sobota, 7 stycznia 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 7 stycznia 2012



No i stało się - podążając za wczorajszym nazewnictwem choinka została rozłożona i uproszczona. Usunęłam z niej kolejno wszystkie elementy składowe pozostawiając pustą strukcturę danych. No aż się serce kraje.

Na szczęście reszta dnia zleciała już bardziej pozytywnie - do mnie i do Mytha wpadła Cyfraza. Miała problem jak ująć w słowach jedną z wielu operacji odparć wrogich armii żółwiej rasy. Bo to była kapitalna akcja, owszem - nikt nie zginął, cała planeta uratowana, minimum broni poszło, niewiele komputerów uszkodzonych, chyba że chodzi o systemy wroga, gigantyczna armia przerażających Żółwii uciekająca w podskokach... Tyle że to była tak nieogarnięta akcja, że Cyfraza pamięta tylko krzyk na ich widok, parę krótkich rozkazów, gwiazdy w oczach podczas lotu przez ich na chwilę osłabioną osłonę i wreszcie błyski mrugających lampek, kiedy już dobrała się do ich komputera. A tu nagle każą jej to zrelacjonować. Zrelacjonować co? pyta się króliczka i łapie za głowę i przychodzi do nas. Więc wspólnie zadecydowaliśmy, że trzeba potraktować rzecz artystycznie. No więc tak... podział zespołu na hakerów, ostrzał wrogiego statku... Porównywanie potencjału dwu armii, typów statków, ilości hakerów, przewidywanie ruchów przeciwnika...
Później Cyfraza podrapała się w głowę i stwierdziła, że to chyba nie ta batalia była, ale ostatecznie jej się podobało XD

Tyle było akcji, emocji, sprzeczek i dochodzenia do prawdy, ale nie, jak znam Mytha, on się pewnie nie będzie chwalił takimi prozaizmami - stawiam, że wspomni tylko coś o jakimś bambusie. Coś tam o nim nawijał, że gapi się na ekran...
A, no tak, oczywiście, przecież już jest XD

Chłopak mojej siostry to ma szczęście (pomimo że nie jest superbohaterem) - przechodzi się po śmietnisku i znajduje działający komputer. Ale jaki komputer! Znaleźć komputer działający na zasadzie, że wymienisz mu połowę wewewnętrza i wyczyścisz z trawy to jedno, a znaleźć komputer w kartonie i po tym wnosić, że działa to zupełnie co innego! I to jaki komputer! 500GB dysków! Wejścia na dwie płyty, karty SD, do tego USB z przodu i nawet dyskietki 3,5 cala! I ani odrobinki kurzu!
Się chłopak mojej siostry (dlaczego zawsze mam ochotę napisać mojej dziewczyny..?) zdumiał wielce, bo podłączył, maszyna ruszyła itd., itp. Jedyne schody pojawiły się przy właściwym wchodzeniu w system, bo... Windows XP nie był aktywowany. Czyli że co - jakieś dziecko wyrzuciło komputer, bo się po miesiącu MicroSoft upomniał o swoje? ^n

W sumie... niektórzy śmią mówić, że taka blokada windowsowa jest nie do przebicia, że w ciągu miesiąca po instalacji komputer można łatwo shakować hakować, ale kiedy minie ten legendarny miesiąc, uratuje nas tylko format. A ja powiem Wam coś, czego nie usłyszycie nigdzie indziej - można usunąć konieczność aktywacji XP po 30 dniach za pomocą zamocnego programiku AntiWPA3, owszem ;) I nie potrzebujemy do tego żadnych linuxów wgranych wcześniej na płyty czy innego skakania po BIOSach - najwyraźniej MicroSoft shakował się już sam, ponieważ wystarczy tryb awaryjny. Nie dorzucę jednak słowa zwykły, bo zwykły podlega prawom zakazów windowsowych - po odklikaniu niezbędnej serii F8 należy wybrać opcję Tryb awaryjny z wierszem poleceń. Przerażające, że nie będzie klikajnych okienek, a tylko ten czarny paskudny wiersz poleceń? No cóż, niektórzy potrafiliby wywołać programik już z linii poleceń - w końcu on jest właśnie taki wierszopoleceniowy A jeśli ktoś nie potrafi, to co za problem - wpisujemy w tajemniczym czarnym okienku polecenie explorer (tak, okienka w Windowsie nazywają się tak jak ta zua dziurawa niebieska przeglądarka; wpisanie polecenia nautilus nie da zamierzonego efektu). Explorer zajmuje należne sobie miejsce na liście zadań i robi co należy, a my dostajemy w zamian tradycyjny przypadek trybu awaryjnego. I możemy spokojnie wyklikać co trzeba.
Chłopak mojej siostry nawet mi zapłacił. No ale bez jaj - to nie ja, tylko projektanci dodali mu dawno dawno temu opcję autohakingu..!

