I w sumie nie licząc weekendu to mój ostatni dzień wolny. W poniedziałek znowu do szkoły. A najśmieszniejsze że nie mamy nowego planu bo zmienić się miał podobno jak mojej klasy nie było. No nic dla nas lepiej bo mamy wymówkę :D. Ale to tyle o tym wszystkim przejdę do akcji
piątek, 21 września 2012
AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 20 września 2012
Pozastanawiałam się jeszcze trochę (trochę bardziej niż trochę z ostatniego razu) nad motywem popularnościowo oglądalnościowym i nawet poszłam poskarżyć się z tym do tej piwnicy pośród stalagtytów, gdzie (wedle ostatnich odkryć) urzędowało troje jurorów wraz widownią i tymi dwoma, co wprowadzają chętnych. Tak jak sądziłam - byli zdumieni i wstrząśnięci, że wpis z ich udziałem mógł nie zdobyć popularności, a widownia zrobiła Uuuuuuu!, aż się zachciało zawezwać Ghost Busters. No ale oczywiście nic efektywniejszego z tego nie wynikło - Ta-Której-Imię-Rzadko-Udaje-Mi-Się-Sobie-Przypomnieć tradycyjnie się wzruszyła, a Foremniak wymusił na mnie zrobienie jeszcze parę razu Óóóóuóóuó..! przez ó z kreską. Bo jest w tym tyle słońca, witaminy C i małych puchatych kociąt. No cóż.
Jeśli wolno, nie mówcie znajomym, że jedna z superbohaterek broniąca waszego świata robi na zawołanie Óóóóuóóuó, dobrze?
czwartek, 20 września 2012
Myth, Dziennik Superbohatera 20.09.12r czwartek
<bi pi bi pi bi pi> Cel zostanie osiągnięty za 7 minut ! - odłożyłem kanapkę a'la Myth wyciągniętą z za oparcia (podejrzewam że jest tam już3 tygodnie, no ale skoro szynka nie jest zielona a ser nadal śmierdzi to znaczy że chyba jadalne), chwyciłem za stery, wyłączyłem autopilota i uruchomiłem maskowanie.
Po wejściu w egzosferę Europy namierzyłem kilka obiektów, gdy podleciałem bliżej zobaczyłem gwiezdny żaglowiec klasy Navigatio otoczony przez kilka jednostek wysyłających podobną sygnaturę komunikacyjną. Prawdopodobnie 3 myśliwce i 1 pojazd transportowy. Dobrze uzbrojone, a statek dyplomatyczny nie jest wcale uzbrojony - więc podejrzewam że walka trwała bardzo krótko. Podleciałem od bakburty, przycumowałem przy trzecim żaglu, muszę pamiętać bo mój statek jest całkowicie niewidzialny i nie chce wyskoczyć obok niego i upaść na planetę z wysokości 100 km, ostatnio skończyło się to skasowanym tramwajem, kurnikiem i grabiami Leopolda Kurdemolek.
Zeskoczyłem na pokład okrętu klasy Navigatio i skryłem się za beczkami, dziwnie pachniały. Rozejrzałem się po pokładzie i zobaczyłem istoty które dokonały abordażu. Były to ...
Po wejściu w egzosferę Europy namierzyłem kilka obiektów, gdy podleciałem bliżej zobaczyłem gwiezdny żaglowiec klasy Navigatio otoczony przez kilka jednostek wysyłających podobną sygnaturę komunikacyjną. Prawdopodobnie 3 myśliwce i 1 pojazd transportowy. Dobrze uzbrojone, a statek dyplomatyczny nie jest wcale uzbrojony - więc podejrzewam że walka trwała bardzo krótko. Podleciałem od bakburty, przycumowałem przy trzecim żaglu, muszę pamiętać bo mój statek jest całkowicie niewidzialny i nie chce wyskoczyć obok niego i upaść na planetę z wysokości 100 km, ostatnio skończyło się to skasowanym tramwajem, kurnikiem i grabiami Leopolda Kurdemolek.Zeskoczyłem na pokład okrętu klasy Navigatio i skryłem się za beczkami, dziwnie pachniały. Rozejrzałem się po pokładzie i zobaczyłem istoty które dokonały abordażu. Były to ...
