sobota, 30 czerwca 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 29 czerwca 2012



O, nie zauważyłam wczoraj - czyżby nowa superbohaterka? Ale taka jakaś mroczna... No ale może w takim razie Marvel będzie do nas chętniej zaglądać?

Jest coś jeszcze, czego nie zauważyłam. Pięćsetny post! Ksenia mi go sprzątnęła! Aaaaale - sami widzicie, jaki mam refleks. Nawet gdybym faktycznie zdążyła, jak planowałam, to zapomniałabym złożyć sobie gratulacji.

No czyli tak - Myth ma osiągnięcia na polu montażu technologii pseudokosmicznych, Nieżywa Panna Młoda na polu cmentarnym, Ksenia to już w ogóle wywodzi wszystkich w pole... No a ja...

piątek, 29 czerwca 2012

Myth, Dziennik Superbohatera 28.06.2012r Czwartek

Jak już wspomniała Ksenia Wojowniczka miałem drobny zatarg z Pomarańczem, rozwiązałem ten problem więc do niego nie wracajmy.

Ostatnimi czasy zbudowałem (tzn jestem w trakcie budowania) dla mojej dziewczyny (tajnej agentki) reaktor łukowy (używany przez Iron Man'a). Prawdą jest że brakuje jeszcze kilku części i na razie generowane są pewne fluktuacje mocy, ale kto by się przejmował wybuchem o sile 5 megaton :D

Po akcji z Pomarańczem przyleciał do mnie Tony Stark i chciał kupić ten reaktor, bo niby 9300 razy dłuższy czas działania i że niby coś tam z podróżami międzygwiezdnymi ... ale ja tam go nie słuchałem bo przynudzał, mówił coś o 1 000 000 000 000 000 $ za reaktor i że dorzuci wszystkie swoje zbroje, no ale przecież to prezent dla dziewczyny więc za żadną kwotę go nie sprzedam.

A za to dzisiaj, od rano jakoś mi tak smutno było i tak jakoś nie wiem jak ... więc wybrałem się na taką zwykłą przechadzkę, żeby się zmęczyć i nie tęsknić.
Więc idę sobie spokojnie, napawam się samotnością. Nic nie zwiastowało zbliżającego się niebezpieczeństwa, było już całkiem ciemno, powiewało chłodem, jedynym światłem był blask nielicznych gwiazd na zachmurzonym niebie. Mijając kolejne groby na cmentarzu nie zauważyłem że podążała za mną jakaś mara, jakiś cień, pokraka albo może jakieś nikczemne stworzenie z czeluści piekielnych ...

czwartek, 28 czerwca 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 28 czerwca 2012



- Dzwonię do pani w bardzo... nietypowej sprawie - zadzwonił do mnie dzisiaj rano pewien nietypowy nieznajomy.
- Znaczy, że co? - Palnęłam podnosząc głowę z poduszki. - Weiss?
Głos mi się jednak nie zgadzał. Taki jakby znajomy, a jednak średnio. W dodatku zamiast odpowiedzi usłyszałam krótkie i niepojętne Eee, ich weiß nicht, a potem na chwilę zapanowało milczenie, które poszło sobie dopiero, kiedy gość znów przystąpił do ofensywy.
- Superbohaterko AstroGirl - powiedział tak, jakby próbował mnie zahipnotyzować. - Mam dla ciebie kolejne zadanie...
Pomrugałam do słuchawki. Zaraz, ja skądś znam ten głos...
- Charlie?
- Eee... Tak?
Tak! To ten pseudo-hippiso-łyso-czarnoskóry Charlie z ręcznikiem, którego jakiś czas temu spotkałam! Pewniej łatwiej bym go poznała, gdyby tak jak ostatnio trzymał się za nos, kiedy mówi, co powodowało u niego wyrafinowane efekty akustyczne wybitnie niskiego głosu.
- A ty nie możesz normalnie powiedzieć, że czegoś ode mnie chcesz?
- Ale... Ten prawdziwy Charlie z Aniołków Charliego też nigdy nie mówił takich rzeczy normalnie.
Uświadomiłam sobie, że jeszcze do tej chwili niepotrzebnie zakładałam, że zbiór superidiotów kończy się na czarnych charakterach.
- Ale on też nie był normalny - podsumowałam. - A Weiss? Ten motyw z radia?
- To miał być taki nowy dizajn...
- Dobra, tak czy siak pomogę ci, jakem superbohaterka - chciałam pomachać rękami, ale ponieważ się na nich od odebrania słuchawki cały czas opierałam, pomachałam nogami rozrzucając też kołdrę. - Więc co tam? Okradli cię z żyrandola, który wisiał na podłodze? Kury wjechały ci rozpędzonym czołgiem w ścianę? A może kury okradły cię z żyrandola i uciekły czołgiem, który wjechał ci w ścianę?

