Michał: Czemu bierzesz urlop tylko na początkowe mecze, a nie np. na finały?
Dawid: A po co? Ja chciałem tylko naszych pooglądać.
bash.org.pl
Tak, wszystko dało się przewidzieć - mieli zagrać, jak nigdy dotąd nie grali, a zagrali, jakby nigdy dotąd nie grali. Chociaż nie bądźmy aż tacy złośliwi - miałam (nie)szczęście oglądać kawałek początku i nie było wcale tak źle! Prawie się nie przewracali i nie kopali, zaskakująco często trafiali w piłkę...
No ale - koniec imprezy. Czas pozbierać talerzyki, pozbierać skorupki i spuścić powietrze ze stadionu narodowego. Wreszcie skończą się sensacje (Łaaaaa! Gramy z Czechami, jakie to cudowne!!!), wyrwane z kosmosu nadzieje i pogdakiwanie w rytm naszego nowego hymnu narodowego i może wreszcie zrobi się ciszej (mówię tutaj w imieniu ludzkości, jako że sama mieszkam na wsi).