środa, 19 września 2012
Pamiętnik Geniusza Zła, 19 września 2012
" Okazuje się, że są ludzie, których charakteryzują pewne szczególne cechy zachowania, umiejętności, pozwalające im na realizację wcześniej ustalonych celów. [...] Mają świadomość wszechobecnego ryzyka i starają się je odpowiednio skalkulować i ograniczyć. Do tego potrzebna jest wiedza, której znaczenie świetnie rozumieją. "To wcale nie jest intro filmu o geniuszach zła. To tylko mój podręcznik od PP. Zaczynam chyba lubić szkołe.
Jeśli zaczynają ludzi zachęcać do samodzielnego myślenia i wykalkulowania najlepszego sposobu na zdobycie dóbr, to praktycznie promują zło. A ich nawet do tego nie zachęcałam. To jak spełnienie wszystkich marzeń.
Sektencja, Dziennik Superdetektywa 19 IX 2012
Dokończenie posta.
Aaaaaaaał. Aaaaał. Ał! Głowa mnie bolała jeszcze bardziej niż zwykle, a do tego trzeba nie lada wysiłku! Próbowałam sobie przypomnieć czemu, ale coś niezbyt mogłam. Otworzyłam oczy. Leżałam na łóżku. obok była... Kurde, co to? Pół dziewczyna, pół jaszczurka! jakoś zlazłam nie budząc jej. Na biurku była kartka. "Naprawiam R.O.M.A.N.a, nie grzeb w moich rzeczach, poczekaj aż wrócę" i strzałka w stronę okna. Co jest? Myth?! Rzeczywiście, na podwórku był Myth naprawiający R.O.M.A.N.a. Walił w niego młotkiem, a gdy grzebał w rzeczach śpiewał sobie "Szpachla, szplachla..."
wtorek, 18 września 2012
AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 18 września 2012
Ludzie, gdyby działo się trochę mniej... Gdyby naprawdę...
MacGyver. Nowe odcinki MacGyvera. Dowiedziałam się właśnie od mojego tajnego informatora (tak, to Myth), że takowe właśnie pojawiają się w sieci. Ojej. Oooooooojej.
Zobaczyłam na wstępie taką nazwę linka i mało co nie zemdlałam:
http://www.wykop.pl/ramka/1267563/szok-macgyver-powraca-nowy-odcinek-online/
Skeshwacom: Kroniki Komputerowych Światów Eksperymentalnych - 18.09.12
Rozglądałam się po tym pomieszczeniu z absolutnym zachwytem.Usłyszałam kroki Petera za sobą. To co zobaczyłam, było ostatnią rzeczą jakiej się spodziewałam. Tym razem nie z powodu gwiazd zakręciło mi się w głowie.
Pamiętnik Geniusza Zła, 18 września 2012
Mam dzisiaj bardzo zły dzień. Źle się czuje, zapomniałam rolek do szkoły (co mnie zmusiło do wracania autobusem, brrr), jakiś podrzędny superbohater twierdzi, że jest moim krewnym, no i mam urodziny. Tak więc jak wasze miasto nagle spłonie, to bardzo mi przykro. Nie, wcale nie.
Zły humor, czy nie, muszę chyba przestać wpatrywać się bezmyślnie w model jakiegośukładugwiezdnegoktórynasłonecznyminiewygląda i wziąć się do roboty. A także kupić sobie bardziej złowieszcze krzesło.
Zły humor, czy nie, muszę chyba przestać wpatrywać się bezmyślnie w model jakiegośukładugwiezdnegoktórynasłonecznyminiewygląda i wziąć się do roboty. A także kupić sobie bardziej złowieszcze krzesło.
