012
sobota, 3 listopada 2012
Death Bride - Historia o czterech Królowych
W czasie, gdy kreowały się światy powstał i ten, od pyłu, od podstaw. Powstał z niczego, jako świat bliźniaczy temu, którym zawładnęli ludzie - temu, który zwą Ziemią. Lecz ten świat nie miał swej nazwy. Żyły na nim jedynie żywioły, podtrzymując koło życia, by nie zostało zerwane. Żywioły dbały o ten świat, by był perfekcyjny.
Żywioły miały swe dzieci, które przybierały kształty i dopomagały matkom. Rozpierzchły się w każdą stronę, by tam władać nad porządkiem.
Człowiek wpadł niespodziewanie w świat nieustającej harmonii, burząc monotonną, lecz doskonałą codzienność.
czwartek, 1 listopada 2012
Death Bride, Cyrograf Zemsty 1 XI 2012
- Opisz go.
Siedziałśmy naprzeciw siebie, zimne podłoże chłodziło nam skórę. Plecy małyśmy wyprostowane, nogi splecione w siadzie skrzyżnym. Patrzyłyśmy na siebie, choć ledwo wydziałyśmy się w gęstych ciemnościach.
- Czy mogłabym ja z nim porozmawiać? - spytałam cicho.
- A cóż mamy do stracenia? - odparła pytaniem Samantha. - Choć i tak nie dasz rady - parsknęła. -
Zamknij oczy, skup się na wyobrażeniu o nim. Lecz staraj się nie myśleć o nim jako o tej zewnętrznej powłoce, jaką posiada. Poczuj, jakbyś weszła w jego głowę...
Zdenerwowana, zrobiłam, co każe. Odetchnęłam. Pomyślałam o Mythu, o jego charakterze. Przypomniałam sobie, jak opisuje rzeczy najbardziej nieznaczne, by wczuć się w jego podstawowe myśli. Omijając głębokie refleksje, zgłębiłam się w racjonalnym myśleniu i pomysłach na gadżety.
Poczułam, jak tracę grunt... Leciałam, niezwykle szybko...
Siedziałśmy naprzeciw siebie, zimne podłoże chłodziło nam skórę. Plecy małyśmy wyprostowane, nogi splecione w siadzie skrzyżnym. Patrzyłyśmy na siebie, choć ledwo wydziałyśmy się w gęstych ciemnościach.
- Czy mogłabym ja z nim porozmawiać? - spytałam cicho.
- A cóż mamy do stracenia? - odparła pytaniem Samantha. - Choć i tak nie dasz rady - parsknęła. -
Zamknij oczy, skup się na wyobrażeniu o nim. Lecz staraj się nie myśleć o nim jako o tej zewnętrznej powłoce, jaką posiada. Poczuj, jakbyś weszła w jego głowę...
Zdenerwowana, zrobiłam, co każe. Odetchnęłam. Pomyślałam o Mythu, o jego charakterze. Przypomniałam sobie, jak opisuje rzeczy najbardziej nieznaczne, by wczuć się w jego podstawowe myśli. Omijając głębokie refleksje, zgłębiłam się w racjonalnym myśleniu i pomysłach na gadżety.
Poczułam, jak tracę grunt... Leciałam, niezwykle szybko...
niedziela, 14 października 2012
Death Bride, Cyrograf Zemsty 14 X 2012
- Obudziłaś się.
- Moje życie oststnio polega na ciągłym budzeniu się w niezanych mi miejscach - odparłam, pocierając obolałą głowę. Popatrzyłam w koło... To nie było możliwe.
- Tak, syrenko. Jesteś w cholernych cladesjańskich lochach.
Spojrzałam na osobę, która do mnie mówiła. W ogólnie panującym półmroku jej płomienne włosy lśniły delikatnie, opadając na plecy. Wyglądała na jakieś dwadzieścia lat. Miała zmęczony, zachrypnięty głos. Uśmiechała się delikatnie.
- Moje życie oststnio polega na ciągłym budzeniu się w niezanych mi miejscach - odparłam, pocierając obolałą głowę. Popatrzyłam w koło... To nie było możliwe.
