niedziela, 7 października 2012

Myth, Dziennik Superbohatera 7.10.12 Niedziela

Wraz z Ciasteczkową Evą dowiedzieliśmy się od pewnego trola że wiedźma która nas odurzyła ma na imię Zygfryd i mieszka pod Alpinarium. Nie czekając ani chwili dłużej pożegnaliśmy torturowanego przezn nas trola słowami "asta lawista bejbe" i ruszyliśmy ku naszemu kolejnemu celowi, czyli podziemiom Alpinarium !

Niestety Alpinarium było otoczone przez armię troli, jakieś 200-250 troli ... Nas było dwoje, teoretycznie nie mieliśmy szans, lecz mieliśmy asa w rękawie ! Tak właściwie był to kwiat w torbie no ale przyjmijmy że to as w rękawie, Ciasteczkowa Eva wyciągnęła przed siebie magiczną czerwoną gerberę na trole i rozpoczęła dziką, szaleńczą i destrukcyjną szarżę. Ja niestety zaplątałem się w jakiś bluszcz i nie mogłem wyjść, na dodatek zahaczyłem o coś spodniami, pasek mi się rozpiął i spadły mi spodnie... Wtedy nagle jeden trol podszedł, spojrzał na mnie i krzyknął "E ! Stachu ! Hono ino, jeden tu sra nam w legowisko !"

Oboje ruszyli w moją stronę, trzymając w swych muskularnych rękach maczugi ...

Wruuuuuuuuum ! BING BANG ! Trole uległy stopieniu ! To Ciasteczkowa Eva pogrążona w furii bojowej, roznosiła trole falami. Ciasteczkowa Eva i magiczna czerwona gerbera na trole były jednością albo przynajmniej były jak pociąg i tory, a trole były jak samobójcy rzucający się na tory(tzn pod pociąg, ciężko popełnić samobójstwo rzucając się na tory jak nie jedzie pociąg. No chyba że tory rzucają się na Ciebie, wtedy prawdopodobieństwo znacząco rośnie - ale wtedy to nie samobójstwo). Co dzieje się jak samobójca skacze na pociąg ? Wziuuum, plask i kolejarz włącza wycieraczki... Tak samo było z Ciasteczkową Evą, podbiegała, biła kwiatkiem i roztapiała trola, tzn trole, zabiła ich już ze 150 a ja ciągle podciągałem spodnie w krzakach, gdy już podciągnąłem i ruszyłem do ataku natychmiast zostałem spacyfikowany ...

Spacyfikowany przy pomocy kwiatka... Dostałem od Ciasteczkowej Evy tak mocno że aż kwiatek się złamał i mnie odrzuciłem 13 m w prawo ! W całym ogrodzie botanicznym był tylko jeden kaktus ... Znajdował się akurat o 13 m w prawo od lokalizacji mojego ciała przed uderzeniem. Powiem tak, ciężko się schodzi z kaktusa ... Nie wracajmy do tego, gdy już wyciągnąłem z siebie 3264391 igły (bo to był kaktus iglasto iglasty z rodziny szczególnie iglastych)popędziłem do Ciasteczkowej Evy roztapiającej ostatniego trola. Została nam tylko wiedźma ... Zygfryd !- krzyknąłem, nagle w miejscu wejścia zmaterializowała się ohydna wiedźma. Natychmiast odepchnęła Ciasteczkową Evę i rzuciła mi się do szyi. na szczęście zarzuciłem nią i nabiła się czołem na mały metalowy płotek. I nagle Zygfryd zmieniła się w wielką świetlistą kulę energii i rozbłysła niczym supernowa ...

Nie dowiemy się dlaczego nazywała się Zygfryd, ale za to czar prysł, Ciasteczkowa Eva ani ja nie odczuwaliśmy dzikiej potrzeby zabicia się a dodatkowo udało mi się zdobyć kryształową kulę Zygfydki, może ta kula z napisem "kula do lokalizacji ociekających panien młodych. Made in Biedronka" wskażę mi drogę do odnalezienia Amelii. Swoją drogą co z tym światem się dzieje ? Tyle panien młodych ucieka że aż Biedronka produkuje magiczne kule do ich lokalizacji ? Tzn ja wiem po sobie, tzn po moich skarpetkach ... Nie wiem dlaczego ale chyba też uciekają ode mnie, bo chodzę w obu, ściągam i rzucam na podłogę i są razem, budzę się i ich obu nie ma, a jakiś czas potem pojawiają się w szufladzie ze skarpetkami razem ... Lecz czasem pojawia się tylko jedna ... To bardzo intrygujące.

Piosenka dnia :

Dobranoc :)

1 komentarz:

  1. No i zabiliście panią Zygfryd!
    Swoją drogą ta piosenka jest z jakiegoś filmu? Bo kojarzę zdjęcie z filmweba. :)

    OdpowiedzUsuń