Death Bride, Cyrograf Zemsty 28 VI 2012

Rzecz niezwykła się dziś stała, nie spodziewałabym się tego po sobie. 


Zabiłam. Zabiłam kogoś, kogo zabić nie planowałam. 




Moja wendeta nigdy nie dobiegnie końca, moje cierpienie i smutek, lecz dziś zabiłam przyjaciela mojej rodziny, z wściekłości i goryczy. 


 Mój mąż, mój nieżywy już, niedoszły mąż, przewraca się właśnie w grobie. Szłam przez cmentarz, czyszcząc sztylet i nucąc cicho, gdy zobaczyłam Arkadiusza nad grobem mojego kochanego, mojego utraconego. Stał, trwając w bezruchu. W momencie przed moimi oczyma ukazała się scena z mego ślubu. Ubrana w białą suknię, ze starannie upiętymi włosami i długim welonem na głowie stałam, radosna, przed mężem. Arkadiusz był świadkiem, Lena i Merida druhnami. Byłam szczęśliwsza niż ktokolwiek, on na mnie patrzył z miłością w oczach… Lecz jego rodzice nie chcieli, by za mnie wychodził. Byłam zbyt inna. 


 Jak ci dzisiejsi „superbohaterowie” - mam nieziemską umiejętność. Nie rzucam samochodami. Nie latam, nie skaczę pod niebo. Potrafię jednak się rozmywać, niemalże znikać, niby zjawa… Wcale tego nie wykorzystywałam za często…


środa, 27 czerwca 2012

Ksena Wojowniczka, Dziennik superbohaterki 27.06.2012 Środa

Dzisiejszego dnia dostałam wiadomość, że w pewnym mieście doszło do bójki pewnego superbohatera nazywanego Myth z panem Pomarańczem ( tak, kuzynem "tego" Mandaryna ). Gdy doleciałam na miejsce, okazało się, że przenieśli się do wymiaru Pomarańczowego i dalej bili się właśnie tam. Kiedy ich odnalazłam, zobaczyłam, że znajdują się na pomarańczowym polu minowym stworzonym przez Pomarańczową Armię do celów ćwiczebnych. Walka była długa. Myth wygrywał, lecz w pewnej chwili Pomarańcz wyciągnął z kieszeni nic innego jak sok pomarańczowy ( pił sok ze swoich kuzynów? doszło już do kanibalizmu w tym wymiarze, co będzie następne? ).

Okazało się, że sok pomarańczowy dodaje siły Pomarańczowi i dlatego właśnie wcześniej zabił swoich trzech kuzynów ( właśnie dlatego Myth się z nim bił, bo ci kuzyni byli kumplami Mytha ). Od tamtej pory Pomarańcz wygrywał, ale w pewnym momencie Myth wykombinował skądś reaktor łukowy i pokonał wrednego Pomarańcza.

Wiadomo, że jak się wystrzeli z reaktora łukowego to jest ogromny odrzut, Myth po takim odrzucie wleciał w Świątynie Pojedynków i zniszczył ją tak, że wygląda teraz jeszcze gorzej niż Koloseum. Gdy podeszłam do niego, był taki obolały, że zgodziłam się zająć jego rewirem do momentu, aż dojdzie do siebie. Po wszystkim podwiozłam Mytha do jego centrali i odleciałam dalej, bo miałam kolejne wezwanie.

wtorek, 26 czerwca 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 25 czerwca 2012



Poniedziałek, a nie ma teatru. W takich chwilach pozostaje mi zmienić się w marudnego Garfielda, który nie lubi poniedziałków.
Ale pamiętajmy, że oprócz sztuki teatralnej mamy jeszcze muzykę.

Może nie każdy o tym wie, ale wraz ze startem mistrzostw labolatoria na całym świecie rozpoczęły poszukiwania odpowiedzi na gorączkowe pytanie Co też ludziom odbiło, że zagłosowali na to Koko koko Euro Spoko?


stąd
Już nawet kury patrzą na nas jak na idiotów.

