poniedziałek, 14 listopada 2011

AstroGirl, Dziennik Superbohaterki 14 listopada 2011 Poniedziałek


WoW... Myth przypomniał mi o mojej dziwnej fascynacji popisami Daft Punk'a... Facynacja - nie fascynacja, skomplikowana sprawa, bo jak się czymś fascynuję, to są takie momenty, że wielbię obiekt fascynacji całą sobą i mam ochotę wystawić mu pomnik. W tym przypadku tak nie było, a więc to jakby nie fascynacja, ale...

Dawno temu, kiedy zaczynałam studiować dziwnie się złożyło, że upatrzyłam sobie pewien program telewizyjny akurat w wakacje, niewiele przed tymi studiami. No pech jak nic - tak niewiele rzeczy oglądam, a tu się trafiło. A oczywiście w akademikach telewizora uświadczysz, chyba że se sam przyniesiesz :( Ja, pomimo że jestem superbohaterką, środków nań nie miałam, a zamiast tego uciekałam do różnych środków półśrodków. No tak, czasami używałam nagrywarki jak każdy normalny człowiek, ale ja potrzebowałam tych audycji zaraz - bo byłam zarejestrowana na forum, gdzie komentowało się wszystko już zaraz po i trzy dni w plecy to było okropnie naciągane maximum. Tak więc przykładowo sklepy z RTF/AGD/komputerami traktowałam nie tyle jako okazję, żeby coś kupić, ale właśnie, żeby sprawdzić czy personel pozwoli mi przełączyć kanał i sobie postać przy TVNie. I choć brzmi to aburdalnie, bo nie miałam na sobie wtedy peleryny i sprawa wydawała się nie być kwestią życia i śmierci (a może? bo ja wiem, jak to wyglądało? I do tego jak byłam taka zaślepiona?), bo ludzie często jednak przymykali na mnie oko i parę odcinków udało mi się w ten sposób obejrzeć. Heheeee.

No i właśnie pewnego razu, kiedy polowałam sobie na wolny czynny telewizor, na ekranie pojawiło się to:





Nie wiem, jak wy, ale ja jako zaprzysiężona (czy jak to się tam mówi) i zapalona (żywym ogniem) fanka sci-fi i dukajowoapokaliptycznych wizji przyszłości ludzi, Ziemi, Wszechświata i całej reszty, poprostu stałam z wywalonym jęzorem i wybałuszonymi oczami O.o No tak seryjnie sobie stałam wstrząśnięta, zmieszana i się chwiejąca oraz pałająca miłością do twórcy owego.

I ściągnęłam zaraz. I obejrzałam. I cieszyłam się. I nie mogłam uwierzyć.


A teraz mi Myth tak ot daje inniejszą część tego! Jak mnie nawet do łba nigdy nie przyszło, że to cała historia była! I zobaczyłam w tym inniejszym odcinku te ludziki tańczące, a nie tylko śpiące bezradnie, takie niesamowite i szczęśliwe... Kiedy jeszcze nie wiedziały jakie nieszczęście się zdarzy...



A do samego posłuchania co Wam dać? Może... Albo może... Albo... A niech będzie:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz