Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozalinda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozalinda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 marca 2013

Cnotliwa Rozalinda: Jaszczurze świadectwo


 Wreszcie udało mi się wyskoczyć z Dziury Czasoprzestrzennej, do której wpadłam jakieś pół roku temu w Krakowie (uważajcie, chodząc po Kremerowskiej) i zadowolona spacerowałam sobie spokojnie. W tak zwanym międzyczasie wiele się wydarzyło, ale niestety nie byłam świadoma żadnych przerażających faktów, ani nie słyszałam żadnych plotek o znikających superbohaterach. Toteż (o ja nieszczęsna) nie przedsięwzięłam żadnych środków ostrożności. Zresztą kto by mnie mógł tknąć? Nie jestem sobie jakimś tam zwykłym ludzkim stworzeniem! Zacznijmy od tego, że w sumie to wcale nie jestem człowiekiem, tylko humanoreptilem i niełatwo mnie złapać (odpadają mi kończyny, gdy jestem w niebezpieczeństwie). Więc tak właśnie sobie spacerowałam ulicami jakiegoś bliżej niezidentyfikowanego miasta, (bo w sumie to nie mam pojęcia, gdzie mnie wyrzuciła Dziura), gdy nagle, zza krzaka, wyskoczył Myth (!).

wtorek, 25 września 2012

Cnotliwa Rozalinda, Świadectwo Jaszczura.

Obudziłam się i czułam się jakbym długo spała. Wokół nie było już czuć charakterystycznego smrodu sera ani nie było słychać tej dziwnej żabojadzkiej mowy. Na 100% nie byłam we Francji. Otworzyłam powoli oczy. Byłam w czyimś łóżku... Nagle usłyszałam, jak ktoś mówi:
- No tak, ona tu już leży czwarty dzień, dziura w brzuchu zagojona, ale dalej śpi. Ja nie wiem, może jaszczurki mają jakieś inne metody regeneracji.- To na pewno był głos Mytha... - No dobra idziemy, niech śpi - powiedział jeszcze i usłyszałam, jak dwie osoby wychodzą i zamykają drzwi.
Cisza, ciemno, a ja w łóżku w Tajnej Bazie jakiegoś samozwańczego superbohatera. Wstałam, otrząsnęłam się i postanowiłam stamtąd uciec. Sama nie widziałam dlaczego, ale wydawało mi się to najlepszą z możliwych opcji. Przeszłam przez całe pomieszczenie, szukając wyjścia, otwierając po kolei wszystkie drzwi. Za pierwszymi była sterta niebieskich cosiów, które gwizdały cichutko jakąś spokojną melodyjkę, za drugimi drzwiami mieszkało stado chomików, ze 129! Po jakiejś godzinie udało mi się je zagonić z powrotem, więc ostrożnie otworzyłam następne drzwi. Wolność! Wyszłam na zewnątrz budynku i postanowiłam dojść gdziekolwiek, najlepiej na dworzec. Udało mi się złapać tramwaj i (na gapę o zgrozo!) dotarłam na dworzec PKP.

piątek, 14 września 2012

Cnotliwa Rozalinda, wciąż świadectwo.


Stanęliśmy wszyscy przed wielkim pałacem na obrzeżach miasta. Pałac obrośnięty był ze wszystkich stron wielkimi platanami. W oknach wisiały ciemne kotary, mury porośnięte były bluszczem. Stara brama zaskrzypiała, gdy zbliżaliśmy się w stronę budynku. Nagle, ujrzałam zbliżającą się postać. W cieniu drzew nie mogłam poznać jego twarzy. Gdy ją już ujrzałam wydałam z siebie jeden, krótki krzyk. Nigdy nie widziałam czegoś tak potwornego, człowiek, nie, stworzenie stojące przede mną zbliżyło się do naszej grupy i wyciągnęło przed siebie laserowy miecz.
- Zdrastwujcie, nazywam się człowiek-korniszon i nie pozwolę wam zbliżyć się do domu mojej pani i mentorki. Zniszczę was wszystkich, tak że wasza powierzchnia absorbująca składniki odżywcze będzie się ciągnęła stąd aż do Paryża, wzdłuż linii TGV.

Gość naprawdę wyglądał jak korniszon i dziwnie przypominał nauczyciela robiącego sekcję na dziecku dwa odcinki temu. W sumie, najprawdopodobniej był to ten sam mężczyzna. Na jego szyi wisiał charakterystyczny złoty łańcuch.

czwartek, 13 września 2012

Cnotliwa Rozalinda, świadectwa ciąg dalszy.




Nagle usłyszałam wesołą melodyjkę: "piriri riri ralalaa" - dzwonek, tylko o tym mogłam teraz marzyć, dzwonek na długą przerwę, przed szkołę zaczęły wypływać tabuny uczniów, którzy wychodzili ze względu na przerwę na papierosa. To była moja szansa, grzecznie przeprosiłam pana dyrektora, zmieniłam aparycję na bardziej ludzką i wyszłam na dziedziniec szkolny. Na środku stał mały podest, na który się wgramoliłam. Jedyne co mogłam zrobić to przemówić do uczniów:

środa, 12 września 2012

Cnotliwa Rozalinda, Świadectwo Superjaszczurki, 11.09.12r Wtorek


Dzień dobry, miło mi, enjoy!





Hindusi na nasze szczęście załatwili nam teleport. Weszłam jako pierwsza, bo kobiety zawsze mają pierwszeństwo. Gdzieś tak na granicy dematerializacji usłyszałam wielkie BUM. Wylądowałam w kuchni, Myth twierdził, że lecimy do jego tajnej bazy, więc założyłam że tak właśnie jest. Na środku pokoju stały babusy i radośnie pohukiwały. Myth mi wytłumaczył co i jak, więc jak zobaczyłam R.O.M.A.N.A to się wcale nie zdziwiłam.
- Dzień Dobry, widzę, że wróciłaś cała i zdrowa, niezmiernie mnie to cieszy.