niedziela, 19 sierpnia 2012

Skeshwacom: Kroniki Komputerowych Światów Eksperymentalnych - 19.08.12

Obudziłam się w swojej bagażowni. Z radyjka płynęła jakaś uspokajająca muzyczka jak przy jeździe windą albo w hotelach. Wszystko było takie spokojne. Usiadłam na półce.
Spokój... Czy kiedykolwiek będę mieć spokój w mojej pracy? Jeżeli bycie wkładaną siłą do dziwnej machiny można pracą nazwać... Ale tym razem było nawet miło.
Lady BOOM mnie załamała, nawet myśleć o niej nie potrafię, bo wszystko mnie boli. Ale Łucja i ten jej Doktor... Chciałabym poznać więcej jej przygód. To wszystko było bardzo intrygujące.
Ale to, co mi zrobili tutaj, odebrali własną wolę i uwięzili...
Moje rozmyślania przerwało nagłe burczenie w moim brzuchu.
No tak, śniadanie. Przydało by się coś zjeść... Wstałam więc i wyszłam z mojej bagażowni. Przynajmniej drzwi nie były zamknięte...
Stanęłam jednak tuż za nimi.

sobota, 18 sierpnia 2012

Death Bride, Cyrograf Zemsty 18 VIII 2012

Chcę pomścić męża, ale by to zrobić, k o g o mam zabić?

Teściów, Kruczycę? Ona go zabiła? Czy rodzice mojego męża są z tym jakkolwiek związani?

Może Kruczyca prześladuje mnie z jakiegoś zupełnie innego powodu, niezwiązanego z Konradem?

Obok mnie usiadła Jane. Nie słyszałam, by wchodziła... Otarła kąciki warg haftowaną chusteczką, wlepiła we mnie wzrok swoich ogromnych, bardzo mocno umalowanych oczu. Coś sobie przypomniałam.

- Co miałaś na myśli mówiąc, że nie jestem człowiekiem? - spytałam.

- Masz nadnaturalne umiejętności, złotko - odparła z uśmiechem. - Obserwuję cię od dłuższego czasu, wiem to na pewno. Rozmywasz się w powietrzu, czyż nie?

- Tak - szepnęłam. - Lecz czy nie mogę być człowiekiem z nadnaturalnymi umiejętnościami? - spytałam z nadzieją. Nigdy nie sądziłam, że moja zdolność do znikania wyklucza mnie z ludzkiego gatunku.

- W jakimś stopniu na pewno jesteś człowiekiem. Kruczyca też jest mieszańcem, nie przejmuj się, jest niewiele silniejsza od ciebie - zapewniła mnie Jane.

piątek, 17 sierpnia 2012

Ksena Wojowniczka, Dziennik Superbohaterki, 17.08.2012 Piątek

- Nie radzę ci tego robić - powiedziałam, gdy tylko się ocknęłam i zobaczyłam, że ktoś próbuje zdjąć moją maskę. - To, że jesteśmy tu pogrzebani, nie znaczy, że od razu musisz wiedzieć, kim jestem.
- A co, jeśli już się nie wydostaniemy stąd? Muszę wiedzieć - odparł młody policjant, który śledzi mnie już dobrych parę lat i próbuje się dowiedzieć, kim jestem. - Ehh, no dobra, dam ci spokój, w końcu to nasze ostatnie chwile.
- Weź tak nie gadaj nawet. Muszę tylko chwilę pomyśleć i znajdę sposób, by nas stąd wyciągnąć. Ej, w porządku? - dodałam widząc jego twarz. Widać było na niej żal.
- Po prostu nie chcę umierać, ale nie chcę też, aby moje życie zależało od kogoś innego. Dobra, po prostu nie lubię, kiedy wszystko ty ratujesz, ja nie jestem z tych, co uwielbiają bohaterów takich jak ty. Ja zawsze wolałem tylko tych filmowych, jak... Batman, Wonder Woman, Flash czy inni tacy.
- Ej, ej, ej, ale czy wiesz, że oni nie są tylko postaciami z filmów? Oni naprawdę istnieją, tylko chcą, aby każdy myślał, tak jak ty. Ja sama na przykład poznałam Supermena i Batmana zresztą też.
- Serio? Nie wiedziałem...
- Dobra, teraz zamknij się. Muszę pomyśleć, jak nas stąd wyciągnąć...