- Tak, syrenko. Jesteś w cholernych cladesjańskich lochach.
Spojrzałam na osobę, która do mnie mówiła. W ogólnie panującym półmroku jej płomienne włosy lśniły delikatnie, opadając na plecy. Wyglądała na jakieś dwadzieścia lat. Miała zmęczony, zachrypnięty głos. Uśmiechała się delikatnie.
sobota, 22 września 2012
Death Bride, Cyrograf Zemsty 22 IX 2012
- Cóż, - zagaiłam po około pięciu minutach wolnego maszerowania w ciszy - czym właściwie jest ta cała Aletheia? Gdzie ja jestem?
- Aletheia to kraj. Królestwo - odparł Derek, zerkając na mnie z ukosa. - Jesteś na planecie Cras, w świecie uchodźców. - Westchnął. - W niegdysiejszej utopii prześladowanych.
- Czy wampiry były prześladowane?
- Też. Tak jak czarownice i kobiety, które o magię posądzano. Tak jak rzekomych heretyków, jak tych, którzy akurat nie pasowali do ziemskiego świata... Wielu uciekło tutaj. Ziemianie i tak przelali wiele krwi.
- Ale... Jak uciekło? - To pytanie mnie przygniotło. Palenie czarownic. Inkwizycja... I wiele, wiele innych. Jak mały procent uciekł...? Jak uciekł?
- Aletheia to kraj. Królestwo - odparł Derek, zerkając na mnie z ukosa. - Jesteś na planecie Cras, w świecie uchodźców. - Westchnął. - W niegdysiejszej utopii prześladowanych.
- Czy wampiry były prześladowane?
- Też. Tak jak czarownice i kobiety, które o magię posądzano. Tak jak rzekomych heretyków, jak tych, którzy akurat nie pasowali do ziemskiego świata... Wielu uciekło tutaj. Ziemianie i tak przelali wiele krwi.
- Ale... Jak uciekło? - To pytanie mnie przygniotło. Palenie czarownic. Inkwizycja... I wiele, wiele innych. Jak mały procent uciekł...? Jak uciekł?
piątek, 21 września 2012
Death Bride, Cyrograf Zemsty 21 IX 2012
Spacerowałam wąskim chodnikiem w przedpołudniowych godzinach. Nie było tłoku, pośpiechu... Słońce oblewało mnie delikatnym światłem, choć było mi zimno. Trochę.
Weszłam do bloku, nacisnęłam na klamkę w drzwiach do mieszkania Mytha...
Zaklęłam.
Zbiegłam po schodach, sfrustrowana. Pochyliłam głowę, przypatrując się podłodze. Już miałam dosyć "odreagowywania". Wstąpiłam w chłód. Otuliła mnie delikatna poświata księżyca. Zatrzasnęłam za sobą drzwi i maszerowałam podenerwowanym krokiem na przód.
- Hej, nie znam cię! - usłyszałam przed sobą głęboki, męski głos. Podniosłam wzrok. Stał przede mną, młody, wysoki mężczyzna o bladej cerze i czarnych, zmierzwionych włosach. Był przystojny... Uroku dodawał mu granatowy mundur z pewnością szyty na miarę.
- Nie musisz znać wszystkich - burknęłam. Pochyliłam głowę i udałam się naprzód.
Weszłam do bloku, nacisnęłam na klamkę w drzwiach do mieszkania Mytha...
Zaklęłam.
Zbiegłam po schodach, sfrustrowana. Pochyliłam głowę, przypatrując się podłodze. Już miałam dosyć "odreagowywania". Wstąpiłam w chłód. Otuliła mnie delikatna poświata księżyca. Zatrzasnęłam za sobą drzwi i maszerowałam podenerwowanym krokiem na przód.
- Hej, nie znam cię! - usłyszałam przed sobą głęboki, męski głos. Podniosłam wzrok. Stał przede mną, młody, wysoki mężczyzna o bladej cerze i czarnych, zmierzwionych włosach. Był przystojny... Uroku dodawał mu granatowy mundur z pewnością szyty na miarę.