niedziela, 24 czerwca 2012

Myth, Dziennik Superbohatera 24.06.12 niedziela

 Kontynuacja poprzedniego wpisu w którym opisałem jak ukrywałem się przed deszczem w domku RastaWikinga Tenisisty i rzeczony RastaWiking Tenisista zastał mnie w swoim domku w środku lasu:
 A więc RastaWiking Tenisista wszedł do domku, zrobił mroczną minę, przymrużył oczy, odłożył bumboxa i powiedział... "Mo siema zią ! Zapalisz ze mną Magiczną zieloną roślinę daną przez nordyckich bogów?", a ja grzecznie podziękowałem, bo nie lubię, wtedy RastaWiking Tenisista zrobił głębszy wdech, pokręcił wąsem, nachylił się nad bumboxem i puścił pradawną pieśń bojową wikingów "I just call to say I Love you". Nagle wyskoczył w powietrze i rzucił się na mnie niczym Amerykanin na hamburgera. Na szczęście wyskoczyłem przez okno w którym na szczęście nie było szyb, ale były... kaktusy. Gdy z wrzaskiem przypominającym postrzelonego kojota na prerii wyskoczyłem z kaktusów  wpadłem w ...

Ksena Wojowniczka, Dziennik superbohaterki 24.06.2012 Niedziela

Ostatnio nie pisałam, ponieważ brałam lekcje walki mieczem od mojego kumpla Clouda ( po prawej ). Swoją drogą ma świetny motor ( nawet dał mi się przejechać :) ). Po zakończeniu lekcji, które musiały być co chwila przerywane, ponieważ Tiffa była zazdrosna i cały czas nas kontrolowała ( po prawej zdjęcie ). Swoja drogą ona mówi, że nie są parą, ale zachowują się jak stare małżeństwo.

Dzisiejszego dnia wstałam niewiele przed godziną 12, zjadłam śniadanie i poszłam się przejść na miasto. W pewnej chwili dostałam wiadomość, że niedaleko widziano E.T. Każde dziecko wie, że to jest tylko gumowa figurka ( wybaczcie, że zniszczyłam wasze dzieciństwo przez tę prawdę ), pobiegłam jednak na miejsce, w którym widziano to coś. Okazało się, że to nie był żaden E.T. ( jak mówiłam ) tylko Goa'uld. Od razu, gdy rozpoznałam to coś, wezwałam mojego starszego ( dużo starszego ) ode mnie kumpla, któremu kiedyś pomogłam - Jacka O'Neila.

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 23 czerwca 2012



Co można sobie zrobić na obiad latem, jak się ma pod dostatkiem owoców oraz mleka? Oczywiście zupę owocową!
My z owoców dysponowaliśmy (i nadal mamy spory arsenał) czereśniami, truskawkami, porzeczkami, a także białymi owocami mojej morwy (która pomimo swojego jak na razie niewielkiego rozmiaru wciąż nie przestaje sypać!)


Na rycinie widzimy białe elementy na czerwonym tle, które stanowią owoce morwy (reszta jest milczeniem, czyli porzeczką).

piątek, 22 czerwca 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 22 czerwca 2012



Superbohaterskie czyny nie są ostatnio zbyt liczne. Nie wiem, czy można zaliczyć do tego przegonięcie paru delikwentów z monopolowego 4 minuty po oficjalnym zamknięciu, pozbieranie i zawieszenia z powrotem rozsypanego prania pewnej pani (choć zawieszone było na wysokości czwartego piętra, a to już brzmi popisowo), drugie odwiedziny u państwa Starszych i udobruchanie dla nich chomika i poplewienie paru grządek.
Nie, zdecydowanie nie. Zastanawia mnie, co w tej chwili robi poznański Roborobot Automatycznie Robotyczny. A także to, jak zmienia się z walecznego SuperRobota z powrotem do postaci, która mieści się za ladą sklepową, bo tego mi akurat nie powiedział.
Widocznie superdziewczyny na to nie lecą.

A propos latania - może i mogłam go odwiedzić i zapytać wprost i osobiście, ale zważywszy na to, że ostatnio Myth robi wszystko z udawaniem Tytonia i walką z wiatra... znaczy: z chmurami włącznie, to uznałam, że chyba nie jestem ostatnio aż taka potrzebna i pomyślałam, że włączę sobie pierwszy z listy filmów, które ostatnio jeszcze udało mi się ściągnąć. Zwłaszcza, że znowu bolała mnie głowa.

czwartek, 21 czerwca 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 21 czerwca 2012


Awwww! Pierwszy dzień lata! Pewnie nikt tego nie zauważył, bo ciągle leje XD

Co myślicie o snach? Ludzie mają do nich różne podejście. Niektórzy traktują je tylko w kategorii sen<->koszmar i specjalnej wagi nie przywiązują, inni uważają, że to kwestia tego, czego się kto akurat na ogląda, inni zaraz po przebudzeniu lecą do sennika, żeby się dowiedzieć, co jest grane. Nawet na forum vampirciowym mają zabawowy wątek na temat znaczeń snów, choć osobiście zaobserwowałam, że tematyka i głębia tłumaczeń zależna jest nie tyle od samego słowa, co od literatury, po którą sięgamy (trafił mi się kiedyś sennik, któremu wszystko się z jednym kojarzyło). Freud i Dali mieli dla nich jeszcze ciekawsze zastosowania, a gastrolodzy to już zupełnie...

