poniedziałek, 17 grudnia 2012

Ksena Wojowniczka, Dziennik Superbohaterki 17.12.12 Poniedziałek

Witam ludziska :). Może zacznę od tego iż dzisiaj znowu miałam wyzwanie z Germanizatorem, lecz tym razem tylko do 15.30 ponieważ Germanizatorka musiała zawieźć dziecko ( tak, ma dziecko nie róbcie takich oczu ) na basen. Poza tym dzisiaj były próby do jasełek ( już w tę środę będą ) z prawdziwym organistą, który pogrywa nam na keyboardzie ( takie coś jak po prawej ).
Oprócz tego mieliśmy jeszcze próby do poloneza na studniówkę ( poza tym że nie mam jeszcze sukienki to jest genialnie :D )

piątek, 14 grudnia 2012

Myth, Dziennik Superbohatera 14.12.12r Piątek

No tak, jestem martwym trupem, ciemność widzę, nos mnie swędzi... Nos mnie swędzi? Skoro jestem martwo zdematerializowany i nie mam duszy to czemu nos mnie swędzi? I dlaczego drapie nieistniejący nos nieistniejącą ręką? Mam też nogi! I całą resztę też mam! Znaczy że żyję, albo nie żyję. Leżę na czymś miękkim, jestem przykrytym satyną a w powietrzu unosi się zapach storczyków.
"Pewnie jestem w niebie, w końcu zasłużyłem" - pomyślałem i otworzyłem oczy.

Byłem w wielkim pomieszczeniu, najprawdopodobniej była to jakaś sypialnia gdyż w centrum pokoju stało wielkie mahoniowe łożę zdobione złotem, szafki i toaletka także była mahoniowa. Rozejrzałem się i zobaczyłem kilka storczyków w pokoju. W sumie niby jest nieźle ale spodziewałem się trochę bardziej szpanerskiego nieba, z jakimiś dziewicami lub ferrari... Wstałem z łóżka, byłem w czarnym satynowym szlafroku, podszedłem do drzwi i nagle usłyszałem kroki połączone z dźwiękiem ocierającego się metalu! Chwytam za jedyną broń w zasięgu mojej dłoni - doniczkę ze storczykiem! Staję gotów do boju, oczekujący na to co będize po drugiej stronie. Drzwi się otwierają a tam... Król Kato-Kato Herydion I. Wielkie 2,5m bydle w czarnej zbroi, stanął spojrzał na mnie podniósł rękę, wskazując na mnie palcem wskazującym powiedział:
- Superbohaterze! Jesteś tu bezpieczny, nie zrobię Ci krzywdy ale lepiej odłóż mojego storczyka na miejsce, bo w przeciwnym wypadku pozbawię Cię rąk!- W sumie zabrzmiał dość przekonywująco, odłożyłem storczyka na szafkę. Wtedy nagle ze zbroi wyleciała para, zbroja zastygła w bezruchu, nagle zaczęła się otwierać, klatka piersiowa rozsunęła się na boki tak samo stało się z hełmem, rękoma i nogami. Patrzę w takim nieprzeniknionym osłupieniu na to co wychodzi ze zbroi. Dziewczyna, ładna dziewczyna! Taka brunetka, ze znajomo wyglądającymi oczyma. Stanęła z takim dumnym uśmiechem zmieszanym z dziką radością a ja dalej stałem ze szczęką w okolicach kolan... I wtedy rzuciła się na mnie...

ZIMNO. Sektencja, DziennikSuperdetektywa, 14 XII 2012, Piątek


Zimno w pizdu. Apokalipsa nadciąga. Ten post zniknął. TYLKO i wyłącznie dzięki pomocy Astrogirl możecie czytać tego posta! Cieszcie się i chwalcie ją za to! [ode mnie dostała propozycję małżeństwa.][Serio.]:D

DOKOŃCZENIE Z 01 XII 2012, czyli co działo się dalej!

Nagle zobaczyliśmy szopę na narzędzia. Na niej była rakieta, do której wszedł jakiś koleś. Rakieta wystartowała, a Myth zahaczył nogą o nią. I oto zostałam sama. Stwierdziłam, że mam gdzieś to wszystko i wróciłam do domu. :D

Tak, wiem, wasz detektyw nie potrafi rysować! :)
   Wtedy po raz ostatni widziałam Mytha. Jednak, zostawiłam też Bartosza w sklepie, razem z moimi ubraniami, więc muszę się z nim skontaktować. Mam nadzieję, że moje ubrania są bezpieczne pod jego opieką. O ile je wziął. Trzymajcie kciuki!
   Tak więc, po kilku [Heh, KILKU] dniach postanowiłam zawitać u Bartosza i odzyskać moje ubrania. Tylko tak, żeby mnie jego brat nie zauważył, bo od razu pozna, że nie jestem ZUA. Zbliżała się siedemnasta. Już było ciemno, a jako, że złoczyńcy lubią się spotykać po nocach, poszłam w stronę domu Bartosza. Byłam w płaszczu i w kapeluszu, więc nawet najbystrzejsze oko nie było w stanie mnie rozpoznać. Gdy już byłam blisko, minęłam się z grupką ludzi. Od razu ich rozpoznałam - to złole! Próbowałam nie patrzeć im w oczy, aby mnie nie zauważyli, ale oczywiście nie mogłam się powstrzymać.
   Napotkałam wzrok jednej z nich. Była dziwna, nawet straszna. Niebieskooka blondynka w niebieskim płaszczu. Swoją drogą, miała naprawdę długie włosy. Ja też chcę mieć długie aż do pasa, ale jak wiecie, prędkość ich wzrostu nie zależy ode mnie. No dobra, nieważne. Spojrzała ma mnie tak podejrzanie, jakby chciała powiedzieć: 'Wiem, kim jesteś!' [I zaraz będą komentarze typu: 'Jesteś synem Mufasy!'] No i tyle, minęłam ich i skierowałam się do Bartosza. Wiem, gdzie mieszka, ponieważ mi to napisał.

niedziela, 9 grudnia 2012

Myth, Dziennik Superbohatera 9.12.12r Niedziela

Ostatnimi czasy zbyt często trafiam do więzień/cel/klatek. Tak też było i tym razem. Cela na Kato Kato nie należała do najlepszych do jakich miałem nieprzyjemność być wtrącanym. Ciemna, wilgotna wypełniona zapachem stęchlizny i potu. Łóżko było z kategorii bardzo niewygodnych,  nie dość że małe to zrobione z takiej metalowej siatki co powodowało nieprzyjemne odciski na skórze, lecz to można było jakoś przeżyć, prawdziwą katastrofą była toaleta, to znaczy jej brak, po drugiej stronie celi był taki jakby nocnik miał kształt sześciokąta. Prawdziwą zgrozą był jednak brak papieru, zamiast papieru był jakiś trójkąt...

Pamiętam jak wylądowaliśmy i jak mnie prowadzili, nasz statek był zrujnowany, wszędzie ślady trafień i wybuchów, na górnej części była doczepiona kapsuła abordażowa Kealytów. Zastanawiałem się co musiało się wydarzyć kiedy byłem nieprzytomny, zastanawiałem się też czemu byłem nieprzytomny aż tak długo? Gdy przechodziliśmy przez most prowadzący z platformy cumowniczej do reszty miasta, choć deszcz lał się z nieba niczym woda wodospadu i zbliżała się noc, to widziałem infrastrukturę miasta, wąskie chodniki, intensywny ruch uliczny i szpiczaste budynki, nie widziałem zbytniej roślinności, chodź w sumie po co rośliny na planecie, przez którą przechodzi jeden z najczęściej uczęszczanych tras podprzestrzennych i handlowych. Pamiętam, że 8 żołnierzy prowadziło mnie wzdłuż jednej z uliczek, tuż przed skręceniem w boczną uliczkę spojrzałem na Milenjum Falkona, żołnierze wywozili z niego nieprzytomnych Celestię, Mirka i Stasia. Zapytałbym co z nimi zrobią, ale gdy tylko próbowałem coś powiedzieć byłem uderzany trójzębem i uciszany. Zauważyłem że dość sporo jest tu posągów Króla Kato-Kato, przedstawianego jako wielki napakowany wojownik w czarnej zbroi. Skręciliśmy w lewo i doszliśmy do pewnej ulicy. Z każdej strony były rozmieszczone cele więzienne, tak że można bez problemu rozmawiać z więźniem po prostu sobie podchodząc. Otwarli jedną z celi i wepchnęli mnie do środka. Dwóch żołnierzy zostało na straży mojej celi, a pozostali odeszli.

sobota, 8 grudnia 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 8 grudnia 2012



Nie było mnie. Długo mnie nie było z powodu pozytywnego, choć bardzo męczącego i chwilowo do tłumaczenia wystarczająco niejasnego.
Zajmijmy się lepiej tym, co się z każdą godziną i minutą staje bardziej jasne i przekonujące, a mianowicie wynik rozpoczętej niegdysiejszo ankiety na temat tego, na ile i jak bardzo słusznie pan John Cleese był w jednym z bondowskich odcinków twarzą słynnego Q. Czy naprawdę przypomina Q? A może to James Bond przypomina liczbę 7 (na przykład w Cassino Royale, jak go mocno poobijali)?

Ksena Wojowniczka, Dziennik Superbohaterki 08.12.2012 Sobota

Byliście grzeczni w tym roku? Odwiedził was pan Mikołaj? Bo mnie tak :). Nawet na kolanach mu siedziałam, wodzicie jakie mam znajomości :D.
W mojej szkole ostatnio zaczęliśmy już próby na jasełka bo u nas występ ( a nawet 2 występy ) będzie 19 już. Zatem zamiast na lekcje ( a najczęściej niemiecki dodatkowy ) idziemy sobie na próbę i nie mamy nieobecności ponieważ wszystko jest nam usprawiedliwiane a w sam dzień występu w ogóle nie idziemy na lekcje :D, genialnie co nie?

piątek, 7 grudnia 2012

Myth, Dziennik Superbohatera 7.12.12r Piątek

- Ty jesteś głupi?! - Wrzasnęła Celestia
- Niee szyszy, ja jestem pijany. Ale tylko trochę. Ale myślę trzeźwo.-
- Matko! Widzisz i nie grzmisz! Ty idioto, chcesz lecieć według niewiadomego pochodzenia mapy i w dodatku sekretnymi pirackimi szlakami? I w dodatku upijasz się kosmobimbrem z buraczków!
- Wyptraszaszam sobie! To nie kosmobimber, to jest ultraczysta wódka wulkaniczna z ognistych buraków! Sam robiłem. - Odezwał się Mirek a potem stracił przytomność od nadmiaru alkoholu.
- Widzisz co zrobiłaś! Przez Ciebie Mirek jest nieprzytomny. Mirek, Mireczku, wstawaj. - Ostatnie słowa jakie pamiętam nim również straciłem przytomność. Na kilka minut...

Wziuuuuuuuuum! UWAGA! Awaria zasilania! Awaria systemów podtrzymywania życia! Awaria generatorów grawitacji! WiuWiuWiu! Reset systemu... Aktywacja zapasowego źródła zasilania. Systemy podtrzymywania życia-Włączone. Generatory grawitacji-Włączone. Bum!
-Ałaaa!- Krzyknąłem z bólu gdyż upadłem prosto na twarz, z jakichś dwóch metrów...- Co się do cholery dzieje?- Zapytałem sam siebie, podniosłem się, rozejrzałem po kokpicie... Asteroidy! Pas ogromnych asteroid! Szybko chwyciłem za stery i zrobiłem unik przed nadlatująca Asteroidą, niestety w momencie gdy uniknąłem trafienia jednej, wszedłem na kurs kolizyjny z trzema następnymi. Unik, unik, unik uniku, pełna moc do tylich silników, zrobiłem tzw beczkę, potem w górę, lekko w lewo i piuuuuuuuuuuuuuuuuuuum ocierając się o jedną z asteroid wyleciałem statkiem z pasa asteroid. Byłem na orbicie jakiejś planety, szybko spojrzałem na mapę... Byłem na orbicie Viliaan V w jednym z układów Koła Iliany. należących do Kealytów. Jak to możliwe? Przecież podróż tutaj trwała by kilka dni, nawet przy użyciu pirackich tras podprzestrzennych dotarcie tutaj zajęła by z 2 dni. A przecież byłem nieprzytomny przez kilka minut a na dodatek nigdzie nie było Celestii ani Mirka.

wtorek, 4 grudnia 2012

Myth, Dziennik Superbohatera 4.12.12 r wtorek


- Dobra, chyba im uciekliśmy. To którędy na Cras?- Zapytałem, manewrując statkiem pomiędzy pasem asteroid tego systemu gwiezdnego i próbując znaleźć jakąś dobrą stacje radiową.
- Cholera! Nie mamy map! Polecimy do stacji Naanatui Trax i tam zdobędziemy mapy. Albo nie... - nie chciałem jej przerywać i mówić że mam piracką mapę. Dziewczyna posmutniała. - Nie możemy tam polecieć, zbyt wielu szpiegów tej białej zołzy, pewnie ściga nas z pół tego segmentu. Powiedz mi Aqananinie co my teraz zrobimy?- Nie wiem o co jej chodziło, w sumie jej nie słuchałem, ale przynajmniej znalazłem dobrą stację radiową.
- Dobra powiem Ci co zrobimy, Powiesz mi kim jest Aqananin, powiesz jak się nazywasz, weźmiemy moją mapę i jeszcze jedno... Dlaczego czuję tak silmy zapach alkoholu?
- Mythuś! Mytuś ziomek! Stary co ty robisz na naszej łajbie?- usłyszałem głos z ciemności, odwróciłem się i zobaczyłem znajomą posturę ciała. Duża głowa, cienkie ręce i nogi. Szarawy.
- Mirek?! Mirek! Widziałem że gdzieś już widziałem ten statek. -Odpowiedziałem Mirkowi, temu Mirkowi którego wraz z jego kumplem spotkałem jakiś czas temu uratowałem ze strefy 51 (TU).
- Uściśnij mnie brachu, wiem że wali ode mnie wódą ale i tak Cię kocham! - Mirek rzucił mi się na szyję i zaczął ściskać, potem wskoczył na błękitnowłosą dziewczynę i zaczął ją przytulać na co ona kopnęła go w jego kosmiczne kroczę i zrzuciła z siebie...
- Jak śmiesz mnie dotykać durna pokraczna istoto! Jestem Celestia! Córka wody!- Wrzasnęła.
- Dobra dobra, niech się paniusia uspokoi, myślałem że paniusia podróżuje z Mythem i też tak jak on jest otarta na kontakty, ale okeeeeej. Zrozumiałem aluzję. - Celestia strasznie się oburzyła i wyszła z kabiny, Mirek wziął głębszy oddech, poklepałem go po ramieniu by się uspokoił, zapytałem go:
- Mirek dobrze Cię widzieć, ale gdzie jest Stachu?
- Oj Mythuś, Mythuś. Chciałbym Ci powiedzieć że wszystko dobrze, ale Staś... On...

niedziela, 2 grudnia 2012

Myth, Dziennik Superbohatera 2.12.12r Niedizela

 "Bar pod wydepilowanym kucykiem", tak nazywał się bar do którego weszliśmy z Sektencją.
- Dobra ty się zajmij przesłuchiwaniem tych tutaj a ja sobie zamówię coś do picia.
- Spoko. Zajmę się tym. - Sektencja ruszyła ze zdwojoną siłą a ja zabrałem się za popijanie mleka czekoladowego, ale tylko wstrząśniętego nie zmieszanego ...

