niedziela, 1 lipca 2012

Death Bride, Cyrograf Zemsty 1 VII 2012

Wściekła, siedziałam pod płotem i gniotłam papier w ręce. Drżałam na całym ciele. Łzy płynęły z moich oczu strumieniami, łzy smutku i złości zarazem. Rozciągnęłam trzymany w ręce papierek, spojrzałam na niego raz jeszcze. Zaatakowała mnie kolejna fala dawno już wymazanych z mej pamięci wspomnień, przyćmionych przez niespełnioną miłość i marzenie o zemście... Ze zgrzytem zębów uniosłam go do góry i rozdarłam na dwie części. Opadły ze mnie siły, ręce mi obwiędły. Na ziemi, po obu mych stronach, leżały dwie połowy zdjęcia - z jednej spoglądała na mnie śliczna dziewczyna o kruczych, lekko falowanych włosach, nieumalowana, z niezwiązaną ślubną suknią, która z jednej strony opadła tak, że ukazał się stanik w drobną krateczkę. Po mojej drugiej stronie znajdowała się dziewczyna z wyciętymi 'na boba' blond włosami i szerokim uśmiechem na twarzy.  

Sektencja, Dziennik Superdetektywa 1 lipca 2012

Hej!
   I tak oto już prawie miesiąc nie pisałam na blogu! Bardzo was za to przepraszam, ale cóż, działo się i się zdziałało. Ale od początku, a mianowicie od czwartku 28 czerwca.
   W czwartek miał być komers. I był. I było bardzo nudno. Muzyka była okropna, ale co ja poradzę. Zdążyłam za to zjeść kilka kawałków pizzy, czipsy i to, co się dało. Urwałyśmy się z dziewczynami godzinę wcześniej i dobrze zrobiłyśmy, bo jeszcze chwila, a szpital psychiatryczny otworzyłby dla nas drzwi. A jak wróciłam do domu, to stał się cud [nocny dyżur mamy w szpitalu xD] i siedziałam sobie na komputerze do ok. 22:30, a potem jeszcze przez godzinę słuchałam muzyki, bo przecież uszy trzeba było uleczyć po kilkugodzinnym katowaniu w szkole.
   Następnego dnia było oczywiście zakończenie roku szkolnego. Rano wstałam z wielkim szokiem - już koniec gimnazjum! I nawet szybko jak na mnie się obudziłam. Musiałam pokonać też szpilki - tzn. przejść się na nich do przystanku. A potem spod szkoły powędrować na nich do kościoła. W kościele był pajączek, fajny nawet. A potem z powrotem do szkoły. I znowy na szpilkach. I potem nasz cudowny występ, pożegnanie ze wszystkimi, itd. Nawet uszło i było śmiesznie. Potem pożegnanie urządzone przez drugie klasy. Zrobili krótkie i głupie, czyli mogliśmy się śmiać. xD

Myth, Dziennik Superbohaterów 1.07.2012 Niedziela

No nie było mnie ostatnimi czasy, wiem wiem, miasto/świat/wszechświat w potrzebie ale Myth sobie idzie na zakończenie roku szkolnego po świadectwo. No cóż no ... zdarzyło się to chyba każdemu i to nie raz, np. mi już po raz 12 :)
jeśli spojrzycie w lewo to zobaczycie że idzie mi całkiem nieźle.

Potem wybrałem się na ten dziwny cmentarz na którym zaatakował mnie duch panny młodej, chodziłem od grobu do grobu, uliczka po uliczce, szukałem i szukałem ale nic ciekawego poza zakrwawionym grobem nie znalazłem, wrócę tam następnym razem.

sobota, 30 czerwca 2012

Death Bride, Cyrograf Zemsty 30 VI 2012

Delikatny powiew wiatru spowijał cmentarz przedwczoraj o poranku, parę godzin po morderstwie, jakiego dopuściłam się w nocy. Spacerowałam po krętych dróżkach, wymijając kojejne groby, czytając kolejne nazwiska, przyglądając się zdięciom tych, którzy już odeszli. Miałam dziwne wrażenie, że podmuchy powietrza oczyszczają mnie z cichego poczucia winy, które szeptem próbowało przebić się przez moje sumienie.


Nagle zauważyłam postać, przechodzącą główną aleją cmentarza. Nie miałam pojęcia kim może być, jednak gdy tylko przypomniałam sobie morderstwo dokonane na Arkadiuszu, do którego doszło ledwie kilka godzin wcześniej, poczułam dziwne drzenie w sercu. Wiatr zatrzepotał w koronach drzew, opadłe płatki kwiatów zatańczyły na chodniku, mi zaś zakręciło się w głowie, jakbym się w pzedziwny sposób scalała z przyrodą... Zawrzała we mnie krew. Cicho przemykałam się za postacią, suknia ślubna trzepotała wokół moich nóg. Nim się zdąrzyłam zorientować, sztylet wymknął mi się z rąk i przecinał powietrze, lecąc w stronę tajemniczego osobnika. Pędził ze świstem, lecz, ku mojemu zaskoczeniu, zamiast wbić się w jego plecy, opadł na chodnik z brzdękiem. Rozmyłam się szybko i chwyciłam broń. Podeszłam do postaci ze sztyletem uniesionym nad głową...

Ksena Wojowniczka, Dziennik superbohaterki, 30.06.2012 Sobota

Dzisiejszy dzień był dla mnie zwariowany. Otóż obudziłam się o 11, wstałam, zjadłam śniadanko i wyszłam się przejść. Gdy tak szłam sobie i patrolowałam miasto nagle coś mnie uderzyło mocno w głowę i straciłam przytomność.

Ocknęłam się w jakimś dziwnym laboratorium, nade mną był jakiś dziwny człowiek w fartuchu lekarskim i coś do mnie mówił, a że ja jeszcze nie do końca odzyskałam świadomość nie wiedziałam co. Gdy już doszłam do siebie chciałam wstać, ale zobaczyłam, że jestem przykuta łańcuchami do stołu, a szalony doktorek przystawia mi do ust jakąś maskę, z której wydziela się jakaś substancja usypiająca i niestety zasnęłam.

Gdy się obudziłam byłam w jakimś miejscu dziwnie przypominającym salę gimnastyczną
- Widzę, że śpiąca królewna się obudziła - powiedział jakiś wielki typ - to dobrze, czas na naukę swoich nowych umiejętności

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 29 czerwca 2012



O, nie zauważyłam wczoraj - czyżby nowa superbohaterka? Ale taka jakaś mroczna... No ale może w takim razie Marvel będzie do nas chętniej zaglądać?

Jest coś jeszcze, czego nie zauważyłam. Pięćsetny post! Ksenia mi go sprzątnęła! Aaaaale - sami widzicie, jaki mam refleks. Nawet gdybym faktycznie zdążyła, jak planowałam, to zapomniałabym złożyć sobie gratulacji.

No czyli tak - Myth ma osiągnięcia na polu montażu technologii pseudokosmicznych, Nieżywa Panna Młoda na polu cmentarnym, Ksenia to już w ogóle wywodzi wszystkich w pole... No a ja...

piątek, 29 czerwca 2012

Myth, Dziennik Superbohatera 28.06.2012r Czwartek

Jak już wspomniała Ksenia Wojowniczka miałem drobny zatarg z Pomarańczem, rozwiązałem ten problem więc do niego nie wracajmy.

Ostatnimi czasy zbudowałem (tzn jestem w trakcie budowania) dla mojej dziewczyny (tajnej agentki) reaktor łukowy (używany przez Iron Man'a). Prawdą jest że brakuje jeszcze kilku części i na razie generowane są pewne fluktuacje mocy, ale kto by się przejmował wybuchem o sile 5 megaton :D

Po akcji z Pomarańczem przyleciał do mnie Tony Stark i chciał kupić ten reaktor, bo niby 9300 razy dłuższy czas działania i że niby coś tam z podróżami międzygwiezdnymi ... ale ja tam go nie słuchałem bo przynudzał, mówił coś o 1 000 000 000 000 000 $ za reaktor i że dorzuci wszystkie swoje zbroje, no ale przecież to prezent dla dziewczyny więc za żadną kwotę go nie sprzedam.

A za to dzisiaj, od rano jakoś mi tak smutno było i tak jakoś nie wiem jak ... więc wybrałem się na taką zwykłą przechadzkę, żeby się zmęczyć i nie tęsknić.
Więc idę sobie spokojnie, napawam się samotnością. Nic nie zwiastowało zbliżającego się niebezpieczeństwa, było już całkiem ciemno, powiewało chłodem, jedynym światłem był blask nielicznych gwiazd na zachmurzonym niebie. Mijając kolejne groby na cmentarzu nie zauważyłem że podążała za mną jakaś mara, jakiś cień, pokraka albo może jakieś nikczemne stworzenie z czeluści piekielnych ...

czwartek, 28 czerwca 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 28 czerwca 2012



- Dzwonię do pani w bardzo... nietypowej sprawie - zadzwonił do mnie dzisiaj rano pewien nietypowy nieznajomy.
- Znaczy, że co? - Palnęłam podnosząc głowę z poduszki. - Weiss?
Głos mi się jednak nie zgadzał. Taki jakby znajomy, a jednak średnio. W dodatku zamiast odpowiedzi usłyszałam krótkie i niepojętne Eee, ich weiß nicht, a potem na chwilę zapanowało milczenie, które poszło sobie dopiero, kiedy gość znów przystąpił do ofensywy.
- Superbohaterko AstroGirl - powiedział tak, jakby próbował mnie zahipnotyzować. - Mam dla ciebie kolejne zadanie...
Pomrugałam do słuchawki. Zaraz, ja skądś znam ten głos...
- Charlie?
- Eee... Tak?
Tak! To ten pseudo-hippiso-łyso-czarnoskóry Charlie z ręcznikiem, którego jakiś czas temu spotkałam! Pewniej łatwiej bym go poznała, gdyby tak jak ostatnio trzymał się za nos, kiedy mówi, co powodowało u niego wyrafinowane efekty akustyczne wybitnie niskiego głosu.
- A ty nie możesz normalnie powiedzieć, że czegoś ode mnie chcesz?
- Ale... Ten prawdziwy Charlie z Aniołków Charliego też nigdy nie mówił takich rzeczy normalnie.
Uświadomiłam sobie, że jeszcze do tej chwili niepotrzebnie zakładałam, że zbiór superidiotów kończy się na czarnych charakterach.
- Ale on też nie był normalny - podsumowałam. - A Weiss? Ten motyw z radia?
- To miał być taki nowy dizajn...
- Dobra, tak czy siak pomogę ci, jakem superbohaterka - chciałam pomachać rękami, ale ponieważ się na nich od odebrania słuchawki cały czas opierałam, pomachałam nogami rozrzucając też kołdrę. - Więc co tam? Okradli cię z żyrandola, który wisiał na podłodze? Kury wjechały ci rozpędzonym czołgiem w ścianę? A może kury okradły cię z żyrandola i uciekły czołgiem, który wjechał ci w ścianę?

Death Bride, Cyrograf Zemsty 28 VI 2012

Rzecz niezwykła się dziś stała, nie spodziewałabym się tego po sobie. 


Zabiłam. Zabiłam kogoś, kogo zabić nie planowałam. 




Moja wendeta nigdy nie dobiegnie końca, moje cierpienie i smutek, lecz dziś zabiłam przyjaciela mojej rodziny, z wściekłości i goryczy. 


 Mój mąż, mój nieżywy już, niedoszły mąż, przewraca się właśnie w grobie. Szłam przez cmentarz, czyszcząc sztylet i nucąc cicho, gdy zobaczyłam Arkadiusza nad grobem mojego kochanego, mojego utraconego. Stał, trwając w bezruchu. W momencie przed moimi oczyma ukazała się scena z mego ślubu. Ubrana w białą suknię, ze starannie upiętymi włosami i długim welonem na głowie stałam, radosna, przed mężem. Arkadiusz był świadkiem, Lena i Merida druhnami. Byłam szczęśliwsza niż ktokolwiek, on na mnie patrzył z miłością w oczach… Lecz jego rodzice nie chcieli, by za mnie wychodził. Byłam zbyt inna. 


 Jak ci dzisiejsi „superbohaterowie” - mam nieziemską umiejętność. Nie rzucam samochodami. Nie latam, nie skaczę pod niebo. Potrafię jednak się rozmywać, niemalże znikać, niby zjawa… Wcale tego nie wykorzystywałam za często…


środa, 27 czerwca 2012

Ksena Wojowniczka, Dziennik superbohaterki 27.06.2012 Środa

Dzisiejszego dnia dostałam wiadomość, że w pewnym mieście doszło do bójki pewnego superbohatera nazywanego Myth z panem Pomarańczem ( tak, kuzynem "tego" Mandaryna ). Gdy doleciałam na miejsce, okazało się, że przenieśli się do wymiaru Pomarańczowego i dalej bili się właśnie tam. Kiedy ich odnalazłam, zobaczyłam, że znajdują się na pomarańczowym polu minowym stworzonym przez Pomarańczową Armię do celów ćwiczebnych. Walka była długa. Myth wygrywał, lecz w pewnej chwili Pomarańcz wyciągnął z kieszeni nic innego jak sok pomarańczowy ( pił sok ze swoich kuzynów? doszło już do kanibalizmu w tym wymiarze, co będzie następne? ).

Okazało się, że sok pomarańczowy dodaje siły Pomarańczowi i dlatego właśnie wcześniej zabił swoich trzech kuzynów ( właśnie dlatego Myth się z nim bił, bo ci kuzyni byli kumplami Mytha ). Od tamtej pory Pomarańcz wygrywał, ale w pewnym momencie Myth wykombinował skądś reaktor łukowy i pokonał wrednego Pomarańcza.

Wiadomo, że jak się wystrzeli z reaktora łukowego to jest ogromny odrzut, Myth po takim odrzucie wleciał w Świątynie Pojedynków i zniszczył ją tak, że wygląda teraz jeszcze gorzej niż Koloseum. Gdy podeszłam do niego, był taki obolały, że zgodziłam się zająć jego rewirem do momentu, aż dojdzie do siebie. Po wszystkim podwiozłam Mytha do jego centrali i odleciałam dalej, bo miałam kolejne wezwanie.

wtorek, 26 czerwca 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 25 czerwca 2012



Poniedziałek, a nie ma teatru. W takich chwilach pozostaje mi zmienić się w marudnego Garfielda, który nie lubi poniedziałków.
Ale pamiętajmy, że oprócz sztuki teatralnej mamy jeszcze muzykę.

Może nie każdy o tym wie, ale wraz ze startem mistrzostw labolatoria na całym świecie rozpoczęły poszukiwania odpowiedzi na gorączkowe pytanie Co też ludziom odbiło, że zagłosowali na to Koko koko Euro Spoko?


stąd
Już nawet kury patrzą na nas jak na idiotów.