poniedziałek, 17 września 2012
Myth, Dziennik Superbohatera 17.09.2012r Poniedziałek
No tak, życie jakoś leci, Marvel wróciła, Cnotliwa Rozalinda ciągle śpi, ale zdrowieje zdrowieje, R.O.M.A.N.a naprawiam sukcesywnie, już może ruszać nogą, na razie tylko jedną, bo tylko jedną na chwilę obecną ma, ale spokojnie, posiedzę przy nim jeszcze trochę. Tu pogrzebie nad zwojnicą, tu podepnę pelargonię i jak już zacznie odbierać dane zewnętrzne to powiem mu słowa które powiedziała do mnie koleżanka "Gdyby kózka nie skakała to by sobie płyty główniej nie skasowała", na dal nie rozumiem o co jej chodziło, tzn może chyba o to że gdy kiedyś robiłem testy wytrzymałościowe nowego komputera to przypadkiem wyskoczyłem z samolotu naddźwiękowego i uderzyłem z nim o Kiwimandżaro (tam stamtąd jest Kiwi[ten ptak, nie owoc]), i tam była kózka, naskoczyła na mój komputer i zrobiła krzywdę karcie głównej, potem trochę ją dezintegrowałem.
No więc gdy naprawa R.O.M.A.N.a dotarła do decydującego etapu wykończeń zauważałem że Sektencja zaczyna się ruszać, więc w razie czego zostawiłem informacje na krześle obok łóżka "Naprawiam R.O.M.A.N.a, nie grzeb w moich rzeczach, poczekaj aż wrócę" i w razie czego nakleiłem kartkę ze strzałką na szafie żeby mogła mnie zobaczyć i zawołać żebym do niej przyszedł. Jak każdy szanujący się specjalista wyznaję trzy zasady naprawy przedmiotów :
No więc gdy naprawa R.O.M.A.N.a dotarła do decydującego etapu wykończeń zauważałem że Sektencja zaczyna się ruszać, więc w razie czego zostawiłem informacje na krześle obok łóżka "Naprawiam R.O.M.A.N.a, nie grzeb w moich rzeczach, poczekaj aż wrócę" i w razie czego nakleiłem kartkę ze strzałką na szafie żeby mogła mnie zobaczyć i zawołać żebym do niej przyszedł. Jak każdy szanujący się specjalista wyznaję trzy zasady naprawy przedmiotów :
Pamiętnik Geniusza Zła, 17 września 2012
Wprost z wakacyjnej odchłanii wolności wracam do was. Mam nadzieję, że nikt się na mnie nie wścieka, że zrobiłam sobie wolne, a jak tak, to nie pobędzie na tym świecie długo. Noce odespane, książki doczytane (chciałoby się) i wszystko powinno być w porządku. Ale nie jest. Ale o tym to później.
Jak mnie ktokolwiek spyta jak mi minęły wakacje, to może być pewny, że moi skrytobójcy odwiedzą go tego samego dnia. Minęły mi nijak i nie chcę o tym rozmawiać. Bo mam inny supermegafoxyawsomehot temat dla posta. Nie, nie mam. Tylko udaję.
Jak mnie ktokolwiek spyta jak mi minęły wakacje, to może być pewny, że moi skrytobójcy odwiedzą go tego samego dnia. Minęły mi nijak i nie chcę o tym rozmawiać. Bo mam inny supermegafoxyawsomehot temat dla posta. Nie, nie mam. Tylko udaję.
niedziela, 16 września 2012
Ksena Wojowniczka, Dziennik Superbohaterki 16.09.2012 Niedziela
Noc. Godzina 2.15 a ja znowu nie mogę spać. Kolejny raz przekręcam się z boku na bok i myślę o wszystkim i zarazem o niczym. Nagle usłyszałam gdzieś niedaleko krzyk a wręcz przeszywający pisk. Szybko przebrałam się w kostium, stworzyłam skrzydła i poleciałam w miejsce z którego dochodził ten krzyk.
AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 15 września 2012
Liczby, poza swoimi licznymi właściwościami astrologiczno-doctorowymi, potrafią niekiedy zepsuć humor. I to nie mówię nawet o oczywistej sytuacji, że to nie dobrze, że z jednego odnalezionego detektywa zostało mi zero odnalezionych detektywów - chwilowo damy temu spokój. Dajmy na to - taka liczba gwintów na szyjce słoika. Niby nic, a jednak nie jest miło się dowiedzieć, kończąc upychanie ogórków w słoiku, że przez nasze niedopatrzenie ten akurat obywatel trafił się być zaszczytnym posiadaczem czterech gwintów, a nie sześciu, co automatycznie zmniejsza szanse znalezienia pasującej zakrętki z 1 do 2 na 1 do 44.