- Myth! Chodź już, chodź no. Zostaw tego drinka bo znowu się upijesz, będziesz myślał że jesteś misiem koala i znowu strażacy będą musieli Cie z drzewa ściągać. - No w sumie racja, nie ma co przesadzać. Wyruszyliśmy więc w dalszą drogę, Sektencja koniecznie chciała wejść do sklepu z damską bielizną, no to wszedłem, rozglądam się, Sektencja rozmawiała z ekspedientką, chyba szukała odpowiedniego gorsetu bo ekspedientka dotykała jej piersi a potem się obejmowały,  to znaczy że pewnie brała wymiary. Przyglądałem się całej sytuacji gdy nagle usłyszałem:
- Ej kochanie chodź zobacz i powiedz czy dobrze na mnie leży.- No to co miałem zrobić? Zajrzałem, a potem były wrzaski, jęki-niestety nie z przyjemności, chwilę potem wyrzucili nas ze sklepu, szukaliśmy jeszcze w kilku lokalizacjach ale nic, zero, null. Lecz nagle zobaczyliśmy jego ohydny rudy łeb !

Death Bride, Cyrograf Zemsty 2 XII 2012

Kim jestem?

Łupnięcie drzwi o ścianę.

Wielkie dłonie, chwytające mnie pod pachy. Brutalnie.

Krzyki. Stłumione.

Niezrozumiałe słowa.

Szum w głowie... 

Myth, Dziennik Superbohatera 1.12.12r Sobota


- Ty, Sektencja patrz. Golem! Ryczący golem.
- No widzę, ryczy. - odpowiedziała Sektencja
- No kurde, taki duży i ryczy, może podejdźmy i zapytajmy co mu się stało?
- Myth, a jak to jest błotnisty potwór a nie golem? Zobacz jaki brudny od błota, zobaczysz zje mnie i obgryzie Ci paznokcie ! Ja bym go nie ruszała. - Odpowiedziała z pewną dozą zniecierpliwienia.
- No ale przecież mam krótkie paznokcie?
- No tak ale to była taka przenośnia żeby Twój mały rozumek pod tym hełmem zrozumiał poważną powagę sytuacji, to jest błotnisty potwór, on nas zje ! - ja tam dalej jej nie dowierzałem i podszedłem do golema:
- Witaj Golemie! Co się stało? - Zapytałem.
- Z biura prezydenta... porwano księżniczkę. - "Księżniczkę" to ewidentnie zadanie dla mnie !
- Mój drogi i ajkaże kamienny przyjacielu golemie ... - nagle Golem otarł łzę i przerwał mi :
- Jestem błotnistym potworem.- Jak to tak? Przecież to brudny golem !
- Nieprawda! Spójrz na siebie jesteś Golemem! Dużym Golemem!
- Czekaj, a to w mordeczkę jeżyka prawda! Jestem Golemem!
- Cudownie, ale teraz powiedz w którym kierunku jest Pałac Prezydencki? - zapytałem patrząc na wyraźnie zniesmaczoną i zniecierpliwioną Sektencje dłubiącą w nosie ... Nosie przechodnia.
- Jezu! Sektencja! Zostaw Panią w  spokoju!
- No ale zobacz co ona ma w nosie! - spojrzałem i zobaczyłem że ma w nosie ogromny...

sobota, 1 grudnia 2012

Sektencja, Dziennik Superdetektywa 01 XII 2012, Sobota



DOKOŃCZENIE Z 29 XI 2012

- No dobra, powiem, bo ja w przyszłości na jakiś czas cofnę się do przeszłości i będę Świętym Mikołajem, ale nie mów nikomu, bo teoretycznie jeszcze tego nie wiem, bo jak się dowiem to będzie koniec końca świata. - Sektencja zamilkła, albo ze zdziwienia albo z podziwu albo dlatego, że na środku drogi siedział wielki, błotnisty potwór i płakał...

