sobota, 12 listopada 2011

Myth, Dziennik Superbohatera 11.11.11 piątek

Obudziłem się o 11:20 !!!!!! ;( przegapiłem 11:11 ... przegapiłem życzenie ... no wesoło dzień się zaczął ... później jak siadłem do kompa to cały dzień robiłem animacje .... tylko co chwilę robiłem sobie po 4 kubki herbaty + cały czajnik (3 razy) i potem piłem i chodziłem siku ..... dziwne bo w moim pokoju jest potwornie ciepło (czyt. idealnie) a w reszce domu jest mi za zimno ... może to od tej herbaty i tego że siedzę 1,5 m od kaloryfera .... no pogadałem trochę z Moonvelvet i Anią , potem pojawiała się Renia ....

Kurde lubię z nią rozmawiać ... ona jest taka inniejsza i przyjemniejsza w rozmowie niż większość ... wysłała mi filmik który żeby go ogarnąć musiałem obejrzeć 2 razy . pogadaliśmy trochę ... narysowała mi mnie superbohatera !... to smutne że ona wchodzi tylko w weekendy .... potem Ania mi powiedziała że przecież jest druga 11:11 (czyt. 23:11) .... no to wyczekałem i pomyślałem życzenie .... ale i tak isę pewnie nie spełni .... potem pogadałem z Astroni (ona swoja drogą jest równie niezwykła co Renata) o szaliku , bo moja babcia mi obiecała że mi zrobi doctorowy szalik (i podobno w tydzień się wyrobi (!) ) ....

no i siedziałem do 2:00 i robiłem tą animację samolotu ... jeszcze zapomniałem jak się obsługuje After Effecta ... to robiłem metodą prób i błędów . coś tam niby wyszło ... pewnie o czymś zapomniałem ... ech . dobra , tu jest filmik od Reni :








w sumie czuje trochę jak by o mnie on był ... i taka nostalgia mnie dopada ... albo to jesienna depresja ... :)


pozdrawiam :D :D :D