Upadek o tę betonową podłogę był niezwykle bolesny, ale to nic. To nic. Jestem w domu. Jestem wyćwiczona przez Mistrza. Jestem gotowa.
Myth stracił chwilowo przytomność, choć oczywistym było, że zaraz się obudzi. Postanowiłam udawać, żę ja też odpłynęłam na skutek upadku. Zamknęłam oczy i rozluźniłam mięśnie... W powietrzu unosił się zapach nadchodzącej północy.
Czuł kiedyś ktokolwiek zapach północy? Prócz mnie? Jest niezwykły. Pachnie jak strach człowieka, który ciałem umarł, lecz umysłem jeszcze nie,. Który już wie, że wszystko to dobiegło końca, że nie ma już miejsca dla niego tu, wśród żyjących... Jak zapach strachu przegranych. Tak słodki...
Myth obudził się, usłyszałam, jak wstaje. Podniósł mnie, niezgrabnie rzucił na łóżko i zatoczył się w kierunku wyjścia. Gdy znikł mi z oczu, rozmyłam się. Cicho, na palcach podreptałam za nim, gdyż wiedziałam, że może iść tylko w jedno miejsce. Do swojej siedziby. Tam, gdzie moja broń.




.jpg)