   Co to może być?! Zastanawiałam się na tym już gdy Myth jeszcze gadał. Po chwili błotniste stworzenie przyciągnęło uwagę Mytha. Postanowiliśmy do niego podejść.
- Witaj Golemie! Co się stało? - Zapytało Mythciątko.
- Chlip... Z biura... chlip... prezydenta... chlip... porwano... chlip, chlip... księżniczkę.
- Aahaa - powiedziałam. - Musimy to zbadać.

piątek, 30 listopada 2012

Ksena Wojowniczka, Dziennik Superbohaterki 30.11.2012 Piątek

Od razu się pochwale że międzygalaktyczny egzamin wiedzy bohaterskiej nazywany także próbną maturą zdany. Trochę słabo ponieważ z języka rodzimego 48%, z czarnej magii miałam 60% a z języka szatana ( tak wymyślony przez Germanizatora ) 58%, więc jakoś poszło :). Cały czas ostatnio tylko sprawdzamy nasze egzaminy międzygalaktyczne, aby wyszukać jakieś błędy, lub jak mówi nasza nauczycielka od matematyki: aby nie popełniać tak głupich błędów jakie popełniliśmy.

czwartek, 29 listopada 2012

Myth, Dziennik Superobhatera, 29.11.12r czwartek

Krety był coraz bliżej ! i było ich coraz więcej, mogliśmy biec tylko przed siebie, zbliżaliśmy się do drogi kończącej deptak gdy nagle zajechały nam drogę 3 czerwone ciężarówki, ciężarówki Koka Koli z narysowanymi świętymi Mikołajami na naczepach, Wraz z Sektencją zatrzymaliśmy się i patrzymy w niebywałym osłupieniu. Nagle drzwi od naczep się otworzyły i wyskoczył z nich oddział świętych Mikołajów, bardzo dobrze uzbrojonych świętych Mikołajów, jedni mieli karabiny, inni bazooki a jeszcze inni granatniki. Najgrubszy z nich dzierżący bazookę i palący cygaro (w sumie wygląda jak by Rambo i Chuck Norris spłodzili dziecko i karmili go na wojownika sumo), podszedł do mnie i powiedział:
- Witam szefa, spokojnie szefie zajmiemy się wszystkim, szef może się udać do przyczepy i zjeść ciasteczko z mlekiem.- dodał z uśmiechem Mikołaj.
- Onieneine, ja będę walczył tylko dajcie mi jakąś spluwę i miecz.
- Mikołaj ! Niech Mikołaj przyniesie dla szefa karabin Rudolfek666 i miecz z czerwonego Adamantium
- Tak jest Generale !- Odpowiedział Mikołajowi Mikołaj i po chwili przeniósł sprzęt, przyznam, wyglądał dość imponująco. Nie miałem czasu by zaznajomić się z bronią gdyż Kosmiczne krety Piraci już nadciągały, schowałem miecz do pochwy, ustawiłem moc karabinu Rudolfek666 na pełną moc i wraz z Mikołajami ruszyłem do boju !

środa, 28 listopada 2012

Myth, Dziennik Superbohaterów 28.11.12r Środa

- Romuś. Ej Romuś, gdzie jest mapa ? - Zapytał kret kapitan to kreta zastępcy.
- Nie wiem kapitanie, była tu jak przesłuchiwaliśmy tego tamtego co rozdeptał nam stokrotki. - powiedział kret zastępca i wskazał na ciemny kąt pomieszczenia, bardziej ciemny niż cała reszta gdyż na krecim statku nie było źródeł światła, co prawda były okna ale były one bardzo małe i wpadało przez nie niewiele światła. Kret kapitan podrapał się swoim krecim hakiem po różowym nosku i wykrzyknął:
- Romuś ! Weź przyprowadź to ścierwo.
- Kapitanie, mamy drobny problem. Superbohater zniknął ...
- KUNWA ! Jak mogłeś go wypuścić idioto ? Wypuściłeś ciężko rannego głodnego superbohatera z najcenniejszą mapą w galaktyce ! Gdyby nie to że ściąłem kata to kazał bym katowi Cię ściąć ! - Kapitan krzyczał i uderzał czapką Romusia, i nagle w dolnej części pokładu rozległ się ogromny wybuch !

KABOOOOOOOOOOM ! Wzzzzzu ! Wzzzzzzu ! Silniki przestały pracować, statek kretów zaczął opadać z coraz większą prędkością. Kapitan zrobił się ze złości jeszcze bardziej czarny niż był ...
- Romuś ! Rusz kunwa ogonek i zrób kunwa coś z tym ! A potem dołącz do mnie, zapolujemy na superbohatera !