Myth, Dziennik Superbohatera 20.06.2012 środa

Burza -> deszcz -> woda = mokre ubrania
Burza -> wiatr = zimno
Mokre ubrania + zimno = przeziębienie
Tak, podczas patrolu napatoczyła się dość sporych rozmiarów gruba burza i była głodna (burczało jej w brzuchochmurzu - gdy chmurze burczy w brzuchochmurzu ludzie mówią, że grzmi). Dzięki prostej dedukcji doszedłem do wniosku, że jakoś niespecjalnie zależy mi na konfrontacji z deszczem, więc podjąłem decyzję ukrycia się w Tajemnym Lesie ulokowanym nieopodal. Tak jak wydedukowałem, tak też się stało - chmura nadleciała nad las i zaczęła płakać z głodu. Burczała i wylewała poważne morze łez i wrzeszczała. Kiepsko mówię po burzemu, ale mówiła coś o tym, że jest głodna i zła, bo przegrała z tornadem grę w kółko i krzyżyk. A przegrała dlatego, że tornado robiło kółka, a ona nie umiała krzyżyków i robiła gwiazdki. Potem zjadła kaczkę z korkociągiem - kaczka z korkociągiem ją poharatała i wyskoczyła przez jej d... otwór wydalniczy. Więc pobiegłem do lasu...

wtorek, 19 czerwca 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 19 czerwca 2012



Paczcie, paczcie, co się stało! Moja malutka morwa, o której opowiadałam już parę razy, już dojrzewa! Znaczy: jej owoce.


Jakość raczej byle jaka, a to z powodu tego, że najciekawsze skupiska znajdywały się pół metra nad moją głową, przez co nie mogła ona towarzyszyć wyciągniętej ręce z telefonem.

Ksena Wojowniczka, Dziennik superbohaterki 19.06.2012 Wtorek

Dzisiaj ostatni dzień laby, jutro trzeba iść do szkoły, ale kto powiedział, że trzeba iść na wszystkie lekcje :). Na angielskim oceny już wystawione, więc nikt nie przyjdzie, wychowawcza to nie lekcja, więc nie trzeba iść, zostają tylko inżynieryjna, fotogrametria i ogólna, ale o ogólnej to jeszcze pomyślę :D.

Jak wstałam dzisiaj o 11, wyszykowałam się i poszłam na zakupy. Kupiłam sobie bluzkę i zrobiłam zakupy do domu. Kiedy wracałam już z zakupów natknęłam się na pluszaka, który leżał samotnie na chodniku ( było to dziwne, bo wokoło chodziło pełno dzieci i żadne się nim nie interesowało, tylko dziwnie spoglądało, jakby z nutą podejrzliwości ). Wzięłam więc tego misia i usadowiłam go na parapecie sklepu, aby nie leżał tak na środku i, gdy jego właściciel / właścicielka sobie o nim przypomni, żeby łatwo go dostrzegł.

Myth Dziennik Superbohatera 19.06.2012 wtorek

W imieniu wszystkich Superbohaterów pragnę przeprosić za malejącą w ostatnim czasie liczbę wpisów, spowodowane jet to nagłym natłokiem spraw bieżących, przeszłych i przyszłych. Tak więc jest to czas wytężonej walki o wolność, równość i oceny, bądźcie wyrozumiali bo my też nie mamy łatwo:

Zacznijmy ode mnie. Kosmici latający nad stadionem narodowym to chyba nie jest codzienność? No chyba ze jest, ale to w takim razie nie mam tak dobrego dostępu do środków psychotropowych / narkotyków nisko i wysoko Oktanowych / herbaty z maku C-Lin-Y / grzybków halucynogennych / kowadła jak wy. Po meczu z pobratymcami Krecika 40 mln Polaków wyemitowało tak wielki wybuch emocji składający się ze złości, smutku, rozczarowania i innych złych emocjonalnych emocji. Był on tak intensywny że dotarł na jeden z odległych księżyców Saturna, księżyc ten nazywany jest Kalisto, okazało się że żyje ram rasa uczulona na negatywne emocje. Rasa Komunistycznych Kosmitów Księżyca Kalisto (KKKK) przybyła aby zdezynfekować Ziemię ze złych emocji. Tuż po przegranym meczu ich statki dotarły na orbitę rozpoczął się zrzut spadochronowy...