wtorek, 25 września 2012

Cnotliwa Rozalinda, Świadectwo Jaszczura.

Obudziłam się i czułam się jakbym długo spała. Wokół nie było już czuć charakterystycznego smrodu sera ani nie było słychać tej dziwnej żabojadzkiej mowy. Na 100% nie byłam we Francji. Otworzyłam powoli oczy. Byłam w czyimś łóżku... Nagle usłyszałam, jak ktoś mówi:
- No tak, ona tu już leży czwarty dzień, dziura w brzuchu zagojona, ale dalej śpi. Ja nie wiem, może jaszczurki mają jakieś inne metody regeneracji.- To na pewno był głos Mytha... - No dobra idziemy, niech śpi - powiedział jeszcze i usłyszałam, jak dwie osoby wychodzą i zamykają drzwi.
Cisza, ciemno, a ja w łóżku w Tajnej Bazie jakiegoś samozwańczego superbohatera. Wstałam, otrząsnęłam się i postanowiłam stamtąd uciec. Sama nie widziałam dlaczego, ale wydawało mi się to najlepszą z możliwych opcji. Przeszłam przez całe pomieszczenie, szukając wyjścia, otwierając po kolei wszystkie drzwi. Za pierwszymi była sterta niebieskich cosiów, które gwizdały cichutko jakąś spokojną melodyjkę, za drugimi drzwiami mieszkało stado chomików, ze 129! Po jakiejś godzinie udało mi się je zagonić z powrotem, więc ostrożnie otworzyłam następne drzwi. Wolność! Wyszłam na zewnątrz budynku i postanowiłam dojść gdziekolwiek, najlepiej na dworzec. Udało mi się złapać tramwaj i (na gapę o zgrozo!) dotarłam na dworzec PKP.
Niestety nie miałam przy sobie ani grosza. Wyczaiłam stojącego na uboczu, bogato wyglądającego biznesmena.

- Panie, ja biedna, ani grosza przy sobie nie mam... Kupiłby mi pan bilet.
- W sumie mogę Cię wspomóc, ale pod jednym warunkiem. Kupię Ci bilet, ale ja zadecyduje o celu Twojej podróży
No cóż, niewiele mogłam zrobić, nie miałam kasy.
-No dobra, zgadzam się, w końcu co mi tam!
Facet poszedł do kasy i zaraz wrócił z biletem.
- Proszę, wyjeżdżasz za 2 minuty z peronu trzeciego! Miłej Podróży.
Nie patrząc nawet na bilet, pobiegłam na wskazany pociąg. Wreszcie usadowiłam się na miejscu, w megafonach usłyszałam jeszcze tylko " Pociąg pospieszny do Krakowa, przez Gdańsk, Białystok, Szczecin, Głuchołazy, Katowice i Częstochowę wyjeżdża z peronu trzeciego przy torze drugim", i ruszyliśmy. Przemierzaliśmy całą Polskę wzdłuż i wszerz, aż wreszcie po trzydziestu czterech godzinach wjechaliśmy na dworzec Kraków Główny. Wysiadłam z pociągu, po półgodzinnym spacerze po dworcu, Galerii Krakowskiej i innych podziemiach udało mi się wydostać na plac przed dworcem. Postanowiłam dojść do centrum. Kilka miesięcy wcześniej byłam na konferencji na UJ w sprawie modyfikacji genetycznej ziemniaków, więc muszę przyznać, całkiem nieźle znałam miasto. Pierwsze co mnie uderzyło po wejściu na rynek to bezład, chaos tam panujący. Puste budki po obwarzankach, porozrzucane kwiaty, porozbijane maszkarony i tylko kilku osobników leżących na płytach chodnikowych. Ogólnie rzec biorąc, bieda z nędzą. Podeszłam do jednego z nich
- Co tu się stało, w tym mieście dobrobytu i radości, dlaczego?
- Kierowniczko, panienka lepiej stąd ucieka! Atak zmutowanych... Uciekajże, nadlatują!
I wtedy zrozumiałam, ze wszystkich stron nadleciały olbrzymie gołębie! Zaczęły dźgać mnie po rękach i twarzy. Tak jak mi doradzono, zaczęłam uciekać. Niestety, wszystko było pozamykane, knajpy, restauracje, a nawet muzea. Biegłam, biegłam, biegłam przez miasto, aż dobiegłam do domu pewnej znajomej, którą poznałam podczas konferencji.
- Krychaaa! Otwórz mi! Gołębie atakują!
Powoli otworzyły się drzwi, zanim straciłam oczy, udało mi się wślizgnąć do środka.
- Rozalinda! Co ty tu robisz? Nikt ci nie powiedział co się dzieje w naszym Królewskim Stołecznym Mieście Krakowie? Ludzie z głodu umierają!
- Z głodu? Jak to możliwe, przecież półki pełne jedzenia, nie rozumiem!
- Jedzenia, jakiego jedzenia? Gołębie wszystkie obwarzanki ukradły! Czym my Krakusy, się pożywimy? Nie masz dla nas nadziei, to armagedon! Jedynie ty możesz nam pomóc moja najdroższa! Jedynie ty...

C.D.N.

1 komentarz:

  1. ZMUTOWANE GOŁĘBIE KRAKOWAA!!! One są przerażające, na cosplayu ledwo uszłam z życiem! ;)

    OdpowiedzUsuń