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 16 sierpnia 2012



Kiedy byłam małym dzieckiem (MacGyver często zaczynał swoje odcinki od takiego wstępu, możnaby to wdrożyć), no dobra, też trochę starszym, zdarzało mi się w napływie ekspresji, ekscytacji i wielu innych rzeczy na e, deklarować, że ja któregoś dnia pojadę zwyczajnie do tej Wielkiej Brytanii/Ameryki/Rumunii i uprę się i znajdę tego Neila Tennanta/Paula McGanna/itp. Będę chodzić w tę i we wtę, rozglądać się, nucić różne przyciągające uwagę piosenki (w zależności od okoliczności) i znajdę. a jak..!
Przypomniałam sobie o tej niepalącej kwestii przedwczoraj, kiedy latając (jak nic również w tę i we wtę) nad Goleniowem starałam się wypatrzeć detektywa w czerwonym kapeluszu. Ostatnio udało mi się dojść, że był tutaj i to nie tak wcale krótko, ale jak przyszło co do czego i poleciałam tam, to się okazało, że sprawa wymaga większej mocy obliczeniowej... Najpierw poleciałam nad taksówki (przetaksować je wzrokiem :p), jako że tutejszy kolega zasugerował (w komentarzu), że cieszą się one sporym zainteresowaniem pewnego holistycznego detektywa, który nie lubi płacić za jazdę. Nikt z zapytanych jednak nie wiedział, co mi podpowiedzieć, pomimo że był tam nawet sam poszkodowany. Potem odwiedziłam sklep z lupami (może jednak zaszaleje i sobie w końcu kupi), potem do lokalnego sklepu z pizzą (bo Dirk Gently pizzę lubi do szaleństwa, co wie każdy jego fan), potem jeszcze do jakiegoś meblowego (bo zakręt był za ostry :<)... I musiałam wreszcie przyznać, że to miasto jest spore. Większe niż Gryfino, a przecież nawet w Gryfinie lokalni superzłoczyńcy (lokalni superzłoczyńcy XD) potrafią sobie bez trudu znaleźć kryjówkę w jednym ze sklepów sieci Biedronka czy Intermarche (czyt. intermarche). Co prawda zawsze potem ich znajduję, w końcu chrupanie takiego kawałka drewna jak bułka z Biedronki słychać na drugim końcu miasta, nie mniej problem został zilustrowany.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Sektencja, Dziennik Superdetektywa 16 sierpnia 2012

Witajcie!
  Udało mi się uciec od ludzi, uważam to za wielki sukces! [Nie wiem czy wiecie, ale jestem raczej
 samotnikiem, a wydostać się z ludzkich łapsk jest trudno. Nikogo tym nie obrażam. Chyyyyba.]

Death Bride, Cyrograf Zemsty 16 VIII 2012

Obudziłam się, choć nie przypominałam sobie, abym zasypiała czy mdlała. Od razu uderzyło mnie ciepłe światło świec, roztaczające się delikatną aurą po przytulnym urządzonym w staroświeckim stylu pomieszczeniu. W oddali ktoś śpiewał cicho... Siedziałam na sofie obitej miękkim, szkarłatnym materiałem, moja głowa spoczywała na aksamitnej, brązowej poduszce wykończonej złotymi frędzlami ze sznurków. W pokoju było chłodno, kilka świec rozstawionych w koło nie ogrzewało go dostatecznie.

- W mieście dzisiaj dzień zwycięstwa
W mieście noc szaleństwa
Defilują tłuste generały
Panny topią się w rumieńcach
Orkiestra marsza gra na rynku...

Śpiew przerwał się raptownie, gdy osoba, która śpiewała zobaczyła, że już nie śpię. Przepiękna dziewczyna, kruczowłosa, w prześlicznej, błękitnej sukience w białe grochy...

- Mój Boże... - szepnęłam. - Jane...