- Nie musisz znać wszystkich - burknęłam. Pochyliłam głowę i udałam się naprzód.
niedziela, 9 września 2012
Death Bride, Cyrograf Zemsty 9 IX 2012
Nie było go w mieszkaniu.
Ze złością kopnęłam leżący pod blokiem kamień. Od butów porobiły mi się na piętach odciski, sukienka drapała w plecy. Czułam, jak paski na udach wrzynają mi się w skórę. Do tego byłam sfrustrowana i zła.
Pić. Rzadko topię złość w alkoholu, lecz dziś to było chyba jedyne wyjście.
Podreptałam do najbliższego pubu. Był obskurny, brzydki i śmierdzący, pełen rozpitych facetów i frywolnych, na pół rozebranych panienek tańczących coś, co zapewne miało być tańcem erotycznym. W powietrzu unosił się gryzący zapach palonego tytoniu, dym wielu papierosów tworzył wielką, szarą chmurę, przez którą przedarłam się w kierunku lady. Oparłam się. Barmanka z głębokim dekoltem spojrzała na mnie przeciągle, polerując szklankę.
- To nie miejsce dla dam - stwierdziła z żalem w głosie. Wyglądała na zmartwioną tym faktem.
- Podaj mi jednego - powiedziałam cicho, rzucając na ladę brzęczące monety. Skinęła głową.
- Co tu robi dziewczyna jak ty? Ta spelunka raczej nie przyciąga nowych klientów, mamy tu tylko stałych. - Mrugnęła do mnie. Podsunęła mi pod nos kieliszek wódki.
- Jestem zła na cały świat - powiedziałam, wzdychając z rezygnacją. Chwyciłam kieliszek w dwa palce, zbliżyłam do ust.
Jak w liceum.
Ze złością kopnęłam leżący pod blokiem kamień. Od butów porobiły mi się na piętach odciski, sukienka drapała w plecy. Czułam, jak paski na udach wrzynają mi się w skórę. Do tego byłam sfrustrowana i zła.
Pić. Rzadko topię złość w alkoholu, lecz dziś to było chyba jedyne wyjście.
Podreptałam do najbliższego pubu. Był obskurny, brzydki i śmierdzący, pełen rozpitych facetów i frywolnych, na pół rozebranych panienek tańczących coś, co zapewne miało być tańcem erotycznym. W powietrzu unosił się gryzący zapach palonego tytoniu, dym wielu papierosów tworzył wielką, szarą chmurę, przez którą przedarłam się w kierunku lady. Oparłam się. Barmanka z głębokim dekoltem spojrzała na mnie przeciągle, polerując szklankę.
- To nie miejsce dla dam - stwierdziła z żalem w głosie. Wyglądała na zmartwioną tym faktem.
- Podaj mi jednego - powiedziałam cicho, rzucając na ladę brzęczące monety. Skinęła głową.
- Co tu robi dziewczyna jak ty? Ta spelunka raczej nie przyciąga nowych klientów, mamy tu tylko stałych. - Mrugnęła do mnie. Podsunęła mi pod nos kieliszek wódki.
- Jestem zła na cały świat - powiedziałam, wzdychając z rezygnacją. Chwyciłam kieliszek w dwa palce, zbliżyłam do ust.
Jak w liceum.
niedziela, 2 września 2012
Death Bride, Cyrograf Zemsty 2 IX 2012
Wielki, gruby facet patrzył na mnie z góry. Miał płomiennorude, tłuste włosy opadające mu do ramion, dwa podbródki i pomarańczowy wąsik. Do tego nosił grube, szkarłatne szaty od których wyraźnie się pocił. Spojrzałam na Jane z przerażeniem. Ta mrugnęła do mnie wesoło.
- Poznaj lorda Ellena, przebył bardzo długą drogę by cię poznać. - Wampirzyca uśmiechnęła się szeroko.
Wyciągnęłam rękę do mężczyzny. Popatrzył na mnie niepewnie i uścisnął mi nerwowo dłoń.
- By mnie poznać? - spytałam półgłosem.
- Oczywiście - odparła Jane, wciąż się uśmiechając. - Lord Ellen to bardzo szanowana osoba na dworze królowej Sary, czyż nie? Może pomóc ci poznać takich dziwaków jak ty.