sobota, 15 września 2012
Myth, Dziennik Superbohatera 15.09.12r Sobota
Poproszę o brawa ! 2 dni marszu, dzień, noc, deszcz, słońce, księżyc ... W końcu dotarłem do Tajnej Siedziby, 200 km pieszego marszu to w sumie nie aż tak dużo i było w sumie całkiem przyjemnie (no może poza przeprawą przez bagna, pustynie i Stumilowy Las !). Mam tylko odciski na stopach łokciach i poparzenia uszu. No ale to to jest nic, radziłem sobie już z większymi problemami. No ale wracając do tego co zastałem. Wchodzę do Tajnej Siedziby i nic się nie zmieniło, sprawdziłem czy keczup jest w lodówce a potem zacząłem dedukować, nad tym co mi wyleciało z głowy. ROZALINDA ! R.O.M.A.N. ! Podbiegłem do głównego komputera, włączyłem nagrania z kamer bezpieczeństwa. AMELIA ! Amelia była na nagraniu ! Akurat wtedy byłem na księżycu, wyglądała na zdenerwowaną i uciekła. Ale przynajmniej wiem że ona żyje i że nie jest uwięziona. No ale Rozalinda i R.O.M.A.N. gdzie oni są ? Aktywowałem komunikator :
- R.O.M.A.N. gdzie jesteś ? R.O.M.A.N.odezwij się ! - powiedziałem do komunikatora licząc na szybką odpowiedź ze strony R.O.M.A.N.a, już miałem iść spać czy popatrzeć jak kolejna zacna warstwa kurzu pojawia się na moich półkach i ochoczo przeszkadza reszcie domowników.
- Żetęę ! Żetęę ! ŻĘTĘĘĘ ! Tu R.O.M.A.N., witam panicza, w czym mogę pomóc ? -odpowiedział taki robocio zakłopotany, zmieszany i jednocześnie z dziwnym spaniem.
piątek, 14 września 2012
Cnotliwa Rozalinda, wciąż świadectwo.
Stanęliśmy
wszyscy przed wielkim pałacem na obrzeżach miasta. Pałac
obrośnięty był ze wszystkich stron wielkimi platanami. W oknach
wisiały ciemne kotary, mury porośnięte były bluszczem. Stara
brama zaskrzypiała, gdy zbliżaliśmy się w stronę budynku. Nagle,
ujrzałam zbliżającą się postać. W cieniu drzew nie mogłam
poznać jego twarzy. Gdy ją już ujrzałam wydałam z siebie jeden,
krótki krzyk. Nigdy nie widziałam czegoś tak potwornego, człowiek,
nie, stworzenie stojące przede mną zbliżyło się do naszej grupy
i wyciągnęło przed siebie laserowy miecz.
-
Zdrastwujcie, nazywam się człowiek-korniszon i nie pozwolę wam
zbliżyć się do domu mojej pani i mentorki. Zniszczę was
wszystkich, tak że wasza powierzchnia absorbująca składniki
odżywcze będzie się ciągnęła stąd aż do Paryża, wzdłuż
linii TGV.
Gość
naprawdę wyglądał jak korniszon i dziwnie przypominał nauczyciela
robiącego sekcję na dziecku dwa odcinki temu. W sumie,
najprawdopodobniej był to ten sam mężczyzna. Na jego szyi wisiał
charakterystyczny złoty łańcuch.
czwartek, 13 września 2012
Cnotliwa Rozalinda, świadectwa ciąg dalszy.
Nagle
usłyszałam wesołą melodyjkę: "piriri riri ralalaa" -
dzwonek, tylko o tym mogłam teraz marzyć, dzwonek na długą
przerwę, przed szkołę zaczęły wypływać tabuny uczniów, którzy
wychodzili ze względu na przerwę na papierosa. To była moja
szansa, grzecznie przeprosiłam pana dyrektora, zmieniłam aparycję
na bardziej ludzką i wyszłam na dziedziniec szkolny. Na środku
stał mały podest, na który się wgramoliłam. Jedyne co mogłam
zrobić to przemówić do uczniów:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