Myth, Dziennik Superbohatera 16.08.12r Czwartek

No więc witam was wszystkich, dzisiaj specjalne orędzie z przedstawieniem obecnej sytuacji.
Po pierwsze primo: Amelia uciekła. Nie szukamy jej z R.O.M.A.N.em bo uznaliśmy że jeśli będzie potrzebowała pomocy to wróci a jak nie wróci, to dzięki R.O.M.A.N.owi mam obraz na żywo z każdej satelity i ze wszystkich kamer na świecie (boże ... jak podglądam tych ludzi to mam wrażenie że to całe wasze społeczeństwo jest ułomnie skrzywione) - więc odnajdziemy Amelię a właściwe Death Bride w mgnieniu oka sokoła.
Po drugie primo: Biała Kruczyca nadal pozostaje na wolności, lecz zdolności obronne jej fortecy uniemożliwiają atak, lecz z R.O.M.A.N.em kontrolujemy sytuację, także bez obaw jak tylko ktoś opuści fortecę zostanie natychmiast zaatakowany/pojmany/dezintegrowany/zmielony w mikserze.


Po pierwsze secundo: Jadę na Polcon ! Już nawet kupiłem bilet ! Czekałem 40 minut za mailem z potwierdzeniem złożenia zamówienia ... Lecz ku mojemu zaskoczeniu gdy po 40 minut czekania nadusiłem przycisk "Wyślij maila potwierdzającego zamówienie" i co ? Szok ! Dostałem tego maila !
Po drugie secundo: Będę w pełnym stroju Mytha ! Jeśli chcecie zobaczyć co już mam (a wiem że ciekawość was zżera jak ja kotlety schabowe), to wystarczy kliknąć przycisk z napisem "Przeczytaj resztę ..." aby go znaleźć trzeba wykonać bardzo trudne zadanie, trzeba się wysilić i podążać po tej linii aż do samego końca. Tzn od tego miejsca aż do słowa "Tu"----->     <-start był tam! Przegapiliście!






środa, 15 sierpnia 2012

Death Bride, Cyrograf Zemsty 15 VIII 2012

Chłopak wyszedł, zostawiając mnie samą. Znów. Przypomniała mi się wtedy dziewczyna, którą widziałam już kilka razy - identyczna, jak ja. Ten wyraz twarzy... On jednak był inny...

Nie jestem chora psychicznie! Nie mam omamów, schizofrenii czy innych... Rzeczy, które zaliczałyby mnie do wariatów! To jest osoba, która mnie prześladuje. Tak jak ten, który wyglądał jak mój mąż.

Moje ciało i moja świadomość stanowimy całkowitą jedność. Mój umysł działa w parze z moją wolą, moje usta wypowiadają to, co zostało przemyślane w moim mózgu. Ja, Amelia, jestem Oblubienicą Śmierci. Nie jesteśmy dwoma osobami, ja JESTEM jedną osobą. Jedną, rządną zemsty osobą.

Myth wrócił. Pokazywał mi różne swoje badziewia, które zbudował. Przedstawił też robota, który wystraszył mnie na śmierć parę chwil wcześniej - Romana - opisał jakieś jego funkcje... A ja miałam to zwyczajnie gdzieś.

Nie widziałam nigdy Kruczycy, miałam jednak złe przeczucia. Myth mówił, że gdyby została wynajęta do zabicia mnie na ślubie, nie polowałaby na mnie tak długo. Że jej chodzi o coś więcej. Zastanawiało mnie również to, że nie byłam poszukiwana, w końcu "zaginęłam" już dawno temu. Znikające ciała moich ofiar... I jeszcze jedno - jak to się stało, że Kruczyca zaczęła na mnie polować od chwili, w której Mtyh zaczął mi pomagać? Spędziłam na cmentarzu dobry miesiąc zupełnie sama, ogarnięta całkowitą rozpaczą... Tak łatwy cel!

