piątek, 30 grudnia 2011

Myth , Dziennik Superbohatera 30.12.11 Piątek

Wyrzuty sumienia nie pozwoliły mi spać do 4:00 , więc można to ująć jako trening przed kolejnym pracowitym sylwestrem . Spałem do 13:00 a potem do 15:00 , później w Tajnej Siedzibie uczyłem mojego młodszego kuzyna (6 lat) podstawowych trików superbohaterów i rysowania na wysoce technologicznie zaawansowanym tablecie . Bardo dobrze mu to wychodziło ma potencjał , widzę przed nim świetlaną przyszłość .

Następnie umawiałem się za znajomymi superbohaterami m.in. Hubertusem Bulajusem i Jasiem na Sylwestra . Bo jak każdy wie , Sylwester to pora wybuchów , więc znajdą się tacy którzy z przyjemnością spróbują czynić złe zło , muszę być przygotowany by tym razem nie zawalić i przydadzą mi się pomocnicy (Batman miał Robina , Supermen miał Supergirl , Człowiek Glut miał Kobietę Morsa , Spiderman .... nie on nie miał nikogo ... gadał z pająkiem na ścianie , smutne ) .

piosenka dnia :



Jutro rozpoczyna się operacja "Sylwester 2011/2012" więc mogą być problemy z jutrzejszym postem gdyż będę czuwał i walczył całą noc , więc prawdopodobnie będę wykończony , wycieńczony ale postaram się 1.1.2012 napisać relacje z operacji "Sylwester 2011/2012" .


Dobranoc , jeśli nie wrócę jutro , to czekajcie do pojutrza , a jak nie wrócę do pojutrza to poczekajcie jeszcze kilka dni . Myth

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 30 grudnia 2011



Myth, załamany... Tyle nieudanych misji, tyle nie uratowanych milionów, tyle nieprzeproszonych koleżanek...

No ale: czy umiałby się przyznać do tego ktokolwiek, kto nie jest SUPERBOHATEREM przez duże M?




Co do paskudy Łiskasa:
Przyznam że Don Pedro Ila Wiskas pozostawił po sobie mnóstwo mylnych tropów , Korea , RPA , moja ubikacja , Meksyk , Paragwaj . Afera Skarpetowa w Korei okazała się jednym ze ślepych zaułków śledztwa , sprawdziłem jeszcze w Meksyku i mojej ubikacji ale tam żadnych przecieków nie było .

Z najnowszych informacji dostarczonych przez mojego prywatnego tajnego szpiega (Malinowski Czesław, Wąchock, Wiejska 666) wynika, że w ubikacji nie było przecieków, bo cały odpływ został szczelnie zapchany skarpetami. Nie wiem, jak Mexyk, ale w WC-ie nic się nie uda znaleźć :(

Dobra, teraz (z racji tego, że ja w swoim życiu osobistym nie mam większych problemów, gdyż parę dni włącznie z tym poświęcam uparcie na spełnienie upartego postanowienia napisania dwóch fragmentów opowiadań przed końcem roku, a ponadto Pani Kot ostatnio nie zwalała mnie ze swojego fotela) codzienna porcja rozrywki. Oto mistrzostwo taktowności, jakie zaprezentowano w numerze TeleŚwiata Cyfrowego z przedziału 16.12.11 do 29.12.11:



No niby tak, niby TV Info może być o wszystkim, ale żeby tak błyskotliwie załatwić atmosferę filmu, to się trzeba postarać Xq


A na koniec... Ostatniej zimy spodobała mi się pewna piosenka. Niby nic, ale słuchałam jej całą zimę (także w radiu), potem... całą wiosnę, lato, jesień... A teraz znów jest zima! Może taka trochę mało zimowa, ale może nawet tym lepiej teledysk pasuje:




czwartek, 29 grudnia 2011

Myth , Dziennik Superbohatera 29.12.11 czwartek

Dzień ten w całości można nazwać porażką ... czuję że nie zasługuję na miano Superbohatera :(
Obudziłem się zanim w Tajnej Siedzibie zabrzmiał dźwięk dzwonka budzika , więc byłem cały czas w przekonaniu że mam sporo czasu więc nie zdążyłem na autobus . Dziś mam wolne od szkoły więc postanowiłem wykonać kilka misji m.in.:

-pojechać zapisać sie na egzamin na prawo jazdy - Spotkałem się z kumplem Mi-Ce-k'iem przejechaliśmy pół miasta do ośrodka szkolenia kierowców , a tam takie kolejki że kolejka kończyła się na dworze . Więc odpuściliśmy , i ruszyliśmy na miasto - Misja zakończona porażką

-Zrobić część zakupów na Sylwestra - trafiliśmy na promocję 12 l napoju z logiem czerwono niebieskiego kółka przedzielone białą kreską , ale nie kupiliśmy wszystkiego co mieliśmy i jutro kolejne zakupy - Misja zakończona porażką

- misja "przeprosić koleżankę" - Mimo że bardzo chciałem tego uniknąć to kontakt z obiektem całkowicie zerwany , brak szans na jakiekolwiek naprawienie stosunków - Misja zakończona całkowitą porażką

- Ściśle Tajna Operacja Nr 2 - ( tak "nr 2" , a gdzie "nr 1" ? a więc Ściśle Tajna Operacja Nr 1 była tak ściśle Tajna że całkowicie ją utajniono , zajęły się tym Ściśle Tajne Służby do Utajniania Ściśle Tajnych Informacji o Ściśle Tajnych Operacjach wykonywanych przez Ściśle Tajnych Agentów) Informacje o tym czym miałem się zająć, otrzymałem w ostatniej chwili od Mi-Ce-k'a , zadaniem było przedostać się na drugi koniec miasta i odkryć lokalizację bazy jednej z byłych współpracowniczek Mi-Ce-k'a , nie spodobał mi się ten pomysł ale obiecałem że pomogę Mi-Ce-k'owi , znaleźliśmy tą ukrytą bazę, 30 km od centrum , na obrzeżach, w jakimś półlesie gdzie nie było praktycznie żadnego oświetlenia . Prawdę mówiąc było to zwykłe szpiegowanie które nie powinno mieć miejsca , teoretycznie misja zakończona sukcesem .

Lecz to nie prawda ! po drodze widziałem siedzącą na schodach płaczącą dziewczynę ... ale nic nie zrobiłem . Tak nie można ! Tak Superbohaterowie nie robią , powinienem zapytać co się stało - ale przeszedłem obok tego obojętnie , czuje się z tym źle . Bardzo źle.
I tak ta dziewczyna prawdopodobnie nigdy nie trafi na tego bloga i tego nie przeczyta ale "przepraszam, że nic nie zrobiłem".



A w dodatku jeszcze nie ma nikogo żeby o tym porozmawiać . Mam nadzieję że jutrzejszy dzień będzie lepszy .

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 29 grudnia 2011



Tak, tak, Sylwester i wielkie przebieranki już lata chwila! Jaki sobie zrobić makijaż? Jak spreparować buty? Jaki strój uszyć na drutach? Czy czapka Mikołaja czy kitki Pipi Langstrumpf naprawdę wystarczą, żeby zrobić na wymarzonej dziewczynie czy chłopcu odpowiednie wrażenie? Czy koniecznie trzeba sczyścić sobie portfel, żeby wyróżniać się na tle balkonu?



Jakieś pomysły mam, jednak moja wyobraźnia nie ogarnia wielości alternatyw i możliwości ich realizacji w takim stopniu, jak robili to nasi szanowni Czytelnicy. To dzięki nim napisać mogę ten wpis na odpowiednim poziomie i podać dziewięć niepowtarzalnie szalonych przebrań, które wzbudziły we mnie najwięszy podziw:



#1

Mariusz Pudzianowski



stąd



Niesamowicie efektowne i tanie - pana każdy zna, a żeby się na jego wzór przyodziać wystarczy najprostszy dres i koszulka. A nawet nie. Gorzej jeśli nie masz kondycji - wtedy jednak zawsze pozostaje ci opcja upierania się, że przybywasz z dalekiej przyszłości.





#2

Rózia Spawacz (Rosie the Riveter)



stąd



Amerykańska ikona kobiet pracujących, odwzorowywana na plakatach i w piosenkach. No pomyśleć - parę prostych ciuchów i stajemy się od razu ikoną!





#3

Neo (Mr. Anderson)



stąd



Niezapomniany i szokujący bohater filmu Matrix skaczący po ścianach i sufitach oraz zatrzymujący kule ukazawszy im wewnętrzną strnę swojej ręki. Nieskomplikowane, tajemnicze i za 366 dni umożliwi nam przebranie się za księdza.





#4

Królowa Kleopatra



stąd



Brzmi groźnie? Portmonetki zadrżały i mają ochotę schować się pod łóżko? Przebierać się za nadzianą królową czegokolwiek w okresie kryzysu? A może wystarczy... ostry makijaż, obsypana złotem sukienka, duże kolczyki i koraliki na włosy? W skrajnej ostateczności proponuję zawinąć się w bandaż.





#5

Albert Einstein



stąd



Jeden z największych rozumów świata nowożytnego, słynący z mało kogo rozumianego E = mc2, wielu żon, poczucia humoru oraz wielu innych rzeczy. Sweterek, rozczochrana fryzura i gotowe!





#6

Smurfetka



stąd



Masz za ciemne włosy na Kleopatrę? No to może załóż białą sukienkę, poplam buzię niebieskim tuszem i poudawaj dziewczynkę-Smurfa? Pytanie tylko, czy ktoś się połapie z różnicą we wzroście...





#7

Listonosz Pat



stąd



Pożyczasz coś munduropodonego od znajomego listonosza, tudzież policjanta lub kolejarza, zawijasz kota sąsiadce i możesz iść szaleć!





#8

Twoja stara



stąd



Postać znana, podziwiana, często wspominana w cytatach i pomimo że nie często zaszczyca przyjęcia swoją obecnością, to być może warto spróbować.





#9

Terrorysta



stąd



Nadal nic? Zbyt rude włosy, za mało krzywy nos, nieregularne mięśnie i nadmiarowa noga? Sprawa wydaje się być prosta - nie ważne, czy jesteś kobietą, mężczyzną czy kim tam jeszcze, wystaczy ubrać się na czarno. Kominiarka, karabin i ewentualnie inne groźnie wyglądające akcesoria i stajesz się terrorystą! Sprawa robi się jednak bardziej złożona, kiedy ktoś znudzi się imprezą i zapragnie zawezwać kogoś, żeby nas z niej wyniósł...

Mam nadzieję, że ten banalny post pomógł nieco paru wciąż niezdecydowanym i zdesperowanym ratując ich bezpośrednio lub pobudzając do poszukiwania własnych rozwiązań. Wszakże rozwiązań jest mnóstwo - niech świadczy o tym fakt, że propozycje wielu Czytelników (jakże mi przykro :( ) musiały zostać odrzucone, choć niektóre z nich jak na przykład poborca podatkowy, Aston Martin, Angela Merkel, Ken, kopiec kreta (dr Oetker) czy dokument TXT były nie mniej obiecujące niż powyższe.






środa, 28 grudnia 2011

Myth , Dziennik Superbohatera 28.12.11 Środa

Przyznam że Don Pedro Ila Wiskas pozostawił po sobie mnóstwo mylnych tropów , Korea , RPA , moja ubikacja , Meksyk , Paragwaj . Afera Skarpetowa w Korei okazała się jednym ze ślepych zaułków śledztwa , sprawdziłem jeszcze w Meksyku i mojej ubikacji ale tam żadnych przecieków nie było . Jak na razie sprawa została odłożona do jutra .

Z zadań pozostałych , to nie udało mi się przeprosić mojej koleżanki :( :( :( chociaż na prawdę chciałem, odnosząc się do wpisu Astrogirl chciałbym powiedzieć że też jakoś tak wyszło że doszukuje się tych polskich słów/wyrażeń i uważam że czasem jest to śmieszne . No tak , dziś mam jeszcze kawał koleżanki mojej koleżanki:
Dlaczego nigdy nie aresztuje się duchów? Bo trudno je zakuć w kajdanki!


Kiedyś złapię ducha i zakuję skurczyłosia w kajdanki :D

a tu czapeczka , będzie mi do szalika pasowała : czapeczka

filmik dnia :



Dobranoc , Myth czuwa !

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 28 grudnia 2011


Niesamowita moda! Cała Polska nagle zaczęła się zachwycać tzw. polskimi słowami w zagranicznych piosentach! Frajdę ludziom sprawia każde deskę lał, pała i żule w taxi! Podobno nawet Kammel zażyczył sobie zbiorek czegoś takiego na Gwiazdkę, więc wypada się wreszcie ustosunkować. Na początek dam może link do YouTube, w razie gdyby ktoś jeszcze nie wiedział o co chodzi.


I jak wrażenia? Przyznam, że jest to jedna z tych rzeczy, która jest zbyt głupia, żeby się z niej nie śmiać i przy którejś minucie, przy takim Maciej poczuł tampon czy Mam w sobie goryla poprostu już trzeba sobie zdrowo parsknąć, bo się inazej nie da. Inna rzecz, że większość z tych cytatów nie należy do kategorii, do której chcielibyśmy nawiązywać np. przy rodzinnym stole. Interesująca jest ta tendencja ciągnąca nas do coraz mniej górnolotnych tematów. Ja przykładowo lubię do śmiechu jeszcze Roflcopter, ale jeśli istnieją ludzie, których rozśmieszy już tylko Poteflon...


No dobra, żeby nie być taką mądralą zdradzę, że kiedyś dawno temu nabijałam się z siostrą (ona nie jest superbohaterką) z piosenki Touch me, bo jej refren wydawał się brzmieć jak wsadź mi. Co dzisiaj wcale nie wydaje mi się takie zabawne, skoro dziś język angielski jest już mi bliższy i rozumiem o czym traktują autorzy utworu.




P.S. Don Hedro Ila Wiskas! A niech to! A więc to jego widziałam, przy granicy z Koreą, kiedy własnoręcznie nadmuchiwał skarpetki swoim nadzwyczajnie foremnym noskiem! A ząbki to sobie połamał chyba wtedy podczas otwierania metalowych puszeczek, w których przechowywane były sterylnie nowe skarpetki gotowe do transmisji...

Kurce, Myth tyle pracuje, za superłotrami gania, a ja nic! Nadal się świątecznie obijam, bo żaden niegrzeczny pan nie zamierza zdemolować niczego fajnego w pobliżu mojej chaty :(

wtorek, 27 grudnia 2011

Myth , Dziennik Superbohatera 27.12.11 Wtorek

Ja mam sporo brudnych skarpet to mogę pomóc w ratowaniu świata .

Uwaga !
Dziś o godzinie 21:24 z więzienia dla Superzłoczyńców uciekł bardzo niebezpieczny kryminalista :
- Don Hedro Ila Wiskas
- lat 49
- wzrost 183 cm
- znaki szczególne : znaczące ubytki w uzębieniu
















Don Hedro Ila Wiskas przez 11 lat kierował swoim podziemnym imperium , jako przykrywkę dla jego brudnych interesów stworzył firmę produkującą pożywienie dla kotów . Według relacji świadków akcja odbicia była nadzwyczaj dobrze przygotowana . Podobno wykorzystano 10 000 kretów żeby zrobić podkop , nikt nie wie jak przedostali się przez 10 metrową warstwę betonu i 1000 strażników . Ale nie martwicie się, Myth i Astrogirl się tym zajmą ! tzn najpierw przeproszę/spróbuję przeprosić koleżankę a potem dorwę Don Hedro Ila Wiskasa ! więc nie macie się czego obawiać ,w razie gdy ktoś zobaczy tego superzłoczyńcę jest proszony o kontakt ze mną lub Astrogirl .

piosenka dnia :

Dobranoc

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 27 grudnia 2011



Nie dość, że śnieg, to jeszcze chmury! Mnóstwo chmur Xq A, jak nie którzy wiedzą, a niektórzy niewiedzą, na niebie zawsze dzieje się coś ciekawego (w przeciwieństwie do programów Telewizji Polskiej). Pomijajając wszystkie inne Halley'e i gwiazdozbiory, fajną rzeczą są roje meteorytów zwane spadającymi gwiazdami. Takie coś objawiające się od czasu do czasu jako białe kreski na ciemnym tle. Nie tak dawno, bo jakoś w połowie listopada próbowałam polować na słynne Leonidy - podobno niekiedy potrafi być tego ponad 10 tys. na raz! Geminidy, które były dopiero co, bo jeszcze do 17 grudnia, są już o wiele mniej liczne, tyle że i tak nie szło ich zobaczyć przez te paskudne kłęby nawarstwowionej pary wodnej!

Ja wiem, ja wiem - superbohaterowie latają. Tylko co to za obserwacje, jak trzeba pilnować, żeby nie zamarznąć, nie spaść i nie zderzyć się z samolotem? O wiele lepiej się położyć na trawie (czy czymś takim) - wtedy odpadają wszystkie problemy z wyjątkiem pierwszego, bo pomimo że jest więcej ciepłej atmosfery niż 10 km nad ziemią, to jednak noc i jakoś tak się marznie.

I teraz do końca grudnia nic już oficjalnie nie będzie - ani żadnych rojów meteorytów ani pewnie i sensownie pustego nieba! Trzeba będzie czekać caaaaaały tydzień, żeby 1 stycznia wleźć w trasę po komecie o nazwie kojarzącej mi się z nazwiskiem jednej z adwokatek z Sędzi Anny Marii Wesołowskiej i żeby dwa dni później, w okresie największego nasilenia popatrzeć sobie na marne 100 kometek rozbijającej się o naszą atmosferę w ciągu godziny.


Buóuu.


Na pocieszenie cytat dnia:
Tomasz Karolak prosił o nową kapsułę czasu. Większą, bo w starej się nie mieścił. Podobno dostał.
(Radio Złote Przeboje, 8:05)



Temat dnia (tak, dużo dzisiaj rano słuchałam radia XD):

Jeden z tytułów dzisiejszego SuperExpressu to Latające skarpety ocalą Koreę. W Radio ESKA wyjaśnili, że chodzi o robienie w konia celników nad których głowami ludzie niosący pomoc Korei puszczają na balonach kartony ze skarpetami, żeby potrzebujący mogli je sobie szczęśliwie sprzedać na czarnym rynku.

W radiu skomentowali, że być może ocalą nie tylko Koreę, ale i cały świat! Ale jak to! Przecież my tu jesteśmy od ocalania świata! Myth, weź coś powiedz



stąd


A do posłuchania, oczywiście z radia (tuż przed nią była lepsza, ale nie zdążyłam wyłapać żadnego słowa ):



poniedziałek, 26 grudnia 2011

Myth, Dziennik Superbohatera 26.12.11 poniedziałek

Podsumowanie świąt :

-klimatu brak
-śniegu brak
-ferrari nie dostałem
-spałem na leżaku bo rodziny się nazjeżdżało
-cały czas przejedzony chodzę
-niewyspany jestem

Podsumowując święta , trochę kiepskie . Głównie ze względu na brak tej atmosfery świątecznej . A tak poza tym , dziś rozpocząłem główną fazę mojego eksperymentu , będzie nosił kryptonim "Sylwestrowy Kameleon" , na razie jestem na etapie zbierania informacji początkowych .

Astrogirl ma racje co do filmów , w prawdziwym życiu niestety nie jest tak jak w filmach ... to smutne i niesprawiedliwe , nie zgadzam się żeby tak było !(bo sam jestem ciapowatym ciamajdą i ogólnie uważany jestem za idiotę [przez bardzo wiele ludzi{tzn kobiet }]usłyszałem dzisiaj to od 5 różnych dziewczyn/kobiet:) )

na dziś nie mam nic ciekawego :)

Dobranoc

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 26 grudnia 2011



W sumie nie zastanawiałam się, jak to było z innymi dniami, ale jeśli chodzi o dzisiejszy, to dwie wiodące stacje bubliczne zrobiły zrzutkę i wystąpiło nadspodziewanie wysokie stężenie filmów poświęconych tematycznie uśmiechniętym niedorajdom i irytującym dobrociom różnego poziomu, których głównym celem jest udowodnienie karkołomnej tezy, że nawet największej sierocie może udać się zdobyć serce ukochanej, zebrać pieniądze na szczytny cel i/lub uratować święta:



13:15, TVN - Jaś Fasola: Nadciąga totalny kataklizm

11:30, TVN - Elf

14:50, TVN - Charlie i fabryka czekolady

20:05, PolSat - Eragon



(Przy czym należy dodać, że wiele utworów szło w tym kierunku w sposób lekko zakamuflowany, np. Zagubieni w raju. Do klasyki należą natomiast Jumangi, Niekończąca się historia i nie tak dawny Kevin sam w domu (jak potwierdziła Adrianna, faktycznie nieodróżnialny od karpia).)


Zaskakujące jest, że w świecie, tj. w Ameryce, który kojarzony jest z konkurencją przez duże K i przebijaniem się na górę łokciami, reżyserzy/scenarzyści najcześciej upatrzają sobie jako głównych bohaterów właśnie tych, którzy (delikatnie ujmując) odstają nieco od średniej (w kierunku dolnym rzecz jasna). Właśnie zamiast kierować głowy ku bohaterom i zwycięzcom zajmują się tymi zadeptanymi ogryzkami, których biją koledzy (zgodnie ze schematem filmowym dla Amerykańców jest to drugi sport po baseballu), np. Jumangi czy Niekończąca..., odmieńców, których wypiera się własna rodzina jak Jaś Fasola i Elf albo którzy przynajmniej mają pecha, czyli Kevin gdziekolwiek by nie został.


Oczywiście, może chodzi o tak zwane pokrzepienie, jak to też było z baśnią o Kopciuszku: Bądź grzeczny, nie marudź, ustępuj, to ci wkońcu Bozia wynagrodzi. Tyle że społeczeństwo już trochę wydoroślało i wie, że jak się rodzic nie wstawi, a dzieciak nie wyjdzie spod łóżka i czegoś nie wymyśli, to wcale nie przyleci specjalnie do niego św. Mikołaj, nie przypałęta się smocze jajo i nie okaże się być zaginioną w niemowlęctwie księżniczką. Z czego ochoczo korzysta cała pozostała część społeczeństwa nie siedząca pod łóżkiem depcząc tamtemu po głowie. Nic takie filmy nie podpowiadają, nie wskazują błędów, nie ukazują psychologii. Powtarzają tylko z ochotą: To i tak ty jesteś od nich mądrzejszy! Tylko tak dalej!, niestety adresaci nie są tak tępi, jak to wynika ze stereotypów i wyłapią bujdę.


Może też chodzić o uczuciowość takiego nieszczęśliwego - że skoro dotychczas nikt go nie słuchał, a nagle będzie słuchany, to z pewnością powie coś mądrego. No tak, tylko że jeszcze ta druga strona musi słuchać. I musi nie uważać tego mówiącego za kompletne zero a siebie za nieomylne bożyszcze. No a w takich filmach - proszę, każdy się otwiera, kiedy zrobić do niego prostą minę, każdy zaprosi takowego do domu. A co do czego wtajemniczona sierotka wcale nie trafiłaby tak bardzo z pocieszeniem czy radą, skoro zakłada się, że nie ma przyjaciół i nikt jej nie lubi.


Nic się nie trzyma...
Mnie się wydaje, że sprawa wygląda trochę inaczej - otóż każdy pisze o swoich. Nie wiem co prawda jak autor takiej Niekończącej się opowieści wepchnął się do świata filmu, ale wydaje mi się, że zanim wlazł, to również koledzy okładali go po głowie. Dzisiaj jest najmądrzejszy, więc układa do tego własną ideę.


Dlaczego nikt nie wymyśli filmu, w którym robiący furorę wśród kolegów i koleżanek przystojniak otrzyma ofertę zasiądnięca na tronie niczym w Pamiętniku księżniczki? Nagle by się okazało, że wśród etykiet i gorsetów nie jest taki mądry i błyskotliwy. A królem wszak byłby sensownym. Albo gdyby taka pewna siebie nastolatka mająca chłopaka i miejsce w społeczeństwie znalazła nagle bramę do sekretnej krainy elfów i takich tam jak w Narnii? Nagle musiałaby chwycić za broń i co wtedy? Albo że któreś z nich spotkałoby Mikołaja czy jakiegoś antycznego smoka - czy by się z nim dogadało? Czy doceniliby jego pewne siebie rady podobnie jak koledzy?



Taaaaak, marudzę, ale nie podoba mi się skupianie się takich filmów na kimkolwiek - tak naprawdę każdy może się okazać omylny, słabszy czy złośliwy. Gdybyśmy tak patrzyli na świat zamiast klasyfikować, gdyby tego właśnie uczyła nas telewizja, to nie przyszłoby nam do głowy, żeby kogoś krzywdzić, bo jest inny. Jest inny tu, inny tam, ale czasami do przodu, nie tylko do tyłu, no i czasami okaże się, że w pewnych aspektach, inny nie jest.

A tu zawsze takie płaskie mono...



A wogóle to ja jestem extrawagancka i chciałabym, żeby w święta leciały jakieś polskie filmy o świętach, najlepiej starsze. Czy są właściwie jakiekolwiek takie utwory, że ludzie ubierają choinkę czy łamią się opłatkiem? Moi rodzice (oni nie są superbohaterami) wyłapali Misia, no ale..? Czy można gdzieś jeszcze poobserwować jak to się obchodziło tę uroczystość przed pojawieniem się skarpet na kominie i kolorowych lampek?


Cytat dnia:
Już wiem, w czym leży twój problem. Masz flagę świra, ale nią nie machasz.
(Rodzinny dom wariatów)



No dobrze, a teraz coś nieco bardziej świątecznego - oto moja choinka:




(Jeśli nie zapomnę, to zrobię zdjęcie również przy świetle:E )


A śniegu jak nie było, tak nie ma. Święta bez jednego płatka! Całe trzy dni! No aż mi smutno się zrobiło :<

Patrząc w ten sposób, nic dziwnego, że Mythowi podobała się Świąteczna gorączka - podobno tam nawet nie próbowali liczyć na śnieg świąteczny i nakręcili wszystko w maju...


Owszem, dzisiaj też coś nie świątecznego:



niedziela, 25 grudnia 2011

Myth , Dziennik Superbohatera 25.12.11 Niedziela

Pierwszy dzień odpoczynku od walki ze złem od bardzo dawna , choć nie bez przeszkód . Od samego rana wmuszali mi jedzenie , ale kiedy ja jak wstanę to nie jestem głodny !!! "Jedz !" , "czemu nie jesz ?!" , "Dołóż sobie" a później brzuszek rośnie i się dziwią że dziewczyny nie mam ... gdy już udało mi się przetrwać poranek (ogólnie to się zastanawiam ile można jeść ? no bez przesady ...) oglądnąłem sobie "Chłopaki nie płaczą" i przystąpiłem do niezwykle ciekawej konwersacji z nieznajomą, która się obraziła :)

Postanowiliśmy razem z Astrogirl rozpropagować naszego bloga , zaczęliśmy od forum , a później prosiliśmy/hipnotyzowaliśmy znajomych aby wrzucili link do bloga na ten taki portal społecznościowy co to mieli go 5 listopada uszkodzić ale chyba nawet nie spróbowali . Po cichu liczymy że liczba wejść do 1 stycznia 2012 r. osiągnie 1000 odwiedzin.

Dzisiejszy dzień sprzyjał rekreacji , więc chciałbym zaprezentować kawał dobrej sztuki , jest to obraz "w potrzasku" ręki nieznanego artysty , jest metaforą trudności życia superbohaterów i ich problemów i tego że nawet jak wygrywają to na dłuższą metę zwycięstwa okupione są coraz większym kosztem . A oto i sam obraz :



















Dziś podczas rekreacyjnego surfowania po internecie znalazłem fajny filmik , w sumie film , Astrogirll na pewno się spodoba :



Śpijcie dobrze

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 25 grudnia 2011



A dziś dla Państwa - zagadka. Znaleźć 3 (słownie: 3) różnice pomiędzy dwoma poniższymi obrazkami:












Kilka milionów Polaków nie widzi żadnej, tak więc termin ustalam dopiero na następną gwiazdkę.

Odpowiedzi proszę nie nadsyłać, gdyż, jak to zauważył słynny myśliciel Stefan Friedmann, poczta i bez tego ma od cholery roboty.



Do posłuchania:



sobota, 24 grudnia 2011

Myth , Dziennik Superbohatera 24.12.11 Sobota

Zgodnie z przewidywaniami ktoś próbował dokonać zamachu na Gwiazdkę ! Ale na szczęście Wróg został bardzo szybko wyeliminowany . Cały dzień minął bardzo szybko , ale jakoś tak ... nie było tej magii świąt , niby pełno ludzi w domu ale jednak jakoś tak zwykło się czułem , w święta tak być nie powinno . No dobra , był taki moment , gdzie dało się wyczuć ostatnią iskierkę magii świąt , to było jak wszyscy siedzieli w pokoju gościnnym (to było przed wieczerzą wigilijną) i oglądaliśmy jakąś komedię ze Szwarcenegerem który chciał zdobyć zabawkę jakiegoś superbohatera dla swojego syna i ma z tym drobne problemy - tak jakoś wtedy świątecznie się czułem .

Ze wszystkich wysłanych życzeń nie odpisała tylko jedna osoba ... czuje się strasznie objedzony i zmęczony pytaniami "masz już dziewczynę?" , przecież widać że jestem życiowym niedorajdą a oni się jeszcze pytają i wbijają ten bolesny , zardzewiały gwóźdź bezdziewczyństwa prosto w moje serce :) no cóż , od czego jest kochana rodzina :)

Apropopo wspomnień ze świąt to przypomniało mi się jak kilka lat temu (dokładnie 8) , podczas dobierania się do worka z prezentami młodszy brat (wtedy nie był bo ciemnej stronie) ściągnął mi przy całej rodzinie spodnie ... i akurat zostało mi zrobione zdjęcie , kiedyś widok mojego Superbohaterskiego półdupia był żenujący a teraz jak patrzę na to zdjęcie to mnie śmieszy :)

Piosenka dnia :

Dobranoc , Wesołych Świąt

Wesołych Świąt !

Jako naczelny Polski Superbohater chciałbym życzyć wam moi drodzy czytelnicy wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, spokoju, spełnienia marzeń i jeszcze raz pieniędzy. Za to mojej przewyśmienitej wspólniczce Astrogirl życzę oprócz tego co wcześniej to jeszcze życzę aby jeszcze długo długo ze mną współpracowała i żeby zło z sekundy na sekundę było słabsze .

W razie czego napisałem wcześniej życzenia bo jak każdy wie , superzłoczyńcy szczególnie upodobali sobie czynienie zła w święta bo święta to taki świetny okres a oni chcą go zepsuć , ale ja na to nie pozwolę !

Wesołych Świąt
Myth

AstroGirl, Dzienniki Superbohaterki 24 grudnia 2011


Jak dla mnie dzień poprzedzający wieczerzę Wigilijną jest idealnym momentem na składanie życzeń. Komu mi się przypomni.


Być może nie każdemu leży taka rola i za okresem życzenia bliższym i dalszym wszystkiego najlepszego nie szaleje, ponieważ już brakuje im pomysłów, czegoż to życzyć. Zdrowia? Pieniędzy? A może...



I w ten sposób przypomniałam sobie opowiadanie niejakiego Niżeja Podpisanego ze zbiorku Hasło niepoprawne z roku 2008 - Życzenia szpadel naj.

Nie ma to jak odrobinę czystej głupoty przed samymi Świętami



Nie było nic o szpadlu ani innych mądrych rzeczach, więc z braku laku wrzucam to :)