niedziela, 1 kwietnia 2012

Ksena Wojowniczka , Dziennik Superbohaterki 1.04.12 Niedziela

Gdy tak wstałam dzisiaj o 12, uświadomiłam sobie, że w tym tygodniu idziemy do szkoły tylko 3 dni i za tydzień już święta :) A po świętach chodzimy niecałe 3 tygodnie i maj się zacznie, a z majem długi weekend, matury no i praktyki zaczynamy w szkole :D Trzeba się więc wziąć za poprawianie ocen, aby mieć przynajmniej same trójki na koniec, no bo w końcu to już 3 klasa technikum i głupio tak by było mieć dwóję na świadectwie.
Po zwleczeniu się z łóżka zrobiłam sobie śniadanko i do tego cappuccino obowiązkowo
:) Następnie nawrzeszczałam na braci, którzy nie są superbohaterami, bo jak zwykle nie posprzątali w swoim pokoju, a mama w końcu jutro przyjedzie z tatą i jako taki porządek powinien być.

Po tym jak się uspokoiłam, pomalowałam sobie paznokcie. W sumie nie wiem, po co. Chyba tylko po to, aby zająć czymś ręce, bo jak zwykle lakier mi odejdzie od wszystkiego, co muszę robić w domu (czyli zmywanie między innymi). Tak koło 14 poszłam na obiad do dziadków, bo w niedzielę to tak jakby już tradycja, że zawsze ją odwiedzamy. Gdy wróciłam, zrobiłam zadania z matematyki (zadała nam arkusz z matury z 2010, a że mi się za bardzo nie chciało, to przepisałam rozwiązania z internetu
:) Ja nie wiem, jak ludzie kiedyś sobie radzili bez niego :D).
Po zrobieniu pracy domowej, obejrzałam sobie jeden z moich najulubieńszych seriali, czyli NCIS - uwielbiam Gibbsa tak samo jak Doctora
:P. Po obejrzeniu jednego odcinka dostałam wezwanie od mojej znajomej. Otóż facet zerwał z nią po 3 dniach chodzenia, a że jestem superbohaterem, umiem poradzić sobie w takiej sytuacji i dowiedziałam się, gdzie ten typek mieszka i "poprosiłam" go, aby ją przeprosił. I poszedł ją przeprosić, już ja tego dopilnowałam. Tyle chyba za mocno go "poprosiłam, bo się teraz na serio typek mnie boi :D. Do tego wciska jej kit, że nie chce z nią znowu być, bo niby nie gotowy na związek itp. Trochę posiedziałam z kumpelą, na szczęście już była trochę weselsza, bo zrozumiała, co to był za palant i już nie płakała, co było nie lada osiągnięciem.

I chyba tyle na dzisiaj papa :*


sobota, 31 marca 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 31 marca 2012



Super Informatyka tak przestraszyło to, co spotkało mnie ostatnio w starciu z jego starymi znajomymi, że aż napisał mi SMSa o takiej treści:

Odczytałem za pomocą okularów Valgrind Twoją tajną wiadomość na blogu. Przetrzymuje cię Helga Metalenputzen, która przekupiła drzwi? Znowu ona! Już pędzę na pomoc - otworzę kanał SSCh (podobno agent Chakier przeszkolił cię w ich używaniu), przez który będzie mogła zwiać twoja peleryna. Potem i dla Ciebie coś wymyślimy :) Piszę bardzo cicho, żeby nikt nie usłyszał. No tak, wywiedli mnie w pole, ale mam jeszcze Widelca!
Po odczytaniu radzę zjeść albo wrzucić w /dev/null


Myth , Dziennik Superbohatera 31.03.12 Sobota

Gdy od samego rana otworzyłem oczy miałem przeczucie że to będzie baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo ciężki dzień. Sama pogoda wyglądała bardzo niedorzecznie bo to trochę świeciło słońce a trochę padał deszcz, takie niewiadomo czego się spodziewać. Pominę nudny fakt o tym jak nie byłem wstanie rano wstać i od razu przejdę do PIĘCIOGODZINNYCH KOREPETYCJI Z MATEMATYKI !!! (ostatecznie nie były tylko z matematyki ale też z gwaroznawstwa, origami i wielu innych rzeczach) Po raz kolejny dziękuje Piratce Dżoanie. Teraz bez obaw mogę myśleć o poprawie tego wszystkiego.