Mężczyzna obszedł mnie naokoło. Przejechał mi ręką po włosach, zajrzał w oczy.
- Poznaj lorda Ellena, przebył bardzo długą drogę by cię poznać. - Wampirzyca uśmiechnęła się szeroko.
Wyciągnęłam rękę do mężczyzny. Popatrzył na mnie niepewnie i uścisnął mi nerwowo dłoń.
- By mnie poznać? - spytałam półgłosem.
- Oczywiście - odparła Jane, wciąż się uśmiechając. - Lord Ellen to bardzo szanowana osoba na dworze królowej Sary, czyż nie? Może pomóc ci poznać takich dziwaków jak ty.
Mężczyzna obszedł mnie naokoło. Przejechał mi ręką po włosach, zajrzał w oczy.
środa, 29 sierpnia 2012
Death Bride, Cyrograf Zemsty 29 VIII 2012
Myth wyjechał na kilka dni. Zostawiając mnie samą dał mi wolną rękę w wielu kwestiach, lecz wciąż pozostawała wisząca nade mną groźba śmierci z rąk Białej Kruczycy. Bez niego mogłam liczyć tylko na pomoc od strony Jane.
Lato się niemal skończyło. Promienie słońca ogrzewały wysuszoną ziemię coraz delikatniej...
Now summer's gone away?
Szłam powoli brukowaną ulicą, nucąc piosenkę, którą sobie przypomniałam. Kierowałam się w stronę najbliższego przystanku autobusowego. Przeczekałam chwilę, wsiadłam, przejechałam kilka przystanków, wysiadłam i przeszłam kawałek...
Domu Jane nie było tam, gdzie stał poprzedniego dnia.
Miałam przed sobą olbrzymie, falujące pole. Rozejrzałam się, zdezorientowana. Wszystko inne zdawało się być na swoim miejscu - drzewa, jakiś pojedynczy krzew przy drodze... To musiało być to miejsce.
Lato się niemal skończyło. Promienie słońca ogrzewały wysuszoną ziemię coraz delikatniej...
Now summer's gone away?
Szłam powoli brukowaną ulicą, nucąc piosenkę, którą sobie przypomniałam. Kierowałam się w stronę najbliższego przystanku autobusowego. Przeczekałam chwilę, wsiadłam, przejechałam kilka przystanków, wysiadłam i przeszłam kawałek...
Domu Jane nie było tam, gdzie stał poprzedniego dnia.
Miałam przed sobą olbrzymie, falujące pole. Rozejrzałam się, zdezorientowana. Wszystko inne zdawało się być na swoim miejscu - drzewa, jakiś pojedynczy krzew przy drodze... To musiało być to miejsce.
niedziela, 19 sierpnia 2012
Death Bride, Cyrograf Zemsty 19 VIII 2012
Byłam już niedaleko blogu Mytha, autobus ten zatrzymywał się dwie ulice dalej. Szłam spokojnym tempem, była gdzieś szósta rano, może wpół do siódmej. Zastanawiałam się, co ja mu powiem...
Usłyszałam za sobą głośny trzask - zatrzymałam się raptownie. Odwróciłam się, za mną nie było niczego podejrzanego. Ludzie spieszyli się do pracy, jakaś matka ciągnęła dzieci w stronę pobliskiego przedszkola. Nikt nie wyglądał na zainteresowanego dziwnym zjawiskiem. To nie mogło być nic ważnego.
TRZASK! Z mojej prawej. Obejrzałam się, znów nic. Zadrżałam, lecz szłam dalej, nieco podenerwowana... Z naprzeciwka szła dziewczyna pewnym krokiem, wlepiając we mnie wzrok... Znów ten mój sobowtór... Tym razem ubrany niemalże identycznie - na stopach miał wysokie obcasy, na głowie czarny, tiulowy welon, lecz sukienkę miał taką samą.
Zastąpiłam dziewczynie drogę. Zdałam sobie sprawę, że po raz pierwszy nie zemdlałam przy spotkaniu z sobowtórem.