wtorek, 14 sierpnia 2012

Myth, Dziennik Superbohatera 14.08.12r Wtorek

Dziwna dziewczyna ... Teraz się patrzy takim zdezorientowanym spojrzeniem z lekkim łagodnym uśmiechem, a kilka sekund temu chciała mnie zabić(zanim R.O.M.A.N. nie obezwładnił jej prądem). Podszedłem bliżej, obejrzałem ją  pod rożnymi kontami, zachowywała się normalnie, zadałem jej kilka kontrolnych pytań typu  "Jak się nazywasz ? Ile nóg ma koń jeżeli jego tyłek będzie nogą ? Jak się nazywa stolica Estonii ?". Potem R.O.M.A.N. przeskanował jej organizm i też wszystko było w porządku, więc pobiegłem do kuchni zrobić dla Amelii herbaty malinowej (ja nie wiem jak takie drewno można pić... herbata malinowa brzmi tak samo jak seks z gumową lalą - to nie to ). Gdy podałem jej herbatę od razu przedstawiłem jej R.O.M.A.N.a - chyba jej się nie spodobał, no w sumie nie dziwię się, też od razu bym nie lubił kogoś kto mnie prądem poraził ... No cóż, nic na to nie poradzę. A poza R.O.M.A.N.em i jego niezwykle tajną funkcją (jest tak wielki że można w nim ukryć dość sporą rzecz która może być przydatna jak kot bojowy). Potem pokazałem jej prezent od znajomej przywiozła go aż z dalekiej Japonii  Północnej (albo jakoś tak) i jest nim ...

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Myth, Dziennik Superbohatera 13.08.2012 poniedziałek

R.O.M.A.N. - Robot Ostentacyjnie Monolityczny Ale Niepotrzebny <- czyli mój nowy kompan, niestety cierpiał z powodu faktu iż jest duży i nieprzydatny więc nadałem mu nowe imię, od teraz nazywa się :
R.O.M.A.N. - Robot Obronny Mytha Arcy Niebywały. Przyznam że mu się bardzo spodobało nowe imię, na dodatek naprawiłem dziurę po mojej ręcznej rakiecie balistycznej i pomalowałem go bo już mu Lakier schodził. Roman w tym czasie pilnował śpiącej i przywiązanej do łóżka Amelii. Później Podpiąłem Romana pod Główny Komputer i teraz nie dość że mam robota obronnego to mam kogoś kto pilnuje Amelii, kontroluje sytuację w mieście i jeszcze sięgnie ręką i pomoże przy naprawianiu Niezwykle Tajemniczego Wysoko Technologicznie Zaawansowanego Bojowego Pojazdu Latającego Mytha. R.O.M.A.N. jest bardzo ale to bardzo przydatny, aż się dziwię że nikt go nie chciał zanim ja go nie przygarnąłem. Lecz Amelia Ciągle się nie budziła, zacząłem się martwić. R.O.M.A.N. cały czas monitoruje jej stan i wszystkie wyniki są w normie. No cóż, może po prostu musi wypocząć. Usiadłem w kuchni żeby nie przeszkadzać Amelii i zabrałem się za budowanie nowego Wysoce Technologicznie Zaawansowanego Osobistego Plecaka Odrzutowego Wysokiej Mocy lecz nagle w oknie kuchni zobaczyłem głowę R.O.M.A.N.a który powiedział :

- Paniczu, panienka właśnie wstała ...

Death Bride, Cyrograf Zemsty 13 VIII 2012

Oblubienica Śmierci?

Jak to pięknie brzmi... Ukochana przez śmierć, podążająca własną dróżką, zawiją i krętą, ku przeznaczeniu. Ku wolności!

Jak mogę mówić o wolności, skoro nawet nie potrafię się wydostać z tej metalowej puszki?

Zadudniłam mocniej w drzwi. Ręka zjechała mi nieco z rękojeści sztyletu wprost na ostrze, przecięłam się nieco. Po nadgarstku spłynęła mi krew.

To nie był ból. Bólem było to, co zrobił Myth. Nie pozwolił mi spotkać się z ukochanym. Za taką zbrodnię musi być kara, najdotkliwsza, na jaką będzie mnie stać.

