Mam wrażenie, że niekiedy pojawiały się głosy przemawiająca za sympatią niektórych czytelników do moich relacji z dnia codziennego, tak więc przez pewien czas zastanawiałam się, czy nie zrobić chwilowego powrotu do takowych, przykładowo podając przepis na placki z jabłkami (mieszasz kawałki jabłek w cieście naleśnikowym i voila!) czy też refleksji na temat zmywania naczyń w zimnej wodzie (i grzaniu niezbędnych ilości w czajniku). Niestety, jak zaoserwowałam przy owych zastanowieniach, niezbędne do takich banalnych wynurzeń są dowolnego kalibru cukierki i/lub chipsy i/lub w ostateczności zupki chińskie (taaak, o zupkach chińskich nie wolno zapominać), a wszystkie, dosłownie wszystkie do cna (bo z nawału zajęć poszukiwawczych nie miałam prostej okazji wstąpić do monopolowego
Wracam do tego, co się wydarzyło ostatnio i co dzieje się nadal.