Usłyszałam za sobą głośny trzask - zatrzymałam się raptownie. Odwróciłam się, za mną nie było niczego podejrzanego. Ludzie spieszyli się do pracy, jakaś matka ciągnęła dzieci w stronę pobliskiego przedszkola. Nikt nie wyglądał na zainteresowanego dziwnym zjawiskiem. To nie mogło być nic ważnego.
TRZASK! Z mojej prawej. Obejrzałam się, znów nic. Zadrżałam, lecz szłam dalej, nieco podenerwowana... Z naprzeciwka szła dziewczyna pewnym krokiem, wlepiając we mnie wzrok... Znów ten mój sobowtór... Tym razem ubrany niemalże identycznie - na stopach miał wysokie obcasy, na głowie czarny, tiulowy welon, lecz sukienkę miał taką samą.
Zastąpiłam dziewczynie drogę. Zdałam sobie sprawę, że po raz pierwszy nie zemdlałam przy spotkaniu z sobowtórem.
sobota, 18 sierpnia 2012
Death Bride, Cyrograf Zemsty 18 VIII 2012
Chcę pomścić męża, ale by to zrobić, k o g o mam zabić?
Teściów, Kruczycę? Ona go zabiła? Czy rodzice mojego męża są z tym jakkolwiek związani?
Może Kruczyca prześladuje mnie z jakiegoś zupełnie innego powodu, niezwiązanego z Konradem?
Obok mnie usiadła Jane. Nie słyszałam, by wchodziła... Otarła kąciki warg haftowaną chusteczką, wlepiła we mnie wzrok swoich ogromnych, bardzo mocno umalowanych oczu. Coś sobie przypomniałam.
- Co miałaś na myśli mówiąc, że nie jestem człowiekiem? - spytałam.
- Masz nadnaturalne umiejętności, złotko - odparła z uśmiechem. - Obserwuję cię od dłuższego czasu, wiem to na pewno. Rozmywasz się w powietrzu, czyż nie?
- Tak - szepnęłam. - Lecz czy nie mogę być człowiekiem z nadnaturalnymi umiejętnościami? - spytałam z nadzieją. Nigdy nie sądziłam, że moja zdolność do znikania wyklucza mnie z ludzkiego gatunku.
- W jakimś stopniu na pewno jesteś człowiekiem. Kruczyca też jest mieszańcem, nie przejmuj się, jest niewiele silniejsza od ciebie - zapewniła mnie Jane.
Teściów, Kruczycę? Ona go zabiła? Czy rodzice mojego męża są z tym jakkolwiek związani?
Może Kruczyca prześladuje mnie z jakiegoś zupełnie innego powodu, niezwiązanego z Konradem?
Obok mnie usiadła Jane. Nie słyszałam, by wchodziła... Otarła kąciki warg haftowaną chusteczką, wlepiła we mnie wzrok swoich ogromnych, bardzo mocno umalowanych oczu. Coś sobie przypomniałam.
- Co miałaś na myśli mówiąc, że nie jestem człowiekiem? - spytałam.
- Masz nadnaturalne umiejętności, złotko - odparła z uśmiechem. - Obserwuję cię od dłuższego czasu, wiem to na pewno. Rozmywasz się w powietrzu, czyż nie?
- Tak - szepnęłam. - Lecz czy nie mogę być człowiekiem z nadnaturalnymi umiejętnościami? - spytałam z nadzieją. Nigdy nie sądziłam, że moja zdolność do znikania wyklucza mnie z ludzkiego gatunku.
- W jakimś stopniu na pewno jesteś człowiekiem. Kruczyca też jest mieszańcem, nie przejmuj się, jest niewiele silniejsza od ciebie - zapewniła mnie Jane.
czwartek, 16 sierpnia 2012
Death Bride, Cyrograf Zemsty 16 VIII 2012
Obudziłam się, choć nie przypominałam sobie, abym zasypiała czy mdlała. Od razu uderzyło mnie ciepłe światło świec, roztaczające się delikatną aurą po przytulnym urządzonym w staroświeckim stylu pomieszczeniu. W oddali ktoś śpiewał cicho... Siedziałam na sofie obitej miękkim, szkarłatnym materiałem, moja głowa spoczywała na aksamitnej, brązowej poduszce wykończonej złotymi frędzlami ze sznurków. W pokoju było chłodno, kilka świec rozstawionych w koło nie ogrzewało go dostatecznie.
- W mieście dzisiaj dzień zwycięstwa
W mieście noc szaleństwa
Defilują tłuste generały
Panny topią się w rumieńcach
Orkiestra marsza gra na rynku...
Śpiew przerwał się raptownie, gdy osoba, która śpiewała zobaczyła, że już nie śpię. Przepiękna dziewczyna, kruczowłosa, w prześlicznej, błękitnej sukience w białe grochy...
- Mój Boże... - szepnęłam. - Jane...
- W mieście dzisiaj dzień zwycięstwa
W mieście noc szaleństwa
Defilują tłuste generały
Panny topią się w rumieńcach
Orkiestra marsza gra na rynku...
Śpiew przerwał się raptownie, gdy osoba, która śpiewała zobaczyła, że już nie śpię. Przepiękna dziewczyna, kruczowłosa, w prześlicznej, błękitnej sukience w białe grochy...
- Mój Boże... - szepnęłam. - Jane...
środa, 15 sierpnia 2012
Death Bride, Cyrograf Zemsty 15 VIII 2012
Chłopak wyszedł, zostawiając mnie samą. Znów. Przypomniała mi się wtedy dziewczyna, którą widziałam już kilka razy - identyczna, jak ja. Ten wyraz twarzy... On jednak był inny...
Nie jestem chora psychicznie! Nie mam omamów, schizofrenii czy innych... Rzeczy, które zaliczałyby mnie do wariatów! To jest osoba, która mnie prześladuje. Tak jak ten, który wyglądał jak mój mąż.
Moje ciało i moja świadomość stanowimy całkowitą jedność. Mój umysł działa w parze z moją wolą, moje usta wypowiadają to, co zostało przemyślane w moim mózgu. Ja, Amelia, jestem Oblubienicą Śmierci. Nie jesteśmy dwoma osobami, ja JESTEM jedną osobą. Jedną, rządną zemsty osobą.
Myth wrócił. Pokazywał mi różne swoje badziewia, które zbudował. Przedstawił też robota, który wystraszył mnie na śmierć parę chwil wcześniej - Romana - opisał jakieś jego funkcje... A ja miałam to zwyczajnie gdzieś.
Nie widziałam nigdy Kruczycy, miałam jednak złe przeczucia. Myth mówił, że gdyby została wynajęta do zabicia mnie na ślubie, nie polowałaby na mnie tak długo. Że jej chodzi o coś więcej. Zastanawiało mnie również to, że nie byłam poszukiwana, w końcu "zaginęłam" już dawno temu. Znikające ciała moich ofiar... I jeszcze jedno - jak to się stało, że Kruczyca zaczęła na mnie polować od chwili, w której Mtyh zaczął mi pomagać? Spędziłam na cmentarzu dobry miesiąc zupełnie sama, ogarnięta całkowitą rozpaczą... Tak łatwy cel!
Nie jestem chora psychicznie! Nie mam omamów, schizofrenii czy innych... Rzeczy, które zaliczałyby mnie do wariatów! To jest osoba, która mnie prześladuje. Tak jak ten, który wyglądał jak mój mąż.
Moje ciało i moja świadomość stanowimy całkowitą jedność. Mój umysł działa w parze z moją wolą, moje usta wypowiadają to, co zostało przemyślane w moim mózgu. Ja, Amelia, jestem Oblubienicą Śmierci. Nie jesteśmy dwoma osobami, ja JESTEM jedną osobą. Jedną, rządną zemsty osobą.
Myth wrócił. Pokazywał mi różne swoje badziewia, które zbudował. Przedstawił też robota, który wystraszył mnie na śmierć parę chwil wcześniej - Romana - opisał jakieś jego funkcje... A ja miałam to zwyczajnie gdzieś.