Heh, nie mogę, że przez cały okres świąt, czyli mniej więcej od 23 grudnia do 6 stycznia padało! Tylko padało! I teraz też pada! Ej no, ani płatka śniegu :/
Na pocieszenie - najpiękniejsza piosenka o deszczy, jaką znam:




Myth , Dziennik Superbohatera 07.01.12 Sobota

To nie jest dzień dla superbohatera ! co za nudy , siedziałem i nudziłem się potwornie aż nagle przypomniało mi się że miałem mojemu bambusowi w listopadzie wymienić wodę , w sumie to przypomniało mi się że mam w ogóle bambusa ! Mo ale się jak dotąd nie skarżył ... to chyba nic mu nie jest . Mój bambus ma na imię Bambus , pochodzi z pola bambusowego w bambusowym kraju słynącym z hodowli tego jakże zacnego gatunku rośliny, czyli bambusa . Bambus jest trochę nieśmiały , rzadko kiedy się odzywa , jest zielony i zakręcony , ogólnie to świetny słuchacz , pewnie nie każe mi dać mu spokoju z gadaniem do niego przez to że jest tak dobrze wychowany . Mój Bambus jest najlepszym z bambusów wśród bambusów . A oto zdjęcie mojego genialnego, najlepsiejszego bambusowego Bambusa :




















Przygotowałem pierwszy projekt mojego wysoce technologicznie zaawansowanego osobistego silnika odrzutowego wysokiej mocy , na razie nie jest zbyt szczegółowy, ale projekt przewiduje że w porównaniu do plecaka odrzutowego człowieka rakiety będize on mniejszy, wydajniejszy, efektowniejszy i efektowniejszy oraz że łatwiej będzie się nim sterować , a oto on :















Koleżanka hakerka włamała się do tajnych rosyjskich serwerów tajnych służb rosyjskich, i zdobyła informacje na temat Kamereja Dystynića , niestety nie dysponujemy żadnymi jego zdjęciami, jutro koleżanka przeszuka resztę serwerów tajnych służb oraz portale społecznościowe typu psiapsiele.pl naszaekipa.pl wysprzatajswojdom.com headshot.com itd.



a tymczasem , dobranoc :D

piątek, 6 stycznia 2012

Myth , Dziennik Superbohatera 06.01.12 Piątek

Cały czas wydawało mi się że dziś sobota ... od momentu jak obudziłem się o 14:00 czułem się totalnie sobotnio , nawet bałagan w tajnej siedzibie był totalnie sobotni , potem pobawiłem się z kuzynem , następnie zrobiłem rysunek przedstawiający logo mojego zespołu rockowego i wyszło mi całkiem nieźle .

Skontaktowałem się z moimi anonimowymi informatorami w sprawie Ila Wiskasów , otóż podobno Don Hedro Ila Wiskas wraz bratem Hankiem Udaszem Ila Wiskas ukrywają się gdzieś w okolicach powojennych bunkrów (jest tam do dziś nie do końca zbadana sieć tuneli) , dowiedziałem się też że osobnik który dokonał ataku na więzienie w którym znajdował się Hank Udasz Ila Wiskas pochodzi z Nowosybirska , nazywa się Kamerej Dystynić skontaktowałem się z rosyjskimi władzami i poprosiłem o dokumentację na jego temat , ale niestety odmówiono mi , będę musiał poprosić znajomą hakerkę aby kolejny raz włamała się na ich serwery.


Właśnie jestem po oglądnięciu filmu "Człowiek Rakieta"/"Rocketeer" - on jest przewyśmienity ! no po prostu .... to jest mój idol ! albo nie , jednak nie , nie jest moim idolem . Ale ogólnie facet to nieźle skończył , nowy samolot , dziewczyna , odrzutowy plecak (/"jetpack") ja to bym tak chciał też .... i ten odrzutowy plecak ! przydał by mi się taki, bym sobie latał ... jutro zacznę proces projektowania mojego wysoce technologicznie zaawansowanego osobistego silnika odrzutowego wysokiej mocy :)

a tymczasem muszę posprzątać Centrum Dowodzenia , dobranoc :D

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 6 stycznia 2012



Witam w święto, które jeszcze do niedawno świętem nie było. Czyli które niczym matura z matematyki, czasami jest, a czasami go nie ma.
Anyway.

Pomyślałam sobie, że uczcimy to może wspomnieniem o (w dodatku jeszcze dla poniektórych trwających) Świętach Bożego Narodzenia. I choinkach. Tak, tak - dla niektórych mogą być nie mniej przerażające niż struś.

A na koniec dla odmiany chwilowy powrót do klimatów apokaliptycznych:

U Piotrka to się fajnie na strych wchodzi. Idziesz, idziesz i nagle kończy się wszystko.
Tata o schodach u Piotrka.


Czy o czymś zapomniałam? Nie, chyba nie... Znaczy: z całą pewnością, ale przypomnę sobie o tym punktualnie w chwili ukazywania się posta :D
W każdym razie miłego leniuchowania w nadmiarowo przedłużony weekend ;)

Pomyślałam sobie, że nie mam nic ani o choinkach, ani o czymś świątecznym, kiedy przecież... nadała mi się Moja dumka. O królach przecie!




czwartek, 5 stycznia 2012

Myth , Dziennik Superbohatera 05.01.12 Czwartek

Dziś pogoda sprzymierzyła się z mrocznymi siłami zła , padało i padało .... a mój wielofunkcyjny , zawierający wszystko płaszcz nie dysponuje kapturem , dlatego też zamieniłem go na kurtkę standardową. A za to w szkole !tzn teoretycznie byłem w szkole ale na lekcjach już nie , ponieważ jako szef kółka filmowego w raz z moim zastępcą Foxylionem musiałem dokonać wywiadu z kilkoma przedstawicielami kadry nauczycielskiej z naszej szkoły , następnie otrzymaliśmy dostęp do niezwykle tajnych archiwów biblioteki zawierające fotografię z tego co działo się w szkole przez ostatnie lata .Znaleźliśmy kompromitujące fotografię jednego z współpracowników mojego arcy wroga Rudego , złoczyńca zwie się The Wodzu .

Wróciłem do domu i od tamtej pory pracuje nad sprawą rodziny Ila Wiskas . No więc , odkryłem iż kartka jest numerem książki w bibliotece , jako iż cały dzień spędziłem w bibliotece , sprawdziłem numer książki , okazało się ... że to moja książka ! tzn. książka którą wypożyczyłem i którą mam w domu ! Stanisław Lem "wybrane opowiadania" a w niej ... nic nie było :) więc chwilowo ślepy trop , jutro postaram się dotrzeć do kilku informatorów.


"Okup za dinozaura"
Nagle , podczas jedzenia obiadu w Tajnej Siedzibie usłyszałem dzwonek do drzwi , otwieram , a tam mały, zapłakany chłopiec który mówi :
"Dziemdobly panu , cy móg by pan mi pomóc ? plose zobaczyć "
Wręczył mi kartkę , otwieram a tam napisane :
"czesci Kamil !
mam twojego zułtego dinozuaura , nie zrobie mu kszywdy jesli pszyniesiesz i zostawisz na placu zabaw 10 cukierkuw .
Porywac."
No więc , co mogłem zrobić, poszedłem z Kamilem na plac zabaw i pojmałem jego kolegę, odebrałem dinozaura i wysłałem ich do ich matek . Och rany ... już w tak młodym wieku przestępcy zaczynają swoją kryminalną działalność . Ale sprawę "okup za dinozaura" uznaje za rozwiązaną .

Piosenka dnia :


Dobranoc

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 5 stycznia 2012



Ależ śmiały ten Myth... Jakieś dwumetrowe coś plujące kwasem, a on się nie boi...
Podoba mi się porównanie z tymi Goliatami i jednorożcolamy (cokolwiek to jest). W razie czego skoczę po procę :)

A ja dzisiaj miałam sen! Że mi i moim rodzicom trafiło się coś w stylu rancza (no nie wiem, to sen, więc nie wiem jak to nazwać). A na tym "ranczu" (tak, wiem, że się nie odmienia, ale to przecież sen!) mieliśmy coś, co nazywaliśmy wieżą. Z wieżą murowaną czy jakąkolwiek inną nie miało to chyba nic wspólnego, bo wyglądało jak wielki drewniany strych/domek na drzewie, który jednak nie był na drzewie, a długich dość chudych nogach. Przez pozbawione szyby okno prześwitywała co najmniej dwupiętrowa konstrukcja, a jeden kawałek "strychu" fantastycznie odstawał od części głównej i ciężko powiedzieć, na czym się trzymał, bo był długi jak jakiś most. No tego się po prostu opisać nie da!



Boże, jak ja chciałam tam wleźć! Tata powiedział, że powinnam się tam rozejrzeć, zobaczyć, czy jest coś ciekawego, ewentualnie posprzątać i takie tam. On wie, co ja lubię, pomimo że nie jest superbohaterem :D I powiedziałam, że tylko się przebiorę i...
Trzeba się było nie przebierać Xq

Na szczęście pogoda była taka, że nawet jak spojrzałam w okno, to sen mi ani myślał z głowy wylecieć, to chociaż sobie narysowałam, hehe.
No ale jaka ja byłam rozczarowana, że "znowu" jestem w domu..!

Znowu sprzątałam tacie na warsztacie i znowu leciała Trójka. I oto działo się coś jakże wyjątkowego, bo obchodzili rocznicę 50-lecia! Wszystkich wypytywali, czy stacja 50-latka wygląda staro, czy jeszcze można po niej czegoś oczekiwać, czy to wiek sędziwy czy z dredami, jak to ktoś powiedział. I słuchacze dzwonili i zachwycali się, że słuchają od lat 42 albo że od 4 i że dziwią się, co w takim razie robili wcześniej... I życzenia oczywiście składali, a jak!
Ja tam osobiście specjalnie Trójki nie słucham, ale... Jeśli to to jest właśnie ta stacja, która jakoś rok temu nadała pewien tajemniczy utwór zapowiadając go A teraz zespół Time Lords!, tak że z wrażenia znowu zapomniałam, jak się nazywam, to ja im życzę, żeby ta ich stacja ciągnęła się w nieskończoność jak na gallifreyskie radio przystało!
(A jeśli to jakaś inna to zalecam im wyemitować ten utwór, po czym nadrobić stratę natychmiastową emisją jedenasty innych i czynność czytania poprzedniego zdania iteracyjnie powtórzyć :) )

Tylko z tym ich świętem coś mi zaczęło niepasować, kiedy zaczęli mówić o jakichś stu dniach i że na coś dopiero będą tam kogoś zapraszać... Sprawdziłam z ciekawości i faktycznie! To nie dzisiaj był pierwszy oficjalny dzień rozpoczęcia przez nich regularnej emisji! Więc o co..? Nie wiem, pogubiłam się, ale czegóż można się spodziewać po stacji, która pierwszy raz ukazała się w radiu 1 kwietnia? XD

Cytat dnia (poprzedniego)/zasłyszane:
Palikot poszedł do pracowni rentgenowskiej i poprosił o zdjęcie krzyża.


Więcej o krzyżu. I więcej z zakręconej Trójki:



środa, 4 stycznia 2012

Myth , Dziennik Superbohatera 04.01.12 Środa

Boże , jak ta noc szybko minęła . Znowu zapomniałem zabrać telefonu z Centrum Dowodzenia . Z resztą cały dzień był niezwykle męczący , jak łapanie krabów królewskich w zatoce Beringa . Nie poszedłem na WF-y , lecz ochoczo użyczyłem swojego jeszcze zaspanego mózgu do jakże ważnych celów a mianowicie rozwoju Polskiej kinematografii oraz promocji szkoły do której uczęszczam . Następnie miałem rozmowę z Dyrektorem . Później jakoś takoś nie wiem po co , wyjawiłem część planów dotyczących działań wymierzonych w działania złoczyńców pewnej osobie na szczęście dosyć zaufanej . A później wyczynem godnym superbohatera było zdobycie oceny dopuszczającej z języka angielskiego na koniec semestru ! a powiem że było to trudne , bardzo trudne , wielu kolegów próbowało i wielu się to nie udało .

Wróciłem do domu , w Centrum Dowodzenia oczekiwały na mnie dwie wiadomości . Pierwsza o tym że ojciec zapisał mnie na Egzamin na Prawo Jazdy , data egzaminu 09.02.2012r. . W końcu będę mógł jeździć MythMobilem ! A druga wiadomość , to bardzo bardzo zła wiadomość :

Dziś o godzinie 13:04 zostało zaatakowane więzienie w którym znajdował się Hank Udasz Ila Wiskas . Zamaskowany, dwumetrowy, owadopodobny osobnik przeleciał nad murem i drutem kolczastym i doskoczył do Celi Hank'a Udasz'a Ila Wiskas znajdującej się na 8 piętrze , rozpuścił kwasem solidny mur (zdjęcie obok ), zabrał znajdującego się w niej Hank'a Udasz'a Ila Wiskas i rozpoczął ucieczkę .



Gdy przeskakiwał nad murem został postrzelony przez pilnujących więzienia strażników, nie zdołąli go powstrzymać , doskoczył do nich i niestety ze Strażników nie zostało zbyt wiele, lecz w pewnym momencie krwawiący owadopodobny potwór upadł , i zostawił po sobie ślady krwi , szponów lub czegoś ostrego, wypadł też mu dziwny przedmiot i małą kartkę papieru zwiniętą w rulonik (na fotografii obok) . Kartka zawierała jakieś dziwne cyfry i litery , być może to szyfr , wiadomość albo może lokalizacja czegoś . Na razie nikt jeszcze tego nie rozszyfrował , tak wygląda treść wiadomości :







Póki co podejrzewamy że za odbiciem z więzienia Hank'a Udasz'a stoi jego brat Don Hedro Ila Wiskas który także niedawno został odbity z innego więzienia . Wiarygodne źródła potwierdzają jakoby Don Hedro Ila Wiskas rekrutował najemników i płatnych zabójców obdarzonych nad przeciętnymi zdolnościami . Ale nie martwcie się. Myth i Astrogirl czuwają i są w stanie bronić świata o każdej porze dnia i nocy . Nawet jeśli walka wyglądała by jak starcie 200 Goliatów z Dawidem bez procy ale za to z jednorożcolamy lecz niestety bez ogona (oczywiście w tej jakże delikatnej przenośni Ja i Astrogirl symbolizujemy Dawida bez procy ale za to z jednorożcolamy lecz niestety bez ogona) .

Śpijcie dobrze .

Piosenka dnia :

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 4 stycznia 2012



Dzisiaj o którejś tam godzinie na jakieś tam stacji publicznej budzącej jakiś tam nie za ciepłe uczucia wyemitowane zostanie arcydzieło pt. Stary, gdzie moja bryka? Zaskoczę Was - nawet nic nie mam do samego filmu. Ale zawsze przy komediach tego typu serce mi się kraje na myśl o... lektorze zapowiadającym. A już dziś wieczorem... zwariowana komedia w stylu American pie! Co może się zdarzyć parze nastolatków, kiedy impreza stanie się zbyt zakrapiana? Pieniądze, transseksualiści, kosmici... [uśmiech w głosie] ...iii mnóstwo szampańskiej zabawy!
Jedynym ratunkiem od zakamuflowanej głupoty jest zwracanie uwagi na zwrot zwariowana komedia - to trochę tak jakby ten biedny człowiek puszczał do nas oko, ale poza tym to chyba niewiele może dla nas zrobić :/ Ale jak wyobrażam sobie psychikę kogoś takiego i jego rozterki wewnętrzne (lub ich brak?!), to aż się rwę do opisania nowej superapokaliptycznej wizji sci-fi.

Ale tak logicznie rzecz biorąc, to chyba nie ma sensu - w końcu koniec świata już za niecałe 12 miesięcy. Tylu ludzi już się nie może doczekać, nie wiem, jak przeżyją kolejną pustą obiecankę zagłady świata :(

Przypomniało mi się, jak przed wczoraj kolega Super Informatyk opowiedział ostatnio koledze i koleżance o algorytmie strusia. Nie wiem, czy chodziło o algorytm czy o strusia, ale podobno zapadła nieszczęsna cisza (czy tam niezręczna, jakoś tak).

Cóż, ze strusiami jest tak, że nie wszystkie potrafią nastrajać optymizmem:



stąd

A są też cięższe przypadki:



Pomyślałam sobie, że być może bezpieczniejszym tematem do rozmowy byłby algorytm posilających się filozofów.



Pośród wielu innych takowych (jak algorytm pisarza i czytelnika, czy też klienta i dostawcy) jego struktura jest najprostsza: jedz dopóki masz pod ręką widelec i strzeż się widelców innych filozofów
Dopiero później niechcący sobie przypomniałam, że posilających się filozofów to nie jest algorytm, tylko problem. No bo to jest problem jak wykarmić tylu ludzi z jednego talerza z rybą (w dodatku bez pomocy talerzyka na ości). Filozofowie są to dlatego, że myślą. Myślą, że mają zawsze pod ręką widelec. Ale nie pomyśleli już, żeby w razie konieczności capnąć widelec od sąsiada naprzeciwko, odsunąć krzesło sąsiadowi obok albo w ogóle zawinąć cały talerz i dać nogę.
Życie programów jest takie skomplikowane. Bardziej złożona wersja algorytmu zakłada zamiast widelców chińskie pałeczki, tudzież jeden korkociąg lub dwie betoniarki. Niekiedy też zastępuje się jednego filozofa dresem, żeby odzwierciedlić elegancję przydziału zasobów w systemie Windows Viśta.



wtorek, 3 stycznia 2012

Myth , Dziennik Superbohatera 03.01.12 Wtorek

Cały wtorkowy poranek , w sumie cały dzień , był strasznie nudny . Nic się nie wydarzyło , no może poza tym że nie miałem 3 ostatnich lekcji i rano gadałem z koleżanką. Wróciłem do Tajnej Siedziby . Oglądnąłem jakiś film i to tyle , nic ciekawego , żadnego przestępstwa . Hank Udasz ciągle na posterunku Policji . Gdzieś mi mignęła Dark Lady.

wczoraj pojawiło się to oto nagranie :
http://www.youtube.com/watch?v=IXNw9pPSMYc&feature=player_embedded

jak widać , to nie ja , a podający się za Supermena człowiek tak na prawdę nie jest Supermenem , bo sam , osobiście i we własnej osobie skopałem tyłek Supermenowi i wiem że wyglądał inaczej , nawet na kryptonitowym haju wyglądał bardzo podobnie do tego dziennikarza jakiegoś ... jak on miał , a tak Clark Kent !

Piosenka dnia :


Wielkie podziękowania dla Renatki która mi bardzo bardzo pomogła . Ściskam Cię tak mocno jak moja mała kuzynka swojego ulubionego misia :)

Dobranoc .

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 3 stycznia 2012



I jak? Ogórki pomogły? Faktycznie, podmiana ogórka na ogórka w pewnym miejscu przepisu całkiem zmienia efekt końcowy! A piosenka jak?

Ostatnio na kanale Puls mignął mi jakiś niemiecki... No dobra, tam wszystkie filmy są niemieckie, ale nie znajdę już na niego innych namiarów, więc rozwiewam ewentualne wątpliwości. Jest to typowy utwór familyjny z tzw. rezolutnymi dzieciami w roli głównej. Akcja idzie na początku jakoś tak, że generalnie zastanawiają się one nad sensem wszechrzeczy łapiąc przy tym groźnych złoczyńców i nagle pojawia się motyw fabryki. Główni bohaterowie dowiadują się z przestrachem, że fabryka w rodzimym mieście nagle zostanie zamknięta, bo nagle zbankrutowała. Dopytują: dlaczego? Przecież takie działania zawsze muszą mieć sens! Ot: Maszyny się popsuły, a kiedy wydano ostatnie fundusze, one też nie działały jak należy. Trzeba coś zrobić! panikują "mądre dzieci" Przecież kiedy ta fabryka upadnie, pół miasta straci pracę!

I wiecie co? Lada moment znajduje się ktoś, kto widział dziwnych panów w czarnych garniturach, po których wyjściu wszystko się zepsuło... No co wy na to? Przecież to nawet superbohater łapie się za głowę i wali nią o ścianę. Oczywiście superbohater z Polski...

A Myth miał w szkole coś o superbohaterach. No proszę! A ja, nie licząc wspomnianego powyżej wybryku telewizyjnego, miałam styczności z bohaterskością dzisiaj niewiele. W dużej części dlatego, że w godzinach 10 - 12 am (czyli aż przez ponad 6% mojego cyklu czuwania!) siedziała na mnie Kocia Rózia i nie chciała zejść. Mogę więc zarzucić jedynie bohaterskim opowiadaniem Pogromcy smoka.
Jak widać superbohaterem można być na różne sposoby.

Jak widać, jeśli chodzi o Łiskasa vel Łiskasa akcja się kręci! A dokładniej policja kręci się w kółko. Ciekawi mnie jak przesłuchania, a tymczasem rozgryzam portret tego Udaja don Łiskasa, czy go czasem nie widziałam.
Wreszcie z trudem zdecydowałam, że nie :( I że koleś przypomina mi dyskietkę 3,5 cala. Nie pytajcie, dlaczego.
W każdym razie jemu ogórek nie pomoże.

A jeśli już jesteśmy przy skojarzeniach - chyba za bardzo naoglądałam się Doctora Who, bo już dosłownie wszystko kojarzy mi się z Anglią:



I jeszcze cytat dnia:
Mówiłem im, żeby nie włazili w buciorach

Tata do mnie, kiedy pozamiatałam mu warsztat wywalając z niego dwa wiadro piachu po dwóch traktorach

A teraz coś, czego mi się bardzo chętnie słuchało dzisiaj:




poniedziałek, 2 stycznia 2012

Myth, Dziennik Superbohatera 02.01.12 poniedziałek

Zaspałem ! znowu ! ale żeby chociaż na jedną lekcję... ale na 3 ! Gdy schodziłem po schodach jeszcze mi się przypomniało że w Centrum Dowodzenia zostawiłem portfel ale i tak zapomniałem wysoce technologicznie zaawansowanego Sześcianu Muzycznego . Na szczęście ojciec ma dziś wolne więc gdy już dotarłem do szkoły , poszedłem na angielski .

Mieliśmy temat o Superbohaterach ! ! ! i nie było sprawdzianu , zaczynało się robić dziwnie , Chociaż w sumie dziwnie już było gdy wszedłem do szkoły i koledzy opowiadali co się działo na sylwestrowej imprezie . Dziwne też było jak po dwutygodniowym nieotwieraniu szafki w szkole , nic w szafce odziwo nie śmierdziało i się nie ruszało . Przeczuwałem że to będzie dobry dzień . na drugiej lekcji , na matematyce z Baronem Zennonnem dowiedzieliśmy się że nie ma polskich ! czyli wracam do domu .... no oczywiście , się rozpadało a do przystanku kawał drogi . Na szczęście jeden ze znajomych Superbohaterów : Jasió podwiózł mnie na przystanek :)

Jako iż wracałem o 12:00 musiałem iść pieszo gdyż ojciec mój pojechał z dziadkiem do lekarza . Ale akurat jechał teść mojej kuzynki i mnie podwiózł :D gdy wróciłem do domu postanowiłem zająć się sprawą Don Hedro Ila Wiskasa .


Policja zna się na swojej robocie , ale nie zauważyli kilku drobnych szczegółów m.in. podkop kończący się w celi Don Hedro Ila Wiskasa zaczynał się w jednej z fabryk szkła jego młodszego brata Hank'a Udasz'a Ila Wiskasa (zdjęcie obok), nie zauważyli też że jego brat wynajął do pracy w rzeczonej fabryce 76 bezrobotnych górników - odziwo wszyscy mieli zawsze nocne zmiany i ich zarobki przekraczały 6 000 $ miesięcznie . Dodam że każdy z pracowników wytwórni szkła zarabiał około 1 600 zł . zwróciłem na to uwagę Panów Policjantów , co zaowocowało tym że Hank Udasz Ila Wiskas został ujęty w swoim wieżowcu dziś o godzinie 16:34 . Zapewne nic z niego nie wyciągną , a że nie mają wystarczających dowodów wypuszczą go za 48h . Wtedy go dopadnę i własnoręcznie przesłucham .



Piosenka dnia :


Dobranoc .

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 2 stycznia 2012



Cóż powiedzieć - emocje po całej excytacji i nadziejach wiązanych z Nowym Roku opadły i powolutku powolutku przestawiać się trzeba na sprawy codziennie codzienne. Niektórzy idą do szkoły, niektórzy do pracy, niektórzy nawet na kolokwium...

Jak więc dojść do siebie po wspaniałych i niezapomnianych nocach (tak, liczba mnoga XD) sylwestrowych?


Pomysłem całkiem dobrym i nie najgorszym jest ogórek. Lekki, zdrowy, zielony i tak dalej, tak więc z chęcią pochwalę się przepisem na ogórka przysłanym przez jednego z czytelników:



Ogórotto ogórskie a'la ogórek

Składniki:
* litr jogurtu ogórkowego (ogórtu)
* wywar z ogórka
* sok ogórkowy
* 3 łyżki koncentratu ogórkowego
* ogórek bez kości
* śmietana ogórkowa
* utarty ogórek
* mąka ogórkowa
* filety z ogórka
* wiórki ogórkowe
* ogórek ugotowany na twardo
* suszony ogórek
* cukier ogórkowy
* olej ogórkowy
* ogórki
* ogórek


Wywar z ogórka zagotować, zagęścić ogórkiem, przyprawić ogórkiem do smaku. Dodać starty ogórek i kawałki ogórka, dolać koncentratu ogórkowego.

-> Wskazówka: ości ogórka można łatwo zmiękczyć sokiem ogórkowym.

Ogórki sparzyć wrzącą wodą, żeby nabrały miękkości. Wydrążyć miąższ ogórków, pokroić w plastry. Ogórki pokroić w krążki. Ogórki sparzyć, obrać, pokroić w kostkę, połączyć z olejem ogórkowym wymieszanym z sokiem ogórkowym. Polać sokiem z ogórka, dodać szczyptę cukru ogórkowego.

Umyte ogórki obgotować 4-5 min., odcedzić, przelać wodą, skropić sokiem z ogórka, wystudzić, pokroić w cienkie plasterki. Ogórki pokroić w ćwierćplasterki, obgotować 2-3 min., odcedzić, wystudzić. Dodać do ogórków ogórki, posiekane ogórki i listki ogórka. W dużej misce wymieszać ogórki, utarte ogórki, sok z ogórka i drobno pokrojonego ogórka (do krojenia w drobne kawałki lepiej się nadaje ogórek w plastrach). Nasączyć sokiem ogórkowym wymieszanym z 4 łyżkami oleju ogórkowego. Ogórki ubić na gęstą pianę dodając stopniowo cukier ogórkowy i sok z ogórka. Wymieszać z mąką ogórkową i wiórkami ogórkowymi. Z ogórków zdjąć skórkę, przekroić wzdłuż na pół, a następnie pokroić w plasterki, przesmażyć na patelni z odrobiną wywaru z ogórka. Uwaga: na tym etapie zamiast ogórków można użyć ogórka.

Filet z ogórka umyć i pokroić na bardzo drobne kawałki. Obłożyć utartym ogórkiem i zapiekać z wiórkami ogórkowymi przez 15 minut. Po upieczeniu przestudzić. Ogórki osączyć na sitku, pokroić na połówki. Natkę ogórka opłukać, osuszyć, drobno posiekać. Ogórki i ogórki osączyć i wymieszać z ogórkiem, ogórkami i natką ogórka. Przełożyć do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy. Obłożyć plasterkami ogórka na twardo. Piec 25 minut w temp. 180 st. Po upieczeniu polać ogórkiem.

Przed podaniem dodać pokrojony i ugotowany ogórek, polać sosem ogórkowym, posypać wiórkami z ogórka.

Doskonale smakuje bez żadnych dodatków albo ze świeżym ogórkiem.







Nadesłane przez Hermesa Trismegistosa z Chłodnicy Dolnej.


A do posłuchania oczywiście...



niedziela, 1 stycznia 2012

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 1 stycznia 2012


No i stało się! Znowu przesunął się licznik w kalendarzu i mamy kolejny Nowy Rok. I jak zawsze jest mi z tego powodu... smutno. Ludzie się cieszą jak głupi, a ja mam zawsze takie wrażenie jak niektóre baby podczas obchodzenia urodzin :( I do tego, że coś się zamknęło i bezpowrotnie minęło...

I to nie dlatego, że było źle, ale wręcz przeciwnie! Naprawdę! Niech o tym świadczy lista niesamowitych nowych rzeczy, których nauczyłam się o otaczającym mnie świecie TYLKO tego jednego pierwszego dnia Nowego Roku:

  • Osławiony już w powieściach genialny program MatLab nadaje się nie tylko do gotowania frytek (na zasadzie: włóź procesor do pojemnika z olejem, odpal obliczanie wyjść perceptrony wielowarstwowego dla mega wyczesanej macierzy kilkuwymiarowej, wsyp frytki, smacznego), ale też do robienia mgły na imprezach, kiedy poprostu wystawimy zapracowany nim komputer gdzie trzeba;

  • W Kombii, które przyjeżdża do naszego miasta "śpiewać" (Niech wszystko będzie doskonałe/Tak jak ja/Gdy kocham cię), nie wolno rzucać produktami spożywczymi. Szampana wolno wnosić, a wytłaczanek i pomidorów nie! Nawet kiedy wyjąć te drugie z puszek i pokazać, że przecież mięciutkie. I nawet nie instruują, czym w takim razie można...

  • Aha, zapomniałam - mimo powyższego przez bramkę przepuszcza się gigantyczne gadające marchewki. Nie wiem, czy wystarczy artykułować, żeby nadawać się do bycia rzucanym w pseudowokalistów, w każdym razie trochę ciężko ją było ująć. Mimo to spróbuję za 366 dni;

  • Pirotechnika i 3D mapping (czy jak im tam dokładnie) to coś wspaniałego! Budynek urzędu miejskiego kicający w rytm muzyki techno, migający wszystkimi stoma kolorami tęczy, rozpadający się, ponownie składający, zasypujący kwiatami, piłeczkami i wodą! Jeeeeeeeeeeju

  • Miano DJ-a zyskuje się w dzisiejszych czasach nie za bezpośrednie tworzenie muzyki na oczach widzów (czy tam na syntezatorze), ale za zaptaszkowanie opcji Losowo w Windows Media Player. Goszczący u nas tej niezwykłej nocy na scenie DJ Fail był już jednak na wyższym stopniu wtajemniczenia, bo jak to ochoczo wykazywał telebim, posiadał MacOSa. Ogólnoświatowy symbol jabłuszka przeplatał się z reklamami centrum handlowego Galaxy, sieci taxówek oraz mięsnego zza rogu.

