No tak, życie jakoś leci, Marvel wróciła, Cnotliwa Rozalinda ciągle śpi, ale zdrowieje zdrowieje, R.O.M.A.N.a naprawiam sukcesywnie, już może ruszać nogą, na razie tylko jedną, bo tylko jedną na chwilę obecną ma, ale spokojnie, posiedzę przy nim jeszcze trochę. Tu pogrzebie nad zwojnicą, tu podepnę pelargonię i jak już zacznie odbierać dane zewnętrzne to powiem mu słowa które powiedziała do mnie koleżanka "Gdyby kózka nie skakała to by sobie płyty główniej nie skasowała", na dal nie rozumiem o co jej chodziło, tzn może chyba o to że gdy kiedyś robiłem testy wytrzymałościowe nowego komputera to przypadkiem wyskoczyłem z samolotu naddźwiękowego i uderzyłem z nim o Kiwimandżaro (tam stamtąd jest Kiwi[ten ptak, nie owoc]), i tam była kózka, naskoczyła na mój komputer i zrobiła krzywdę karcie głównej, potem trochę ją dezintegrowałem.
No więc gdy naprawa R.O.M.A.N.a dotarła do decydującego etapu wykończeń zauważałem że Sektencja zaczyna się ruszać, więc w razie czego zostawiłem informacje na krześle obok łóżka "Naprawiam R.O.M.A.N.a, nie grzeb w moich rzeczach, poczekaj aż wrócę" i w razie czego nakleiłem kartkę ze strzałką na szafie żeby mogła mnie zobaczyć i zawołać żebym do niej przyszedł. Jak każdy szanujący się specjalista wyznaję trzy zasady naprawy przedmiotów :
