W domu pokłóciłam się z bratem (on także nie jest superbohaterem, raczej nazwałabym go superupierdliwcem, a Myth - jak to mówi o rodzeństwie - pasożytem
), ponieważ poprosiłam go, aby podał mi jakiś ważny powód grania w tę jego dziwną grę (nie podam tytułu, bo może ktoś z was też w nią gra i może się obrazić). On odparł, że jest fajna, ja - że nie jest to ważny powód, itp itd. A najbardziej co mnie wkurzyło w rozmowie z nim to to, że on powiedział, że nie ma sensu oglądanie Doctora czy Sherlocka, to się wkurzyłam i wygarnęłam mu fakty autentyczne, o których mówił kiedyś Doctor i wiele zalet oglądania jego i Sherlocka, i w końcu zwyciężyłam i braciak wyniósł się z mojego pokoju i zostawił mnie w spokoju.Gdy przeszłam się, aby ochłonąć po tej kłótni, spotkałam Toudiego (tego od księcia Iktorna), zwanego tez podnóżkiem, który żalił się, że Księciunio mu zaginął. A że nie mogłam patrzeć na tę jego ogro-smutną minkę, pomogłam mu. Znaleźć Księcia nie było trudno - wystarczyło dodzwonić się do Gumisiów i zapytać się, czy nie widziały go w pobliżu. Okazało się, że Gumisie pochwyciły Księciunia, gdy chciał wykraść im sok z gumijagód. Gdy dotarłam do nich, powiedziałam im, że poproszę Papę Smerfa o to, aby wzniósł wokół ich domu taka zaporę, jaką Smerfy mają wokół swojej wioski. Gumisie zgodziły się, a Papcię nie trudno było namówić do współpracy, jako że powołałam się na Madzię (naszą wspólną znajomą). W podzięce dostałam nawet sok od Gumisiów

Po wszystkim wróciłam do domu i zasiadłam w mojej bazie, zwanej też moim pokojem, przed komputerem głównym. Muszę jeszcze się nauczyć na sprawdzian z angielskiego, a szczerze to tak mi się nie chce...
No nic, do następnego razu, papa
I, moja siostra też w coś gra, może w to samo? :D Jak tam sok z Gumi-jagód? Smakował? :)
OdpowiedzUsuń