  • Kilka odcinków z niekończącej się serii Doctor Who pozwoliło mi nabyć doświadczenie w zakresie gry w szachy (jeśli przegrywasz, poprostu zatrzęś statkiem kosmicznym) oraz przewożenia kilkupiętrowych czerwonych autobusów do Dubaju (nie przepływaj w pobliżu Polski, jakoże autobusy mają zwyczaj być zrobione z metalu :>)

  • Nigdy nie graj z Servletami i EntityManagerami z Java EE w rozbieranego pokera! Natychmiast upiją cię szampanem z odrobiną banana i wyrażeń regularnych i wtedy od razu karta zaczyna im lepiej iść! A jak nie upiją i nie zacznie iść im karta, to... co to za przyjemność rozbierać funkcje i pliki źródłowe? Z czego..?

  • Nic tak nie demotywuje jak pliki w Graciarni na Pulpicie, które wepchnęły mi się wszystkie hurtem pod etykietkę z napisem W ubiegłym roku. Eh, czy po to ja dałam im tam segregowanie wg daty, żeby raz do roku wszystko zwijało mi się jak jakaś roleta?

  • Ostatecznie to ja nie wiem, po co to wszystko, skoro w Nowym Roku wszystko wygląda nadal tak samo. A śniegu jak nie było, tak ni ma!



Wierzę, iż moje naiwne acz serdeczne rady przydadzą się komukolwiek, a tymczasem... Wreszcie... Finałowo... Z 24 godzinami opóźnienia... parę fajerwerków ode mnie



A jako ostateczne podsumowanie całego całokształtu sylwestrowonoworocznego - znalezisko od kolegi Super Informatyka:



Gorące pozdrowienia dla wszystkich, którzy tej nocy również poczuli się chomikiem.

Operacja "Sylwester 2011/2012" | Myth , Dziennik Superbohatera 31.12.11/01.01.12

Właśnie zakończyłem operację "Sylwester 2011/2012" . Przyznam że nie było łatwo . Byłem poddawany niezwykle trudnym przeciwnością losu.

Impreza zaczęła się o 19:00 do 22:00 na większość oddziaływała zbyt duża dawka alkoholu , postanowiliśmy z kilkoma kolegami zmienić miejsce posiedzenia , lecz zabłądziliśmy ... wróciliśmy przed 23:30 , później Nowy Rok trala la la , potem jeden z kolegów umarł ... trochę, ogólnie żyje już całkiem z nim dobrze ale chyba nie wytrzymał tępa . Później przyjechał kolega kumpla wraz z dziewczyną i siostrą . Przyznam że siostra kumpla mojego kumpla była bardzo ładna i nawet z nią rozmawiałem ! Tylko już nie pamiętam jak się nazywała :(

Ale użyje mojego wysoce technologicznie zaawansowanego sprzętu w Centrum Dowodzenia i ją znajdę . Jak już kumpel mojego kumpla wraz z dziewczyną i siostrą odjechali i po trochę umarniętego kolegę przyjechał ojciec impreza wróciła na wcześniejszy tor .
Nad ranem około 6:00 wraz z dwoma kolegami zmieniliśmy imprezę, poszliśmy do jakichś studentek niedaleko ale tam nie zabawiliśmy zbyt długo i wróciliśmy na poprzednią a potem poszliśmy patrolować miasto i spotkaliśmy 3 dziewczyny. Do Tajnej Siedziby wróciłem o 10:00 , regenerowałem moce od 13:00 do 16:00 , jestem w pełni zregenerowany choć obolały i mam trochę zakwasy , ale jednocześnie cieszę się z udanej operacji "Sylwester 2011/2012" :D :D :D

A skoro mamy nowy rok , chciałbym życzyć Całemu Światu pokoju na Całym Świecie , spokoju i radości i dużo dużo szczęścia . Pozwolę sobie jeszcze zacytować Pana sprzątającego ulicę którego spotkaliśmy podczas patrolu :
"Panowie ! Szczęśliwego Nowego Roku ! Żeby spełniły się wasze plany , żebyście byli bogaci i żebyście mieli niesamowicie piękne dziewczyny" :D
Piosenka dnia :



Postanowienie noworoczne : Dziewczyna . Prawo jazdy .
Myth

sobota, 31 grudnia 2011

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 31 grudnia 2011



Heh, noc sylwestrowa... Szampan, faworki, konfetti (czy jak to tam się pisze), przebieranki...


A jak spędzają ją superbohaterowie? Będę musiała zapytać kolegę Mytha, ale napewno w doborowym towarzystwie. Doborowym, choć napewno niezbyt typowym - oto jak ja spędziłam tę dokładnie 365 dni temu...



W tym roku planuję urządzić rozbieranego pokera z Servletami i EntityManagerem z drużyny Java EE



A po wystrzeleniu korków można włączyć sobie chociażby coś takiego:






Happy New Year!!!