Nie widziałam nigdy Kruczycy, miałam jednak złe przeczucia. Myth mówił, że gdyby została wynajęta do zabicia mnie na ślubie, nie polowałaby na mnie tak długo. Że jej chodzi o coś więcej. Zastanawiało mnie również to, że nie byłam poszukiwana, w końcu "zaginęłam" już dawno temu. Znikające ciała moich ofiar... I jeszcze jedno - jak to się stało, że Kruczyca zaczęła na mnie polować od chwili, w której Mtyh zaczął mi pomagać? Spędziłam na cmentarzu dobry miesiąc zupełnie sama, ogarnięta całkowitą rozpaczą... Tak łatwy cel!
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Death Bride, Cyrograf Zemsty 13 VIII 2012
Oblubienica Śmierci?
Jak to pięknie brzmi... Ukochana przez śmierć, podążająca własną dróżką, zawiją i krętą, ku przeznaczeniu. Ku wolności!
Jak mogę mówić o wolności, skoro nawet nie potrafię się wydostać z tej metalowej puszki?
Zadudniłam mocniej w drzwi. Ręka zjechała mi nieco z rękojeści sztyletu wprost na ostrze, przecięłam się nieco. Po nadgarstku spłynęła mi krew.
To nie był ból. Bólem było to, co zrobił Myth. Nie pozwolił mi spotkać się z ukochanym. Za taką zbrodnię musi być kara, najdotkliwsza, na jaką będzie mnie stać.
Drzwi zaczęły się z wolna otwierać. Przyczaiłam się przy ścianie, rozmyłam się w ciężkim, dusznym powietrzu ciemnego pomieszczenia. Wszedł Myth, rozejrzał się... Ogarnęła mnie furia.
Jak to pięknie brzmi... Ukochana przez śmierć, podążająca własną dróżką, zawiją i krętą, ku przeznaczeniu. Ku wolności!
Jak mogę mówić o wolności, skoro nawet nie potrafię się wydostać z tej metalowej puszki?
Zadudniłam mocniej w drzwi. Ręka zjechała mi nieco z rękojeści sztyletu wprost na ostrze, przecięłam się nieco. Po nadgarstku spłynęła mi krew.
To nie był ból. Bólem było to, co zrobił Myth. Nie pozwolił mi spotkać się z ukochanym. Za taką zbrodnię musi być kara, najdotkliwsza, na jaką będzie mnie stać.
Drzwi zaczęły się z wolna otwierać. Przyczaiłam się przy ścianie, rozmyłam się w ciężkim, dusznym powietrzu ciemnego pomieszczenia. Wszedł Myth, rozejrzał się... Ogarnęła mnie furia.
czwartek, 9 sierpnia 2012
Death Bride, Cyrograf Zemsty 9 VIII 2012
Wkrótce potem dotarliśmy na miejsce. W mroku nocy nie było widać za wiele, jednak mimo to widok był cudowny - dość duży, marmurowy zamek wykończony blankami stał dumnie na obrzeżach miasta, tam, gdzie nie było już domów. Dookoła pluskała woda w fosie, wesoło się pieniąc. Delikatny wiatr tańczył wśród liści stojących przy budynku drzew, które wyglądały jakby wspomagały pełniących nocną straż najemników Kruczycy. Kora była ich pancerzem, konary bronią, liście hełmem, który bronił ich przed uderzeniami przeciwników...
Wspięliśmy się na jedno z drzew, na wysokość około dwóch metrów. Usiedliśmy na jednej z grubszych gałęzi i obserwowaliśmy zamek - czy raczej Myth obserwował, moją uwagę przyciągał starannie wypielęgnowany park pełen przeróżnych kwiatów, które zamknęły swe płatki na noc.
Spojrzałam na Mytha. Obserwował teren przez lornetkę. Byłam potwornie znudzona, park wśród nocy szybko się przykrzył - zaczęłam więc robić cokolwiek, by zająć zmęczony umysł. Obserwując Myhta, przyjrzałam się dokładnie jego lornetce. Nowoczesnej, czarnej, pełnej bajerów... Z małym, lśniącym, czerwonym napisem Klawiatura Komputerowa. Chwila, co?
Subskrybuj:
Posty (Atom)