Piratka Dżoana to niezwykła piratka, jej żaglowiec ma niezwykłą nazwę "Czarna Tramontane", podobno to bliźniaczy statek do "Czarnej Perły" ale jak sama Piratka Dżoana określiła to jest połączenie cudowności z wielką skromnością i genialną jakością. A oto prezentuję zdjęcie tego niezwykłej i jakże zacnej łajby :





















Po pirackich korepetycjach musiałem wróć do domu niestety pieszo, póki co nie dysponuje plazmowym parasolem między wymiarowym i używam zwykłego z czerwonego kevlaru. Gdy ochoczo sobie dreptałem pogoda usiłowała mnie zabić ... z nieba padały niestworzone rzeczy ! śnieg, grad, kowadła a nawet deszcz ! Do tego wiał potężny wiatr, w wiadomościach nazwali to trąbą powietrzną o sile F6 (a chyba to maksimum w tej skali to F5 [jest to skala Fujity] i troszkę zdegradowało mi parasol.

Wróciłem do domu i oddałem się częściowej regeneracji, przewidywałem krótką przerwę ale spałem kilka godzin, więc podłego Supermena nie odnalazłem. piosenka dnia:


dobranoc

Myth , Dziennik Superbohatera 29.03.12 Czwartek i 30.03.12 Piatek

Przepraszam za kolejny dwudniowy wpis. Byłem bardzo zajęty, szpaner i oszołom Supermen powrócił i musiałem go pokonać, wiedziałem ze w końcu wydali botoxokryptonit i wróci, niedawno wrócił. Od samego powrotu na Ziemię bardzo się wkurzył bo ocieplenie klimatu (którego nie ma) spowodował topnienie lodowca a ten kretyn zbudował sobie lodowy dom na biegunie i myślał że jest fajny, a teraz mu wszystko stopniało i musi mieszkać w kartonie. Poza tym jego dziewczyna znowu znalazła sobie nowego i tak oto supermen wpieniony chodzi gdzieś po świecie, ale ja go znajdę i powstrzymam gdyby chciał coś przeskrobać.

Mam taką niebywale fajną/niebywale dziwną/niebywale magiczną bransoletkę, to było z lekka dziwne gdyż wieczorem kładłem ją na biurko. a rankiem jej nie było. Nie przejąłem się tym i poszedłem do szkoły. Wchodzę a tam na biurku Pani na portierni leży moja bransoletka. Nie wiem jak ona mogła się tam znaleźć.

Spotkałem też mojego starego znajomego Chucka Norrisa. Znamy się od przedszkola, on ujawnił swoje zdolności i został sławny a ja działam w ukryciu. Chuck raz siłował się ze mną na rękę, ludzie nazwali to katastrofą Tunguską, albo na matematyce w podstawówce policzyliśmy do nieskończoności ... dwa razy. Innym razem Chuck dostał wezwanie do sądu, to stwierdziliśmy że może być śmiesznie i poszliśmy ( i było ! najbardziej podobał mi się moment gdy sędzia przyznał się do winy). Chuck często pyta mnie dlaczego nie przyjąłem roli w "Titanicu" i obsadzili Di Caprio? Bo ja bym wszystkich uratował. MacGyver potrafi zrobić z nici i kawałka deski betoniarkę, a Chuck z betoniarki nić, deskę i zostanie mu na rower, a ja wezmę nić, deskę i rower zrobię z nich eskadrę myśliwców i sernik.

Piosenka dnia dla Chucka :

dobranoc :)

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 30 marca 2012



Mama, która nie jest superbohaterką, poskarżyła mi się na swoje pranie. Otóż kiedy do zwykłych, niebudzących niczyich zastrzeżeń elementów ciuszanych dorzuci dużą, niekoniecznie budzącą zastrzeżenia, poszew na kołdrę, to po uruchomieniu i zatrzymaniu procesu prania, wszystko co było w pralce, znajdzie się w tej poszwie! Znaczy: nie wszystko - sama poszew oczywiście nie. Inaczej doprowadzilibyśmy do paradoksu, a to już byłoby za dużo nawet dla superbohatera). No ale poza poszwą to już wszystko co do skarpetki, bez żadnej mechanicznej pomocy!
Mama jednak jakoś radziła sobie, po każdym przypadku cierpliwie wyjmując pranie z poszwy, tudzież minimalizując okazje do wystąpienia niekorzystnej sytuacji poprzez niewkładanie jej do bębna w tym samym czasie, co reszty. Pewnego razu jednak zdziwiła się, bo poszew była tak zapotana, że ledwo można było ją rozsupłać i wyjąć co trzeba.
Pomyślała, pomyślała i wymyśliła, że następnym razem włoży poszew pozapinaną na guziki (tak jak to zwykle poszew w przyrodzie występuje). Wyjmuje pranie i... poszew nadal jest pozapinana na guziki, ale w środku jednak jest pranie.
No więc mama poskarżyła mi się i po dogłębnej analizie sytuacji z nią oraz siostrą, która też nie jest superbohaterką, doszłyśmy do wniosku, że to nie może być przypadek. Uznałam za prawdopodobne, że pralkę zamieszkuje krasnoludek, który pod wpływem temperatury 60 stopni, wirowania, podwójnego płukania i suszenia nabiera niewytłumaczalnej ochoty na podróże. Wtedy więc pakuje szybko to, co ma pod ręką (nie dziwcie się - gdybyście byli krasnoludkami wypranymi w 60 stopniach, postąpilibyście dokładnie tak samo!) do... do tego, co ma pod ręką i chce wychodzić. Wtedy jednak nadchodzi moja mama-człowiek, więc krasnoludek chowa się i nikt go nie widzi.
Wszystko to tylko potwierdza historia z nagłym robieniem supła.

Hmm, tak, uważam, że spokojnie nadaje się to na kampanię reklamową dla jakiegoś proszku piorącego w 45 stopniach. Może i gościa wywiruje, ale za to może wreszcie odczepi się od tej naszej poszewki.

piątek, 30 marca 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 29 marca 2012



Tu przeczytane, tu odpisane, tam napisane... I jeszcze, niespodzianka, To dziwne uczucie, kolejny fragment zaliczone - haha, zaskoczyłam Was

Do tego jakoś tak wywinęłam się przed Jednym Z Najlepszych Administratorów, że (obok innych rzeczy) nie garnę się do motywu miłosnego zaspoilerowanego w końcówce pierwszego odcinka. A on mnie na to zaciekawiony:
A możesz mi powiedzieć czy Dirk w książce przejawiał jakiś typowo ludzkie cechy tzn. "był kiedyś zakochany/ zafascynowany" jakąś osobą?

Poza tym, że odpowiedź (jeśli chodzi o pierwszy tom jego przygód na pewno i o drugi prawdopodobnie) będzie kategorycznym NIE, to samo pytanie zabrzmiało jakoś tak sympatycznie, hmm.

Ale wpis! Trzeba zrobić wpis! WPIS Skąd ja wezmę wpis o tej porze dnia? I o tej porze roku?!


stąd

Wpis, wpis, wpis <biega po pokoju w panice, przetrząsa szuflady, zagląda pod dywan i do lodówki> No nie ma, nie ma żadnego ciekawego wpisu!

I jeszcze to :



Jakbym ja naprawdę operową pocztę używała

Na YouTube nie mieli nic dobrego w temacie pt. Gdzie jest wpis?, więc wrzucam coś pokrewnego i równie merytorycznego:



czwartek, 29 marca 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 28 marca 2012



- Wszystkie wyznaczone zbiorniki wodne odpompowane, pułkowniku - powiedziała kobieta z szalenie niemieckim kokiem na głowie.
- Wspaniale - powiedział tubiasto gość, którego (jak uznałam z braku innych kandydatów) uznałam za "pułkownika".
- Zostały odfiltrowane, przeskanowane i zabezpieczone w punkcie M.
- Cieszy mnie, że sobie pani poradziła.
- Czy teraz zdradzi mi więc pan szczegóły misji Z? - Zasugerowała nieśmiało.
- Ależ, droga Frau Metalenputzen! - Zaśmiał się zapytany w sposób, w jaki mógłby kaszleć ksiądz na pogrzebie.
Frau Metalenputzen! Pomyślałam z wrażenia prawie uderzając głową w blat (w sensie: od dołu; od góry byłoby już całkiem bez sensu). To ta od przebierania się za U-Bota!

środa, 28 marca 2012

Myth , Dziennik Superbohatera 28.03.12 Środa

Zaspałem do szkoły. Nie poszedłem. A akurat umiałem na sprawdzian z Matematyki. No cóż, zostałem i gadałem z Laurą i na tym atrakcje dnia się skończyły, cały dzień minął bardzo szybko. Zrobiłem 5 stron komiksu. A gdy jadłem sobie naleśniki, a dokładnie ostatniego, jem, jem, jem i nagle serduszko ! tak jakoś samo wyszło i nawet zdjęcie zrobiłem :D A poza tym zrobiłem papierowy samolocik, niezwykle wydajny i dalekobieżny :D



Właśnie ! przypomniało mi się ... Podobno ten oszołom Supermen powrócił, znowu będę musiał się pacanem zająć ...
Tak jak obiecałem wrzucam pierwszy wstępny projekt MythFalcona, trochę do dopracowania ale będize śmigał że ho-ho.















Piosenka Dnia :

Dobranoc :)

PYRKON 2012





Dzień pierwszy :
Gdy wraz z Człowiekiem Blachą przekroczyliśmy obracane drzwi Międzynarodowych Targów Poznańskich zostaliśmy zaskoczeni całą masą ludzi , kolejki były przeogromne. Ustawiliśmy się w kolejce, po 30 minutach już byliśmy przy kasie i kopiliśmy bilety. Prawdę mówiąc pierwszego dnia nie byliśmy na żadnej ciekawej prelekcji, byliśmy na warsztatach Grzegorza Rosińskiego, ani ja ani Człowiek Blacha nie wiedzieliśmy kim on jest, ale widząc to jak ludzie reagowali na niego oznaczało że jest sławny. Później dopiero okazało się że jest rysownikiem komiksów min. z serii Thorgal. Narysował Thorgala i na tym się warsztaty skończyły. Potem pobłądziliśmy i poszliśmy na coś o Star Wars - ale szału nie było. Za to ludzie byli fantastyczni :D wszyscy do wszystkich się przytulali. Spokoju tylko nie dawały mi takie 2 dziewczyny które ciągle mijaliśmy nazwijmy je X i Y. Potem spotkałem mistrza Yodę, kazał mi przyjść jutro na ćwiczenia. Około 20:00 wraz z Człowiekiem Blachą wróciliśmy do domu.




















Dzień Drugi:
Gdy przybyliśmy z Człowiekiem Blachą było jeszcze więcej ludzi niż dnia pierwszego. Od razu poszliśmy na prelekcję o Doctor Who i analogi fanów Star Wars, potem wyszliśmy bo miał dołączyć do nas Jasió. Gdy dołączył Jasió pokazaliśmy mu wszystkie atrakcje i poszliśmy na prelekcje pt "ach to kuszące Imperium Galaktyczne", spóźniliśmy się i nie było miejsc, pod koniec zauważyłem że zwolniło się miejsce więc usiadłem. Prelekcja się skończyła ale zostawaliśmy na następną pt. "jak zrobić kostium Star Wars" i dziewczyna która siedziała obok (różowe włosy, dziwna krótka sukienka = kostium postaci z anime) została na tym samym miejscu, zaczęliśmy gadać. Okazało się że jest fanką Star Wars i Doctor Who, miała na imię Magda. Pogadaliśmy chwilę i okazało się też że jest fanką Sherlocka (aż mi przybiła highfive jak się dowiedziała). Umówiliśmy się na 20:00 na konkurs o Sherlocku. Potem z kolegami poszliśmy na spotkanie z Yodą, zaprosił mnie do swojego wigwamu i rozpalał dziwne kadzidełka ( na zdjęciu ja z Yodą[dlaczego tylko w masce ? - bo było gorąco]). Potem Człowiek Blacha i Jasió musieli wracać do domu, a ja poszedłem na konkurs o Sherlocku. Spotkałem Magdę i jej koleżankę której imienia nie pamiętam. walczyliśmy dzielnie ale przegraliśmy i odpadliśmy w półfinale. Wyszliśmy i sobie poszliśmy każdy w swoją stronę ... nawet numeru nie brałem. wróciłem do domu około 23:00. Dodam też że cały dzień ciągle mijałem dziewczyny X i Y.


Dzień Trzeci:
Dziś ani Człowiek Blacha ani Jasió nie mogli przybyć. Ku mojemu zaskoczeniu pojawił się Super Informatyk ! Na początku mieliśmy problemy z odnalezieniem się i odzewem ale udało nam się. Poszliśmy na prelekcję o Doctor Who, później mieliśmy iść na "Rodzaje szturmowców w Star Wars" ale nie poszliśmy. Poszliśmy na patrol i podczas patrolu napotkaliśmy Zurbaga wraz ze swoją watahą. Zurbag za bardzo mnie nie lubi, pewnie przez to że niechcący uszkodziłem jego najpotężniejszy statek bojowy z 30 000 myśliwcami bojowymi na pokładzie. Na prawdę nie chciałem wduszać tego przycisku. Tylko wylądował tam komar który mnie ugryzł, uderzyłem w niego tylko po to żeby zabić komara a że przypadkiem siedział on na przycisku "autodestrukcja" to nie moja wina, jedyną moją winą mogło być to że troszkę za mocno uderzyłem w przycisk i się zablokował - nie można było wyłączyć autodestrukcji więc sobie poszedłem i statek eksplodował. Zurbag pragnął zemsty a ja wraz z Super Informatykiem nie byliśmy uzbrojeni więc zaczęliśmy uciekać, na szczęście nieopodal był oddział zaprzyjaźnionych Szturmowców z Legiony 501st, pojmali Zurbaga i odeskortowali na Gwiezdny Niszczyciel Szajsung. Więc wraz z Super Informatykiem poszliśmy na Konkurs wiedzy o Doctor Who. Polegliśmy w rundzie z muzyką. Później poszliśmy posłuchać o LEGO Star Wars, a na koniec oglądaliśmy reklamy Star Wars. I na tym się skończył Pyrkon (tak dziś też mijałem X i Y). dorzucam jeszcze zdjęcie Zurbaga:









TERAZ CZEKAM NA PYRKON 2013 :D

Ksena Wojowniczka , Dziennik Superbohaterki 28.03.12 Środa

Dzisiejszego dnia miałam na 8.40 do szkoły więc mogłam się wyspać. Aby zdążyć na lekcję wstałam o 8.00, ale z łóżka zwlekłam się tak koło 8.05, następnie poszłam się umyć, zjadłam śniadanie i umyłam zęby i wyszłam do szkoły o godzinie 8.30 a że w trampkach chodzę jakoś szybciej zdążyłam nawet przed dzwonkiem :) ( trampki mają w sobie to coś co sprawia że chodzi się szybciej :D ). W szkole mięliśmy lekcję do 14.05 i dowiedziałam się, że jutro ( czwartek ) i po jutrze ( piątek ) są dni otwarte w mojej szkole a ja mam oprowadzać ludzi z gimnazjum ( na szczęście znam parę osób więc nie będę się czuła głupio ) i mam im wytłumaczyć co robimy w naszej szkole znaczy się pokazać bo moja klasa będzie także im prezentować to co robimy na profilu geodezyjnym ( czyli głównie pomiary i rysunki ).

Po szkole miałam niesamowitą przygodę gdyż spotkałam samego króla Juliana we własnej osobie, otóż Julian zgubił Morta i nie miał kim pomiatać więc aby odnaleźć małego lemura przeprogramowałam mój telefon na wykrywacz lemurów i wykrył trzy obiekty w moim mieście jeden to oczywiście król Julian, drugi Moris a trzeci to nasz zaginiony Mort. Okazało się, że Mort zagubił się po drodze i wszedł do sklepu z zabawkami i tam wpadł na pluszowego Juliana a że pluszak pozwalał mu tykać stopy to przykleił się do niego :) ( jak tutaj ). Gdy znalazłam małego lemura na początku nie chciał odejść od maskotki, ale jak zobaczył prawdziwego Juliana od razu do niego podbiegł. Po wszystkim król urządził imprezę i oczywiście zaprosił mnie na nią a że ja nie tracę takich zabaw to poszłam. Po całej zabawie umówiłam się z pingwinami na trening i wróciłam do domu. W domu czekał na mnie obiad bo moja bratowa dzisiaj gotowała :) następnie odrabiałam prace domową i chyb a tyle na dzisiaj papa :D


Myth , Dziennik Superbohatera 27.03.12 Wtorek

Bardzo bardzo pracowity dzień. Chociaż w sumie nie miałem pierwszych dwóch lekcji. Potem nadziałem się na Tą której imienia nie wolno wymawiać i w oczy rzucać się też. Zostałem postrzelony reprymendą na temat moich nieobecności na języku polskim ... co ona sobie myśli ? przecież świat sam się nie uratuje ! Potem zajmowałem się nicnierobieniem aż to matematyki z Baronnem Zennonnem. Gdy wróciłem wykończony do domu musiałem uratować Laurę przed kosmicznymi termitami. Kosmiczne termity jedzą glany ! Jadły glany Laury ! Glany były na Laurze/Laura była w glanach ! podorędziem czym prędzej do mojego prototypu MythFalcona (projekt miał być pojutrze ale dam jutro). Poleciałem MythFalconem nad dom Laury.

"Pożeracze glanów"
Zatrzymałem się idealnie nad jej dachem. Zeskoczyłem przebijając się przez dach jej domu wpadłem do salonu i zastrzeliłem ! telewizor. Pomyliłem domy, wpadłem i zdemolowałem dom sąsiadce Laury, przeprosiłem a starsza pani głaszcząc surykatkę powiedziała że mam się nie przejmować i że mogłem przecież wpaść z kolegami i ją pobić jak antyterroryści, przeprosiłem raz jeszcze, dostałem szklankę mleka i ciasteczko i poleciałem do domu Laury, w razie czego żeby uniknąć pomyłki podszedłem do drzwi i zapukałem.

Usłyszałem krzyki "o nie ! moje glany !" rozwaliłem drzwi z kopniaka wbiegłem na górę po schodach widzę zamknięte drzwi uderzam w nie barkiem, rozsypują się w drobny mak, wrzucam na oślep 23 granty hukowe ! wskakuje do pokoju a tam ... 3 małe dziewczynki, bawiły się lakierem do paznokci, i skapła im kropelka na glana jednej z nich. Dziewczynki wyglądały trochę na sparaliżowane (w sumie gdyby nagle w pobliżu człowieka wybucha granat hukowy to jest zdezorientowany, oszołomiony i odrzuca go na znaczną odległość... to było po jednym granacie a co było po 23 ? prawdopodobnie odbijały się jak małe kauczukowe piłeczki). Póki nie mogły się ruszać pobiegłem do innego domu.

Zakradam się przez ogródek aż tu nagle wielki krwiożerczy pies wyskakuje ze swojej budy i zaczyna mnie gonić. Na szczęście zdążyłem wskoczyć na dach, uratowało to moje genitalia bo niewiele brakowało a by zostały skonsumowane przez psinkę :) przeskoczyłem z jednego budynku na drugi. Był to dom Laury. Wskoczyłem przez okno i zacząłem strzelać do tych bestii (zdjęcie obok), gdy zabrakło mi amunicji uderzałem w nie komodą i gdy już wszystkie zabiłem/rozgniotłem/rozprasowałem a nawet zagryzłem na śmieć okazało się że przez przypadek przestrzeliłem Laurze jej glana ... no cóż... kolejny raz dziewczyna uratowana, ale też kolejny raz nie dostałem buziaka ani nic....



AHA aha aha ! mam zdjęcia nowego ekwipunku i modeli samolotów:
















































Piosenka dnia :

Dobranoc :)

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 27 marca 2012



Dzisiaj, proszę Państwa, zapowiadany Międynarodowy Dzień Teatru!
Ale nie, nic się nie działo w związku z tym. Żaden podły zuol nie miał zamiaru okraść czy w jakiś inny sposób zbeszcześcić sali teatralnej, a żaden szalony naukowiec nie porwał żadnego aktora, żeby robić na nim przerażające eksperymenty na ludziach

Ale na szczęście, jak zapowiedziałam już wczoraj, Dirk Gently się ściągnął! Znaczy: wczoraj nie wytrzymałam i, kiedy sprawdzając po raz dziesiąty, odkryłam, że odtwarzać całkiem nieźle radzi sobie już z tym, co jest, to obejrzałam chyba z pięć minut - stąd ta sprzeczność chronologiczna, ale 100% wybiło dopiero dzisiaj.

wtorek, 27 marca 2012

Myth , Dziennik Superbohatera 26.03.12 Poniedziałek

No jakoś wyszło że nie poszedłem do szkoły. Cały dzień zajmowałem się wymyśleniem nowego latającego samolotu papierowego. Próbowałem zrobić dwupłaty, dwukadłubowce, dwucośtamowce i inne wszelakie niebywałe konstrukcje. Niestety żadne nie dawały zadowalających efektów, może jutro podeśle zdjęcia. A teraz chciałbym się zagłębić w wyjaśnienie znaczenia słów Femme fatale (przypomniało mi się że dawno miałem o tym napisać bo mnie ostatnio to określenie prześladuje):

Femme fatale, kobieta fatalna – związek frazeologiczny oznaczający kobietę przynoszącą mężczyźnie porażkę i zgubę. Zwrot femme fatale jest zwyczajowo używany do opisania kobiet, za których przyczyną rozpadają się małżeństwa, a także kobiet wykorzystujących swoją pozycję społeczną lub cechy osobiste do wykorzystywania mężczyzn na różne sposoby ze szkodą dla nich. Kobieta świadomie zdobywająca, wykorzystująca i porzucająca mężczyznę.
Potem jeden ze złoczyńców ( w sumie mój 6 letni kuzyn) raczył zerwać pół mostu kolejowego. Musiałem używać mojego wysoce technologicznie zaawansowanego osobistego plecaka odrzutowego wysokiej mocy żeby łapać te ultraszybkie pociągi (zdjęcie obok). Jak na złość to jedyna linia w Polsce na której pociągi osiągają prędkość 200 km/h. I dziwnym trafem jechało ich 46 pod rząd. Czułem się jak tenisista do którego strzela ta fajna maszyna do strzelania piłeczkami tylko że w moim przypadku nie odbijałem niczego tylko łapałem, nie były to piłeczki tylko pociągi i nie były wystrzeliwane z maszyny tylko wypadały z mostu - czyli nic się nie zgadza ale to nie zmienia faktu że się nałapałem za wszystkie czasy ;D

Cytaty Mistrza Yody o kobietach :
- Gdy zdobędziesz kobietę ukochaną wyzbądź reszty całej się

Piosenka dnia, dziś z dedykacją od Laury dla słodkiej Celinki o której wspominałem kilka wpisów wcześniej :

dobranoc :D

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 26 marca 2012



Dziś okazja ciekawa - jak co poniedziałek
Telewizja nam kultury funduje kawałek
Teatr robiąc, lecz, do tego, jak wspomniałam w sobotę
Także radio zrobiło tu fajną robotę.
Tak więc były dwie sztuki i dwie rymowane
I choć różne, oba za mocno udane,
Aż mi się to rymowanie w głowę wbiło śmiesznie.
Zaszaleję myślę i recenzję walnę wierszem. XD

poniedziałek, 26 marca 2012

Ksena Wojowniczka , Dziennik Superbohaterki 26.03.12 Poniedziałek

Dzisiejszego dnia w szkole zostaliśmy zdegradowani do przedszkolaków :) a stało się tak, że na niemieckim nikt nie wiedział jak jest grzmieć po niemiecku i powiedzieliśmy po polsku a ona że takie odpowiedzi to w przedszkolu są a nie w 3 klasie technikum hehe :D. Ksiądz dał nam takie śmieszne pocztówki ( o takie ). Na historii nauczycielowi spodobał się mój zegarek o ten :).


















A mojej bratanicy spodobała się moja przywieszka do telefonu taka :D


















Po szkole poszłam do wspomnianej wcześniej bratanicy ( ma niecałe 8 miesięcy i na razie nie jest superbohaterką, ale może uda mi się ją wyszkolić :) ), następnie poszłam do sklepu aby zakupić potrzebne składniki na obiad ( aha ma może ktoś jakiś sprawdzony przepis na gofry? Bo zamierzam zrobić je jutro więc proszę o wsparcie w tej sprawie bo mój przepis gdzieś zgubiłam ). Po drodze spotkałam moją kumpelę i znowu mi się skarżyła że kolejny facet ją rzucił. Niesamowitego spotkało mnie jedynie to iż na niebie zobaczyłam przelatującego Supermena a gdy mnie zobaczył wylądował i zapytał o drogę do Metropolis a że akurat byłam tam kiedyś powiedziałam mu w którym kierunku ma lecieć i w nagrodę zgodził się mnie podwieźć do domu :) to było super przez duże S :D.

Wieczorkiem zamierzam jeszcze wyjść na dwór, albo wezmę długą gorącą kąpiel :P zależy co mi się będzie chciało i na dzisiaj chyba tyle papa :D