Drzwi zaczęły się z wolna otwierać. Przyczaiłam się przy ścianie, rozmyłam się w ciężkim, dusznym powietrzu ciemnego pomieszczenia. Wszedł Myth, rozejrzał się... Ogarnęła mnie furia.

niedziela, 12 sierpnia 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 12 sierpnia 2012



- Mam tu odrobinę hiptoesteromanganu jamonezu. - czarna osoba o czarnych włosach o imieniu Alexxx pochwyciła coś niewyraźnego w igiełki i wystawiła na elegancki blask promieni słonecznych. - W okolicach niebieskiego przycisku z napisem czerwony są też spore skupiska ciemnej substancji...
- To zapewne stężony kurz - powiedział Horacy przewinąwszy półtora cyklu za pomocą swoich okularów.
Patrzyłam sobie na nich i czekałam na wynik. Po bezproduktywnym przyglądaniu się przez kilka dni kalkulatorowi I Ching należącego do zaginionego detektywa doszłam do ciemnego wniosku, że nie dojdę do żadnego wniosku, jeśli będę się tak bezproduktywnie gapić. Co prawda wyklikiwałam sobie od czasu do czasu wróżbę heksagramową dla rozrywki, ale jedyne zdarzenie, które mogę zaliczyć do swoich osiągnięć w tej dziedzinie było takie, że trafiłam trójkę, Chun, czyli coś, co i poprzedniemu właścicielowi zdarzyło się trafić "na moich oczach", bo jeszcze w książce. Resztki nawijek o chmurach, rydwanach, aniołach, słońcu i niciach nieskazitelności wijących się wokół pól duchowej rozterki nawet nie chciało mi się czytać. Powinnam do czegoś dojść oglądając urządzenie i wyłapując pozostawione na nim resztki śladów, ale przecież nie potrafię. I nagle przyszło mi do głowy, kto potrafi! CSI!

sobota, 11 sierpnia 2012

Myth, Dziennik Superbohatera 11.08.2012r Sobota

Amelia waliła jak oszalała o ścianę ładowni jak zmutowany chomik mojego kuzyna wali w klatkę, BUM ! BUM ! BUM ! BUM !  Podszedłem do drzwi ładowni i delikatnie wcisnąłem przycisk "otwieranie". Walenie w ścianę ustało, gdy pokrywy ładowni się rozsunęły spojrzałem do środka, ładownia była pusta ... Nie było żywej duszy, w tym momencie przypomniałem sobie że Amelia potrafi być niewidzialna. Wyczułem oddech postaci stojącej za mną, nie zdążyłem zareagować poczułem sztylet wbijany w plecy ! Chwyciłem postać za głowę i używając siły odśrodkowej przerzuciłem ją przed siebie. To była Amelia ! Wrzeszczała i szarpała się, krzyczała że zabije mnie za to że nie pozwoliłem jej spotkać się z mężem. Trach ! Poczułem jakby wściekły koń kopnął mnie w klatkę piersiową - lecz nie był to koń, to była Amelia.

Odkopnęła mnie z taką niebywałą końską siłą że przeleciałem dobre 20 metrów i niemal spadłem z dachu. Ledwie zacząłem się podnosić już w blasku wschodzącego słońca zauważyłem Amelię która z niebywale precyzyjnego wyskoku zaczęła morderczy dla mnie proces upadania wraz ze swoim niebywale ostrym ostrzem, próbowałem zrobić unik lecz nie udało się ... TRaaaaaaacH ! sztylet wbił się w moje ramię ...

piątek, 10 sierpnia 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 10 sierpnia 2012



Dzisiaj miało nie być wpisu - w końcu To dziwne uczucie (a do tego konkurs Vampirci) czasami bywa ważniejsze - jednak konieczne okazało się pilne zamieszczenie... no nie mam słowa... notki uspokajającej dla autorów setek listów, które dotarły do mnie w ubiegłym tygodniu.

Ksena Wojowniczka, Dziennik Superbohaterki 10.08.2012 Piątek

Po mojej ostatniej opowieści o moich początkach miałam wiele do myślenia. Ciągle myślałam czy przeproszenie Ogra coś da i wymyśliłam jedynie tylko to że warto spróbować i dopiero wtedy się przekonam.

Ruszyłam więc na poszukiwania Ogra. Spróbowałam myśleć gdzie bym się schowała gdybym była nim. Hmm Ogr w dzieciństwie uwielbiał lody śmietankowe pomyślałam że pewnie nadal je lubi a najwięcej takich lodów jest w fabryce o nazwie "Fabryka śmietankowych i tylko śmietankowych lodów". Poleciałam tam więc. Gdy tylko przybyłam na miejsce zobaczyłam go. Siedział, płakał i zajadał lody jak stara panna mająca kryzys wieku średniego.