niedziela, 24 czerwca 2012

Myth, Dziennik Superbohatera 24.06.12 niedziela

 Kontynuacja poprzedniego wpisu w którym opisałem jak ukrywałem się przed deszczem w domku RastaWikinga Tenisisty i rzeczony RastaWiking Tenisista zastał mnie w swoim domku w środku lasu:
 A więc RastaWiking Tenisista wszedł do domku, zrobił mroczną minę, przymrużył oczy, odłożył bumboxa i powiedział... "Mo siema zią ! Zapalisz ze mną Magiczną zieloną roślinę daną przez nordyckich bogów?", a ja grzecznie podziękowałem, bo nie lubię, wtedy RastaWiking Tenisista zrobił głębszy wdech, pokręcił wąsem, nachylił się nad bumboxem i puścił pradawną pieśń bojową wikingów "I just call to say I Love you". Nagle wyskoczył w powietrze i rzucił się na mnie niczym Amerykanin na hamburgera. Na szczęście wyskoczyłem przez okno w którym na szczęście nie było szyb, ale były... kaktusy. Gdy z wrzaskiem przypominającym postrzelonego kojota na prerii wyskoczyłem z kaktusów  wpadłem w ...

Ksena Wojowniczka, Dziennik superbohaterki 24.06.2012 Niedziela

Ostatnio nie pisałam, ponieważ brałam lekcje walki mieczem od mojego kumpla Clouda ( po prawej ). Swoją drogą ma świetny motor ( nawet dał mi się przejechać :) ). Po zakończeniu lekcji, które musiały być co chwila przerywane, ponieważ Tiffa była zazdrosna i cały czas nas kontrolowała ( po prawej zdjęcie ). Swoja drogą ona mówi, że nie są parą, ale zachowują się jak stare małżeństwo.

Dzisiejszego dnia wstałam niewiele przed godziną 12, zjadłam śniadanie i poszłam się przejść na miasto. W pewnej chwili dostałam wiadomość, że niedaleko widziano E.T. Każde dziecko wie, że to jest tylko gumowa figurka ( wybaczcie, że zniszczyłam wasze dzieciństwo przez tę prawdę ), pobiegłam jednak na miejsce, w którym widziano to coś. Okazało się, że to nie był żaden E.T. ( jak mówiłam ) tylko Goa'uld. Od razu, gdy rozpoznałam to coś, wezwałam mojego starszego ( dużo starszego ) ode mnie kumpla, któremu kiedyś pomogłam - Jacka O'Neila.

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 23 czerwca 2012



Co można sobie zrobić na obiad latem, jak się ma pod dostatkiem owoców oraz mleka? Oczywiście zupę owocową!
My z owoców dysponowaliśmy (i nadal mamy spory arsenał) czereśniami, truskawkami, porzeczkami, a także białymi owocami mojej morwy (która pomimo swojego jak na razie niewielkiego rozmiaru wciąż nie przestaje sypać!)


Na rycinie widzimy białe elementy na czerwonym tle, które stanowią owoce morwy (reszta jest milczeniem, czyli porzeczką).

piątek, 22 czerwca 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 22 czerwca 2012



Superbohaterskie czyny nie są ostatnio zbyt liczne. Nie wiem, czy można zaliczyć do tego przegonięcie paru delikwentów z monopolowego 4 minuty po oficjalnym zamknięciu, pozbieranie i zawieszenia z powrotem rozsypanego prania pewnej pani (choć zawieszone było na wysokości czwartego piętra, a to już brzmi popisowo), drugie odwiedziny u państwa Starszych i udobruchanie dla nich chomika i poplewienie paru grządek.
Nie, zdecydowanie nie. Zastanawia mnie, co w tej chwili robi poznański Roborobot Automatycznie Robotyczny. A także to, jak zmienia się z walecznego SuperRobota z powrotem do postaci, która mieści się za ladą sklepową, bo tego mi akurat nie powiedział.
Widocznie superdziewczyny na to nie lecą.

A propos latania - może i mogłam go odwiedzić i zapytać wprost i osobiście, ale zważywszy na to, że ostatnio Myth robi wszystko z udawaniem Tytonia i walką z wiatra... znaczy: z chmurami włącznie, to uznałam, że chyba nie jestem ostatnio aż taka potrzebna i pomyślałam, że włączę sobie pierwszy z listy filmów, które ostatnio jeszcze udało mi się ściągnąć. Zwłaszcza, że znowu bolała mnie głowa.