środa, 4 stycznia 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 4 stycznia 2012



Dzisiaj o którejś tam godzinie na jakieś tam stacji publicznej budzącej jakiś tam nie za ciepłe uczucia wyemitowane zostanie arcydzieło pt. Stary, gdzie moja bryka? Zaskoczę Was - nawet nic nie mam do samego filmu. Ale zawsze przy komediach tego typu serce mi się kraje na myśl o... lektorze zapowiadającym. A już dziś wieczorem... zwariowana komedia w stylu American pie! Co może się zdarzyć parze nastolatków, kiedy impreza stanie się zbyt zakrapiana? Pieniądze, transseksualiści, kosmici... [uśmiech w głosie] ...iii mnóstwo szampańskiej zabawy!
Jedynym ratunkiem od zakamuflowanej głupoty jest zwracanie uwagi na zwrot zwariowana komedia - to trochę tak jakby ten biedny człowiek puszczał do nas oko, ale poza tym to chyba niewiele może dla nas zrobić :/ Ale jak wyobrażam sobie psychikę kogoś takiego i jego rozterki wewnętrzne (lub ich brak?!), to aż się rwę do opisania nowej superapokaliptycznej wizji sci-fi.

Ale tak logicznie rzecz biorąc, to chyba nie ma sensu - w końcu koniec świata już za niecałe 12 miesięcy. Tylu ludzi już się nie może doczekać, nie wiem, jak przeżyją kolejną pustą obiecankę zagłady świata :(

Przypomniało mi się, jak przed wczoraj kolega Super Informatyk opowiedział ostatnio koledze i koleżance o algorytmie strusia. Nie wiem, czy chodziło o algorytm czy o strusia, ale podobno zapadła nieszczęsna cisza (czy tam niezręczna, jakoś tak).

Cóż, ze strusiami jest tak, że nie wszystkie potrafią nastrajać optymizmem:



stąd

A są też cięższe przypadki:



Pomyślałam sobie, że być może bezpieczniejszym tematem do rozmowy byłby algorytm posilających się filozofów.



Pośród wielu innych takowych (jak algorytm pisarza i czytelnika, czy też klienta i dostawcy) jego struktura jest najprostsza: jedz dopóki masz pod ręką widelec i strzeż się widelców innych filozofów
Dopiero później niechcący sobie przypomniałam, że posilających się filozofów to nie jest algorytm, tylko problem. No bo to jest problem jak wykarmić tylu ludzi z jednego talerza z rybą (w dodatku bez pomocy talerzyka na ości). Filozofowie są to dlatego, że myślą. Myślą, że mają zawsze pod ręką widelec. Ale nie pomyśleli już, żeby w razie konieczności capnąć widelec od sąsiada naprzeciwko, odsunąć krzesło sąsiadowi obok albo w ogóle zawinąć cały talerz i dać nogę.
Życie programów jest takie skomplikowane. Bardziej złożona wersja algorytmu zakłada zamiast widelców chińskie pałeczki, tudzież jeden korkociąg lub dwie betoniarki. Niekiedy też zastępuje się jednego filozofa dresem, żeby odzwierciedlić elegancję przydziału zasobów w systemie Windows Viśta.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz