Obudziłam się w swojej bagażowni. Z radyjka płynęła jakaś uspokajająca muzyczka jak przy jeździe windą albo w hotelach. Wszystko było takie spokojne. Usiadłam na półce.
Spokój... Czy kiedykolwiek będę mieć spokój w mojej pracy? Jeżeli bycie wkładaną siłą do dziwnej machiny można pracą nazwać... Ale tym razem było nawet miło.
Lady BOOM mnie załamała, nawet myśleć o niej nie potrafię, bo wszystko mnie boli. Ale Łucja i ten jej Doktor... Chciałabym poznać więcej jej przygód. To wszystko było bardzo intrygujące.
Ale to, co mi zrobili tutaj, odebrali własną wolę i uwięzili...
Moje rozmyślania przerwało nagłe burczenie w moim brzuchu.
No tak, śniadanie. Przydało by się coś zjeść... Wstałam więc i wyszłam z mojej bagażowni. Przynajmniej drzwi nie były zamknięte...
Stanęłam jednak tuż za nimi.



